Dom Agaty i Przemka w Krakowie. Tak wygląda ich miejsce do życia

Jak stworzyć wnętrze, które pulsuje artystyczną energią, a jednocześnie otula domowym ciepłem? Jak połączyć śmiałość wzorów i materiałów z funkcjonalnością, której wymaga codzienność? Dom w Krakowie należy do Agaty i Przemka – pary grafików i założycieli bisoñ studio. Pracownia Mistovia znalazła odpowiedź na te pytania, projektując przestrzeń, w której twórczość i życie prywatne nie konkurują ze sobą, lecz współistnieją. To także opowieść o przyjaźni, zaufaniu i o tym, jak bardzo zmienia się proces projektowy, gdy architekt zna swoich klientów nie tylko zawodowo.

Agata i Przemek poznali Marcina Czopka, założyciela Mistovii, wiele lat temu podczas łódzkich targów designu. Spotkanie przerodziło się w relację, która trwa do dziś. Właściciele domu od początku kibicowali rozwojowi jego pracowni, a nawet – jak sami mówią – mieli w nim swój udział. „To oni stworzyli identyfikację wizualną mojego studia” – wspomina Marcin. Dziś role się odwróciły: to on zaprojektował dom dla nich i ich dwóch psów, Ozzy’ego i Furii. „Projektowanie dla przyjaciół to zawsze więcej emocji, ale też większa satysfakcja. Fajnie jest wnieść coś realnego do życia osób, na których mi zależy” – dodaje architekt. Ta bliskość wyraźnie odbija się w języku wnętrza: konsekwentnym, ale pozbawionym sztywności, odważnym, lecz nieprzekombinowanym.

Zanim przenieśli się na obrzeża Krakowa, przez lata mieszkali w samym centrum miasta. Pracowali z domu lub w wynajmowanym biurze w modernistycznej kamienicy Aleksandrowiczów przy Sereno Fenn’a. Z czasem jednak miejski zgiełk zaczął ich męczyć. Potrzebowali przestrzeni, w której można odetchnąć, pracować w skupieniu i rozwijać własne projekty. „Oprócz ucieczki przed tłumem potrzebowaliśmy więcej miejsca – przede wszystkim domowego biura, w którym możemy spokojnie pracować, i pracowni malarskiej dla Przema” – mówi Agata.

Dom o powierzchni 125 m kw. był w stanie deweloperskim, co dało Mistovii pełną swobodę działania. Najważniejszym założeniem było otwarcie wnętrza i wpuszczenie jak największej ilości światła. Na parterze zniknęły ściany działowe, a przestrzeń zaczęła płynąć – od wejścia, przez kuchnię, aż po salon. Jedynym elementem, którego nie można było ruszyć, był pion kominowy. Zamiast traktować go jak przeszkodę, architekt obudował go modułowym meblem, który spaja trzy strefy domu. Od strony wejścia i kuchni przyjmuje formę czarnej, geometrycznej zabudowy, a w salonie łagodnie zaokrągla się i przechodzi w jasny dąb z dekoracyjnymi fornirami, tworząc elegancką witrynę.

Kuchnia to manifest graficznej wrażliwości właścicieli. Prowadzi do niej portal z kamienia Black Forrest – intensywnie rysowanego, czarno-białego granitu, który powraca także przy kąciku kawowym, podkreślając czerwone włączniki. W kontraście do niego pojawia się spokojniejszy, różowawy granit Prada Gold na blacie i ścianie roboczej. Całość dopełnia stalowa obudowa okapu – autorski projekt Marcina – oraz rzeźbiarska wyspa o pomarańczowej podstawie i czarnym, graficznym fornirze. Nad nią zawisła dmuchana lampa Ingo Maurera Blow Me Up, której lekko ironiczny charakter przełamuje powagę materiałów. W roli kropki nad „i” występuje szklana kura-bomboniera z Ząbkowic – drobiazg z kolekcji Agaty, który wnosi do przestrzeni osobisty ton.

Najbardziej zaskakującym pomieszczeniem parteru jest niewielka łazienka ukryta pod schodami. Choć pozbawiona okna, tętni kolorem i fakturą. Falujące linie zabudów podkreślają nietypowy kształt wnętrza, a światło dzienne wpada przez dwa okrągłe świetliki. Czerwony trawertyn, czeczota, mozaika, niebieska umywalka i włoskie czerwone baterie tworzą kompozycję, która mogłaby wydawać się szalona, gdyby nie została tak precyzyjnie wyważona.

W części dziennej tempo wyraźnie zwalnia. Nad czarnym stołem jadalnianym marki TAMO zawisła szklana lampa Marset, której barwy przywołują zachodzące słońce. Kanapy ustawiono naprzeciw siebie – to ulubiony układ Agaty i Przemka, sprzyjający rozmowom i spotkaniom z przyjaciółmi. Okazała biblioteka, wykonana z orzecha włoskiego, kolorowego jesionu i bubingi, mieści ich pokaźny księgozbiór, a telewizor ukryto w zamykanej szafce, by nie dominował nad przestrzenią.

Na piętro prowadzą dębowe schody, które wyżej przechodzą w lekką stalową konstrukcję. Sypialnia z garderobą utrzymana jest w tonach wyciszenia: ciepły dąb, jedwabna lampa OiSoOi, grafiki Łucji Wużyk i Chwilczyńskiego. Łazienka na piętrze stanowi kontrapunkt dla tej na dole – elegancka, powściągliwa, z ciemnym dębem palonym i ryflowanym szkłem w formie klasycznego łuku. Vintage’owy kinkiet dopełnia atmosferę relaksu.

Dom Agaty i Przemka nie jest jednorodny – i właśnie w tym tkwi jego siła. Każde pomieszczenie ma własny charakter, własny rytm, własną opowieść. Różnorodność materiałów i form nie prowadzi do chaosu, lecz do harmonii, która wynika z konsekwentnego, ale elastycznego podejścia projektowego. „Tu wszystko ma swoje tempo, swoje światło. Formy są nieoczywiste – czasem miękkie i falujące, czasem geometryczne i zdecydowane – niczym rozmowa między osobowościami, które różnią się, a jednocześnie harmonijnie współbrzmią” – podsumowuje Marcin Czopek z pracowni Mistovia.

projekt: Mistovia

zdjęcia: Oni Studio

Czytaj też: Kraków | Eklektyzm | Wnętrza | Drewno | Polecane | whiteMAD na Instagramie