Restauracja Baba Jaga przy Wroniej 10 to miejsce, w którym surowość konstrukcji spotyka się z gipsowym detalem inspirowanym przedwojenną Polską. Projekt Sebastian Śliwiński Studio wyrósł z dwóch informacji – nazwy i kuchni – i przekształcił je w konsekwentną opowieść o miejscu, które nie ucieka w stylizację, lecz buduje własny język.
Projektant otrzymał od inwestora rzadką swobodę. Poza nazwą i decyzją o polskim menu nie istniały żadne wytyczne dotyczące stylu. Śliwiński odrzucił oczywiste skojarzenia z ludową ikonografią, uznając, że wnętrze zbudowane jako „przebranie” traci aktualność szybciej niż inne. Kierunek podpowiedział sam lokal – betonowa konstrukcja, wysoka i jasna, stała się fundamentem całej koncepcji.
Beton i sztukateria
Oś projektu opiera się na zestawieniu nowoczesnej architektury z nostalgią przedwojennej Polski. Beton pozostał odsłonięty, a jego faktura stała się pełnoprawnym elementem kompozycji. Minimalizm posadzki i mebli kontrastuje z bogactwem sztukaterii pod sufitem – trzech niezależnych kompozycji gipsowych, odlewanych na zamówienie i montowanych ręcznie przez rzeźbiarzy. Każda odpowiada jednej z trzech stref restauracji, które można wydzielić kotarami w odcieniu szarości dopasowanym do betonu.
Słońce
Centralnym punktem wnętrza jest bar zaprojektowany jako instalacja „Słońce”. Jego promienista konstrukcja niesie półki ekspozycyjne, a na powierzchni okręgu poprowadzono łukowe linie LED imitujące światło słoneczne. Instalacja wyznacza środek całej sali i nadaje wnętrzu energii. Bar ustawiono frontem do zachodzącego słońca, dzięki czemu o tej porze dnia naturalne światło spotyka się z tym zaprojektowanym, tworząc krótką, efektowną grę odbić.

Czterdzieści trzy metry fresku
Tuż pod sufitem biegnie 43‑metrowy fresk autorstwa Grzegorza Worpusa‑Budziejewskiego. Opowiada historię Baby Jagi, lecz nie w formie linearnej narracji. Sceny (kradzież u kupca, biesiada, zgromadzenie, polowanie na lisa) odkrywa się przypadkiem, jakby były fragmentami świata, w którym się przebywa. Jedna część, określana roboczo jako „niebo”, skupia się na motywie chmur, nad którymi wyłania się Baba Jaga na miotle. Całość oświetla nieprzerwana linia LED, podkreślająca malarstwo bez dzielenia go na kadry.

Materiały i światło
Wnętrze opiera się na czterech materiałach: betonowej posadzce, stali użytej w barze, wydawce i cokołach, ciemnym drewnie na wybranych zabudowach oraz tapicerce przypominającej naturalny len. Paleta jest celowo zawężona – cała ozdobność pozostaje na wysokości sufitu. Oświetlenie zaprojektowano tak, by nie było widać jego źródeł. Lampy Davide Groppi Infinito tworzą cienkie linie zawieszone nad salą, z LED skierowanym ku gipsowym detalom. Odbite światło opada miękko, a sztukateria zaczyna pracować jak reflektor. Uzupełnieniem są reflektory doświetlające bar oraz oświetlenie dedykowane ekspozycji sztuki i komunikacji gości.
Restauracja mieści 110 osób, dlatego akustyka była traktowana jako integralny element projektu. System nagłośnienia tworzy kurtyny dźwiękowe, które ograniczają przenikanie rozmów między stolikami. To rozwiązanie, którego nie widać – ale którego brak byłby natychmiast odczuwalny.
projekt i zdjęcia: Sebastian Śliwiński Studio
Czytaj też: Warszawa | Restauracja | Minimalizm | Polecane | whiteMAD na Instagramie




