Jak zazwyczaj wyglądają poddasza? Obłożone płytą gipsowo-kartonową, z nową podłogą, z gładkimi ścianami, jakby tym mundurkiem chciały ukryć swoje prawdziwe „ja”. A przecież to jest właśnie w strychach najpiękniejsze – prawdziwe, lite drewno, malownicza cegła, plastyczny, niejednorodny tynk.

Zdarłam wszystko do kości. Odsłoniłam autentyczną przestrzeń, odkryłam genius loci tego miejsca. Wyeksponowałam starą, 120-letnią podłogę, więźbę dachową, cegłę. Postawiłam na przestrzeń – wnętrze jest otwarte – jedyne pomieszczenia z drzwiami to łazienka, gabinet i garderoba. Zaryzykowałam wnętrzarski mezalians – w chropowatą przestrzeń strychu, traktowaną do niedawna jak pomieszczenie drugiej kategorii – najmniej prestiżową część kamienicy, wstawiłam nowoczesne, minimalistyczne wzornictwo

Główne założenia projektowe to odsłonięcie autentycznej tkanki poddasza i stworzenie otwartej, klarownej przestrzeni. Mieszkanie na osi północ południe jest otwarte – pośrodku mieszkania wydzielono zamknięty „półwysep” składający się z gabinetu i garderoby oraz aneksu kuchennego otwartego na salon. Po drugiej stronie łóżko ukrywa się we wnęce stworzonej przez nową zabudowę, sprawiając, że sypialnia, mimo, ze otwarta – jest bardzo kameralna. Łazienka, która powstała niejako wynikowo, okazała się bardzo funkcjonalna, i pomieściła sporą wannę i prysznic.

Gabinet pokazuje słabość właścicielki do wzornictwa mid century. Biblioteczka, identyczna jak w pokoju babci niezmiennie budzi miłe wspomnienia. Całe wyposażenie tego pokoju kosztowało zaledwie 300zł i jest efektem polowania na olx oraz lokalnych wystawkach. Choć nie ma tam jeszcze wymarzonych „hałasów”, to uważam, że odnowione „muszelki” stanowią dla nich godne zastępstwo. Lata 70’ wkradły się też do holu, w postaci solidnej szafy, witającej gości błyskiem nienaruszonej, mimo wieku, politury.

To, jak narazie, mój ulubiony projekt, bo – mimo niewielkiego budżetu, obyło się bez większych kompromisów w ogólnie założonej estetyce. – To okiem projektanta. A z perspektywy „inwestora”? Mieszka mi się lepiej niż zdążyłam to sobie wymarzyć.