Ten monumentalny artdecowski dworzec ucieleśnia tragiczną historię amerykańskiej kolei. Dziś Buffalo Central Terminal wygląda jak wyjęty z filmu postapokaliptycznego, ale do lat 50. był to symbol potęgi Buffalo w stanie Nowy Jork. Jednak mimo zaniedbań detale art déco i ciężka bryła przetrwały zagładę, a dziś organizacje prowadzą zaawansowane prace remontowe, dzięki którym symbol miasta wróci do świetności. Co więcej, renowacja budynku pokazuje, że kolej pasażerska w USA powoli wstaje z kolan.
Pechowiec
Choć zdobiona, potężna bryła dworca może emanować siłą i bogactwem, to w rzeczywistości cała historia budynku jest niezwykle pechowa. Budowa głównego dworca dla prężnie rozwijającego się Buffalo na północy stanu Nowy Jork wydawała się genialnym pomysłem w latach 20. XX w. Kolej w mieście funkcjonowała jeszcze przed wojną secesyjną, a dynamiczny rozwój przemysłowego Buffalo sprawił, że kolejowi magnaci chętnie budowali nowe stacje swoich linii w mieście. Problem w tym, że w roku zakończenia budowy w kraju wybuchł Wielki Kryzys, który pogrążył amerykańską gospodarkę na lata.
Projekt dworca głównego zlecono mistrzowi w swojej dziedzinie. Architekt Alfred T. Fellheimer pracował przy najwspanialszych dworcach USA takich jak np.: Grand Central Station w NYC, pierwszy artdecowski dworzec w pobliskim Erie oraz zachwycający Union Terminal w Cincinnati, o którym można przeczytać TUTAJ. Warto wspomnieć, że architekt inspirował innowacyjnymi projektami fińskiego geniusza Eliela Saarinena, który zaprojektował dworzec w Helsinkach i odrzuconą propozycję wieżowca Chicago Tribune Tower.
Inwestycja zapowiadała się świetnie. Magnaci kolejowi z Nowego Jorku, Pensylwanii, a nawet Kanady zapowiadali ponad 200 pociągów i 10 tys. pasażerów dziennie na Buffalo Central Terminal. Architektura dworca miała pokazywać potęgę ówczesnej techniki. Z tego powodu masywna, uskokowa wieża wzbija się na 82 m. Poza typowymi dla art déco uskokami widoczne są również przypory i geometryczne wzory.

Dworzec widmo
Hala dworcowa jest równie imponującym miejscem. Wysokie na prawie 20 m sklepienia ciągną się przez 70 m hali. Podłogi i ściany wyłożono różnymi rodzajami marmuru, a na suficie zamontowano popularne w tamtych czasach płytki Guastavino, o których można przeczytać też TUTAJ i TUTAJ. Specyficzna budowa i kształt płytek pomaga wyciszyć gwarną halę. Warto również zwrócić uwagę na miedziane, stalowe i brązowe detale takie jak obudowa stojącego na cokole zegara, kraty, napisy czy pomnik bizona. W amerykańskim języku potocznym na bizona mówi się właśnie „buffalo”, choć w rzeczywistości jest to inne zwierze.
Niestety Buffalo Central Terminal podzielił los wszystkich innych wspaniałych dworców USA z pierwszej połowy XX w. Po wojnie kolej pasażerska załamała się na rzecz samochodów, a w latach 70. dworzec został przejęty przez państwowy Amtrak. Z jednej strony powołanie firmy Amtrak uratowało prywatne linie kolejowe, które skupiły się na pociągach towarowych, ale z drugiej ruch pasażerski w zasadzie zniknął z kraju. W 1979 r. budynek został sprzedany lokalnemu przedsiębiorcy, a w październiku tego samego roku ostatni pociąg odjechał z wielkiego, lecz pustego dworca.
Przedsiębiorca Anthony Fedele chciał przekształcić gmach w hotel, ale po kilku latach okazało się, że inwestycja przekracza jego możliwości finansowe. Mimo braku środków Fedele starał się dbać o cenną architekturę dworca, a w 1984 r. budynek został wpisany na państwowy rejestr zabytków (NRHP). Wpis uchronił dworzec przed wyburzeniem, ale mimo takiego statusu budynek niszczał przez kolejne dekady.

Dobre wieści
W 1997 r. powołano organizację non-profit Central Terminal Restoration Corporation (CTRC), która kupiła dworzec i zobowiązała się uratować zabytkowy gmach. Jednak mimo prawie 30 lat pracy dopiero teraz inwestycja wkracza w drugą fazę dziesięcioletniego planu renowacji. Kompleks dworcowy jest ogromny i rozciąga się na obszarze 5 ha. Warto dodać, że pierwotnie na terenie dworca funkcjonowały: sortowania poczty, dworzec autobusowy, bufety, kasy biletowe, biura korporacji kolejowych i 7 dużych peronów. Na szczęście CTRC regularnie otrzymuje duże dotacje od stanu Nowy Jork, przez co prace idą zgodnie z planem.
Po zakończeniu remontu za ponad 300 mln dolarów przestrzeń dworca zostanie zagospodarowana pod biura, lokale usługowe, przestrzenie na wydarzenia, biura start-upów oraz przystępne mieszkania. Przed dworcem powstanie też ogromny park, a dawny symbol upadku Buffalo wróci do zrewitalizowanej tkanki miejskiej.
Warto dodać, że kolej w USA powoli wraca do łask, choć jest to długi i żmudny proces. W różnych miastach i aglomeracjach można obserwować próby wskrzeszenia lub stworzenia sensownej kolei lokalnej. Tym bardziej cieszy fakt, że w dawniej upadających miastach Pasa Rdzy (Detroit, Buffalo, Pittsburgh) zaczynają rozwijać się systemy lekkiej kolei i tramwajów. Choć do Buffalo Central Terminal raczej nie przyjadą już pociągi, to miasto planuje przeznaczyć 2 mld dolarów na rozwój systemu szybkiego tramwaju Metro Rail i kolei aglomeracyjnej. Obecnie w USA funkcjonuje 27 systemów szybkich tramwajów/lekkiej kolei.
Źródło: Buffalo Central Terminal
Czytaj też: Architektura | Dworzec kolejowy | Stany Zjednoczone | Art Deco | Zabytek | whiteMAD na Instagramie



