Bandit to nie kolejna marka wina. To podejście. Reakcja na to, jak bardzo naturalne wino zdążyło oderwać się od ludzi, dla których miało być. Zamiast otwartości – snobizm. Zamiast zajawki – kalkulacja. To nam dalekie. My chcemy inaczej.
Dlatego stworzyliśmy Bandit Wines
Trzech kumpli – sommelier, prawnik i gastronom. Każdy z nas wnosi coś innego, ale łączy nas to samo: miłość do wina, do relacji i do robienia rzeczy po swojemu.
Działamy oddolnie i butikowo
Nie przez katalog, tylko przez spotkanie z każdym z naszych producentów. Rozmawialiśmy, poznaliśmy ich miejsca i sposób myślenia. Nie przez przypadek – nasz wspólnik to native węgierskiego, więc trafiamy do ludzi, z którymi nie pogadałby nikt inny. I to się czuje w winie. Dzięki temu nasze etykiety nie są anonimowe. Za każdą butelką stoi człowiek.

Selekcja naturalna
Mamy selekcję win z Węgier, Słowacji – często takich, których nie ma na polskim rynku. Niebawem wyruszamy do Mołdawii. Lubimy butelki z charakterem: naturalne, nisko interwencyjne, czasem dzikie, zawsze uczciwe i szczere. Nie muszą mieć wymyślnych etykiet, mają mieć smak i opowiadać swoje własne historie. Chcemy odczarować naturalne wino. Pokazać, że nie musi kosztować mnóstwa pieniedzy i nie wymaga wiedzy z enologii, żeby je docenić.
Gdzie szukać Bandit Wines?
Nie mamy lokalu – jeszcze.
Ale robimy pop-upy. W miejscach, które mają klimat. Wino to dla nas nie produkt, tylko narzędzie do spotkania, rozmowy, bycia razem.
To dopiero początek
My już wiemy, że Bandit to nie sezonowy zryw.
To projekt z misją. I z ambicją otwarcia własnego baru. Ale na naszych zasadach.
CATCH US IF YOU CAN – https://www.instagram.com/bandit.wines/
Czytaj też: Miasto | Restauracja | whiteMAD na Instagramie | Sklep | Kultura | Wydarzenia |








