Już po raz siódmy mieliśmy okazję zobaczyć najnowszą kolekcję Roberta Kupisza. W czwartkowy wieczór w Soho Factory została zaprezentowana kolekcja na lato 2015 – Anarchia.

W tej kolekcji projektant postanowił wrócić do swojej młodości, do okresu buntu, rebelii, walki o wolność, punk’u bez cenzury, lat 80. Do czasów kiedy w Polsce rządził Jarocin.

Jak sam wspomina – Gdy byłem młody patrzyłem na moich kolegów, którzy uciekali z lekcji, buntowali się przeciwko systemowi. Ja nie byłem tak odważny. Dziś wracam do tamtych czasów. O wiele więcej rozumiem.

Niby każdy z zaproszonych gości wiedział jaki jest tytuł kolekcji, czego może się spodziewać. Każdy mógł domyślać się jaki jest motyw przewodni kolekcji. Niby wszystko tak oczywiste, a jednak Robert Kupisz zaskoczył po raz kolejny!

Piosenki kultowych zespołów z lat 80. takich jak: Maanam, Republiki, czy Chłopców z Placu Broni towarzyszyły nam w trakcie pokazu i znakomicie odwały klimat całej kolekcji. Surowa i prosta scenografia, muzyka, fryzury oraz makijaże modeli i modelek w połączeniu z całą kolekcją tworzyły prawdziwy spektakl modowy, który przenosił nas do czasów sprzeciwu przeciw systemowi i walki o wolność.

Wybrane akurat tych zespołów nie było przypadkowe. Połączenie stylu Kory z lat osiemdziesiątych z Grzegorzem Ciechowskim. Z jednej strony skóra, błyskawiczne zamki, miniówki, kombinezony. A z drugiej strony krawaty, białe koszule inspirowane okładką z pierwszej płyty Republiki.

Na wybiegu oprócz sylwetek męskich (które dominowały w pokazie) i damskich pojawiły się także charakterystyczne dla projektanta sylwetki uniseks. Zamiast orła na t-shirtach widniała punkowa twarz, czy przekreślona bomba. W pokazie dominował kolor czarny i czerwony – kolory flagi anarchistów.

Cały pokaz podzielony był na trzy części. Pierwsza część była najbardziej punkowa. Modele przypominający zbuntowanych nastolatków maszerowali po wybiegu. Twarze niektórych z nich zakrywały kominiarki. Na wybiegu pojawiły się szmizjerki, skórzane, mocne sukienki z ciekawymi wycięciami, parki z dużymi kapturami, czy skórzane spodnie.

Druga część pokazu była o wiele bardziej spokojna i delikatna, na wybiegu dominował kolor biały. Fasony bardzo sportowe. Jednak nie dało się nie zauważyć naszywek, czy wspomnianych zamków, które nawiązują cały czas do okresu rebelii i anarchii.

W trzeciej, a za razem ostatniej części pokazu dominował kolor bordowy. Bawełniane płaszcze, skórzane kurtki, koszulki z charakterystycznym dla Kupisza barwionej tkaniny. Zaskakujące były nieco cętki, które pojawiły się w paru look’ach.

Każda z części pokazu była nagrodzona gromkimi brawami. Dzięki tej kolekcji zostaliśmy przeniesieni w wehikule do czasów festiwalu w Jarocinie. Na koncerty Tiltu, czy Mannamu. Usłyszeliśmy przeboje – manifesty.

Nie urodziłem się w tych czasach, jednak cały spektakl – bo tak mogę nazwać pokaz Kupisza – przeniósł mnie do czasów sprzeciwu wobec systemowi, buntu i mody punk, która rządziła w latach 80. w Polsce.

(PatrykPatryk)