Architektura Europy od niemal dwóch mileniów powiązana jest z kształtem i rolą Kościoła. Nikt z nas nie wyobraża sobie przecież Rzymu bez renesansowych bazylik czy Anglii bez majestatycznych, gotyckich świątyń. Jak sytuacja wygląda w Polsce?

Może być to dla wielu zadziwiające, jednak architektura sakralna przeżyła w Polsce rozkwit w najcięższym dla nas okresie. Zaraz po drugiej wojnie światowej, podczas okupacji sowieckiej. Jednak przecież wszyscy znamy stosunek „towarzyszy zza wschodniej granicy” do religii i obiektów kultu. Tym bardziej dziwi fakt, że w tym właśnie czasie w Polsce powstało więcej kościołów niż gdziekolwiek indziej na świecie. A lata 80. wiodą zdecydowany prym jeżeli chodzi o ilość takich realizacji. Był to prawdziwy boom architektury sakralnej.

Ustrój, który wkroczył do Polski w latach 50. wraz z wojskami i komunistycznymi wizjami Chruszczowa i jego towarzyszy wkradł się też do umysłów architektów. Ówczesna architektura miała być prosta i stać się przeciwwagą dla “złej” architektury Zachodu.

Inaczej wyglądała sytuacja w odniesieniu do architektury sakralnej. Architekci postanowili zakpić z funkcjonalizmu robotniczego. Chcieli odejścia od szarej eminencji, a z architektury stworzyli własny oręż w walce z władzą sowiecką. Chęć utarcia nosa “towarzyszom” pozwoliła stworzyć bryły nieznane wcześniej w naszym kraju. Skonstruowane z rozmachem, skierowane do robotniczego proletariatu jednak w zupełnie innym wydaniu niż chcieli by tego sąsiedzi ze wschodu.

Okres ten to przecież starcie mocarstw, wyścig zbrojeń i technologii. Cały blok wschodni żył mglistymi wizjami futuryzmu. Stąd w głowach ówczesnych kreatorów architektury kiełkowały “fanaberyjne” wizje, potężne budowle i nieznane wcześniej faktury. Cały ten pęd za przyszłością spędził sen z powiek urbanistom aż do lat 70. Jego skutki widzimy jednak do dzisiaj. To on zdominował tkankę miejską na wiele kolejnych lat.

Jednak my skupiliśmy się na architekturze sakralnej powojennej Polski. Jednych zachwyca przełomowość i nowatorskie podejście innych przytłacza bijący od nich kicz i bylejakość. Oto przegląd najciekawszych realizacji „sakralnej zimnej wojny”.

fot. Igor Snopek; Maciej Lulko;