Pandemia przewartościowała wiele spraw, a wraz z nią zmieniły się potrzeby ludzi. Jak wynika z raportu Otodom „Szczęśliwy Dom. Badanie dobrostanu Polaków”[1] ostatnio zaobserwować można było między innymi większą chęć i skłonność do przeprowadzki. Dla aż 29 proc. uczestników badania jej powodem stała się potrzeba większej prywatności i przestrzeni. Z kolei ponad 17 proc. zapragnęło kontaktu z naturą, podczas gdy 16 proc. marzyło o zmianie dotychczasowego stylu życia.

Badanie pokazało, że 12 proc. ankietowanych przeprowadziło się do nowych czterech kątów. Dla większości osób zmiana miejsca zamieszkania jest utożsamiana z nowym początkiem i poprawia im samopoczucie. Jednak, aby czuć się szczęśliwszym wystarczy mniejsza zmiana, taka jak remont. Na ten krok zdecydowało się 22,8 proc. respondentów.

Bezpieczna okolica i mniej hałasu – wtedy czujemy się dobrze

Wyczekiwane przeprowadzka czy remont są pozytywnymi zmianami, które mimo że nie są wolne od stresu, to i tak kończą się szczęśliwie, ponieważ w rezultacie i tak dają nam poczucie zadowolenia. To pokazuje raport przygotowany przez Otodom i SWPS Innowacje.

Uświadomiliśmy sobie, że na nasz dobrostan ogólny w głównej mierze wpływają bezpieczeństwo w okolicy, mniejszy hałas, szeroki wybór lokali usługowych oraz dobre drogi dojazdowe.

Większe znaczenie zyskały również wewnętrzne cechy naszego miejsca zamieszkania – dla ponad 40 proc. osób ważne jest posiadanie roślin doniczkowych we wnętrzach, 40,5 proc. docenia dobry widok z okna, a porządek w mieszkaniu jest istotny dla 38,2 proc. respondentów. Potrzebę dodatkowego pokoju do pracy w domu zgłosiło 35,7 proc. badanych. Natomiast przestrzeń niezbędną do rozwijania swoich zainteresowań i jednocześnie odpoczynku chciałoby mieć 35,6 proc. osób.

Czy nasze szczęście zależy od sąsiadów?

Odczuwany przez nas poziom szczęścia w czterech kątach nie zależy tylko od nas samych. Wpływają na to również domownicy i sąsiedzi. A nie ma chyba lepszego katalizatora kontaktów między sąsiadami niż dobrze zaprojektowana przez architektów przestrzeń. Takim przykładem może być chociażby plac zabaw, gdzie dzieci i rodzice wchodzą ze sobą w interakcje. W efekcie ci korzystający z przestrzeni nie są już dla siebie anonimowi.

W czasie najbardziej rygorystycznych obostrzeń pandemicznych, gdy w Polsce zakazano wstępu do parków i lasów, uświadomiliśmy sobie, jak bardzo ich potrzebujemy. Wskazuje na to również fakt, że prawie jedna trzecia respondentów zdecydowała się na zmianę miejsca zamieszkania na to bliższe naturze. Powód? Potrzebowali większej przestrzeni do pracy. Z kolei 17 proc. odczuło brak kontaktu z naturą. De facto 14 proc. uczestników badania podjęło decyzję o przeprowadzce z powodu zbyt dużej liczby osób mieszkających po sąsiedzku. Natomiast 12 proc. z nich przyspieszyło decyzję o zakupie nowego lokum ze względu na rosnące ceny nieruchomości.

– Dlatego tak ważne jest, w szczególności w centrach miast, dbanie o starodrzew, a jednocześnie projektowanie nowych przestrzeni zielonych. Bez względu na to, jak daleko zajdzie nasza cywilizacja, aby zachować zdrowie psychiczne, człowiek zawsze będzie potrzebował kontaktu z przyrodą. Dlatego oprócz pięknych, nowoczesnych budynków, których estetyka i organizacja mogą także pozytywnie wpływać na nasze emocje, w projektowaniu wychodźmy poza najbliższą strefę mieszkalną, dbając o wygląd i organizację sąsiedztwa w taki sposób, aby zapewnić mieszkańcom możliwość regeneracji sił psychicznych i fizycznych na łonie natury – radzi dr Jarczewska-Gerc z SWPS.

Jakie jest nasze „mieszkanie marzeń”?

Szczęście w miejscu zamieszkania wiąże się również ze zmianą. Przenosząc się nawet do skromnego, ale wygodniejszego lub bezpieczniejszego lokum, odczuwamy poprawę jakości życia, szczególnie jeśli wcześniej żyliśmy w tzw. substandardzie. Takie jest zresztą pokoleniowe doświadczenie polskiego społeczeństwa po wojnie. Postępem było mieszkanie w bloku „z wygodami”, do których zaliczano wtedy nie tak oczywiste bieżącą wodę i centralne ogrzewanie. To, że dość szybko modernistyczne osiedla przestały być postrzegane jako awans, wynikało ze złej jakości wykonania i wyjątkowo skąpych, narzuconych odgórnie metraży.

 

– Przyszłość miejskiego rynku mieszkaniowego to połączenie komfortu związanego z dobrze zorganizowaną przestrzenią mieszkalną oraz kontaktu z naturą. Badani poszukują rozwiązań, które z jednej strony dają korzyści mieszkania w mieście – np. krótkiego i wygodnego dojazdu do pracy, z drugiej – możliwości zrelaksowania się wśród drzew, pójścia na spacer czy przejażdżki rowerem, czy miłego spędzenia czasu na powietrzu – przekonuje dr Ewa Jarczewska-Gerc.

– Od początku pandemii obserwowaliśmy spore zmiany preferencji użytkowników Otodom. Częściej niż dotąd szukali mieszkań z ogródkami, balkonami czy tarasami, kiedy byliśmy zamknięci w czterech ścianach dużą popularnością cieszyły się domy jednorodzinne. Wyniki raportu „Szczęśliwy dom. Badanie dobrostanu Polaków” pozwoliły nam lepiej zrozumieć motywacje pchające Polaków do zmiany mieszkania. Mamy nadzieję, że będą przydatną wskazówką także dla poszukujących nieruchomości – dodaje Jarosław Krawczyk z Otodom.

[1] https://blog.otodom.pl/raport_szczesliwe_cztery_sciany.pdf

Czytaj też: Miasto | Urbanistyka | Architekt | whiteMAD na Instagramie

źródło: raport Otodom i SWPS