Architektka wnętrz Ewelina Białobrzewska, właścicielka pracowni „4 kąty a stół 5” projektując wnętrza zawsze chce, aby były inne, zapamiętane, szyte na miarę Inwestorów. Każdy projekt to ciekawe wyzwanie techniczne, estetyczne, ale również komunikacyjne na linii projektant – Inwestor. Dowodem jest na to projekt o zagadkowej nazwie „Mieszkanie nr 82”, który śmiało można określić jako wyjątkowy i nietuzinkowy.

Pierwsza rozmowa z Inwestorami nt. wytycznych, założeń, następnie inwentaryzacja oraz przesłane przez Inwestorkę inspiracje – to wszystko sprawiło, że projektantka wnętrz mogła dać się ponieść wyobraźni i zaprojektować ciekawe, wyłamujące się ze schematów mieszkanie. Z nutą boho, vintage, eclectic, modern, choć jednym słowem nie da się go nazwać czy określić. To mieszkanie, które ma swój własny nienazwany styl. 

Jeszcze przed wykończeniem, wchodząc do tego 53-metrowego mieszkania na wynajem na warszawskiej Woli, pierwsze co rzucało się w oczy to otwarta przestrzeń ze słupem konstrukcyjnym w niefortunnym miejscu. Inwestorce brakowało namacalnego podziału funkcji i przeszkadzało wrażenie wchodzenia do mieszkania, jakby bezpośrednio do pokoju dziennego. Dlatego projektantka wnętrz zaprojektowała ażurowe przepierzenie, które z jednej strony dzieli przestrzeń przedpokoju i salonu a z drugiej jego forma ma charakter dekoracyjny a światło które przenika przez odstępy między drewnianymi elementami maluje piękny rysunek cienia na podłodze i suficie. To wszystko sprawia, że każdego aż zżera ciekawość by zajrzeć za tą przegrodę i sprawdzić co też architektka zaprojektowała w salonie.

Ta sama zasada podziału funkcji została również zastosowana poprzez zaplanowanie ażurowej białej półki między salonem a jadalnią. Półka, poza wyznaczeniem granicy, jest też miejscem do przechowywania, na czym bardzo zależało Inwestorom. Mogłoby się wydać, że skoro dzielimy przestrzeń to ją „zamykamy”, tutaj jednak poprzez wykorzystanie rozwiązań ażurowych, ma się wrażenie, że przestrzeń jest nadal otwarta, „oddycha”, jednocześnie dając poczucie prywatności.

Idąc na prawo z przedpokoju, wchodzimy do prostej i minimalistycznej w formie kuchni w kształcie litery „C”. Zabudowa meblowa miała być lekka, dlatego architektka Ewelina Białobrzewska zrezygnowała z szafek wiszących pozostawiając tylko jedną w której został ukryty okap, natomiast na ścianie prostopadłej zawisła dębowa półka. Fronty szafek dolnych zostały wykończone fornirem dębowym, tak bardzo wdzięcznym i lubianym przez większość Polaków. Piękny blat z szarego lastryko i białe, niewielkich rozmiarów płytki wprowadzają odrobinę sznytu lat 60. Nie zabrakło też miejsca na zielnik naścienny przy kuchni. Subtelną granicę między kuchnią a jadalnią wyznacza półwysep i graficzna wisząca nad nim lampa.

W jadalni znajduje się drewniany okrągły stół z designerskimi krzesłami a za nim niewielka konsolka z bibelotami i lampką. Lampy w całym mieszkaniu spełniają rolę nie tylko praktyczną, ale również dekoracyjną tworzącą przyjemny nastrój wieczorami. 

Zza ażurowego białego regału wyłania się strefa relaksu. Pierwsze co rzuca się w oczy to ściana z szafką telewizyjną z namalowanym kołem w kolorze nieoczywistego różu. Klamrę dla tej kompozycji tworzą: z prawej strony podłogowa lampa w duchu boho z błękitnym abażurem z frędzelkami oraz z lewej, minimalistyczna czarna stołowa lampa postawiona na dębowej szafce rtv. Motyw koła powtarza się tutaj w wielu elementach – dywan, ścienne półeczki z lastryko, grafika przy telewizorze czy skórzana pufa. Zaskoczenie może wzbudzać oryginalny musztardowy kolor sofy, który „chodził” za projektantką od początku współpracy z Inwestorami.

I to właśnie odcień sofy pociągnął za sobą dalszy dobór kolorystyki: odrobina błękitu i nieoczywistego różu w dodatkach oraz feeria barw za oknem. Ale kolory, nie miały tutaj grać pierwszych skrzypiec a zestawienie różnych tekstur, materiałów, faktur, struktur: różne wybarwienia drewna stołu, podłogi, fotela czy stolika kawowego; różne tkaniny na elementach wyposażenia: welurowa sofa, lniane zasłony, plecionka na fotelu czy skóra na pufie. W połączeniu, te wszystkie aspekty tj. kolory, faktury, tekstury, materiały sprawiają, że wnętrze zaczyna żyć, nie jest płaskie w odbiorze, ponieważ oprócz zmysłu wzroku zostaje też  zaspokojony zmysł dotyku. To wszystko sprawia, że na mieszkanie patrzy się holistycznie i szerzej, wychodzi wręcz poza jego „ściany”.

Mieszkanie zaprasza naturę do środka poprzez odsłonięcie dużych okien, ale również poprzez zastosowanie naturalnych materiałów i roślinnych motywów. W sypialni widać to od razu po wejście, gdzie po lewej stronie, po całości ściany zastosowano piękną tapeta z roślinnym motywem, która swoją grafiką koi po długim dniu pracy. Warto zwrócić uwagę na ciekawe rozwiązanie szafy w kształcie litery „L” z ażurowymi frontami z plecionką wiedeńską. Kształt szafy miał zwiększyć ilość miejsca do przechowywania, stąd też po lewej stronie zabrakło miejsca na standardową szafkę nocną, ale i to zostało sprytnie rozwiązane.  W szafie zaprojektowano wnękę od strony łóżka, spełniająca  funkcję szafki nocnej w której bez problemu zmieści się lampka. Uroku dodaje eteryczna lampa wisząca oraz plakat z grafiką kobiety, przywodzący na myśl wycinanki Henrii Matisse’a. Całość dopełnia przyjemny pastelowy kolor ścian. 

Za drugimi, i ostatnimi drzwiami wewnętrznymi w mieszkaniu, kryje się łazienka. Jednak zanim do niej wejdziemy zobaczymy w przedpokoju prostą w formie, ale pojemną szafę, z gładkimi lakierowanymi na szaro i fornirowanymi frontami. Fornir dębowy pojawia się w prawie każdym pomieszczeniu w mieszkaniu, więc nie mogło go zabraknąć także w łazience na szafce umywalkowej i zabudowie toalety.  Ten piękny odcień drewna w konfiguracji z marmurowymi płytkami i szarymi panelami winylowymi na podłodze, dał ponadczasowe zestawienie, na którym zależało Inwestorom. Wyróżniającym się elementem na ścianie przy prysznicu są białe płytki o podłużnym heksagonalnym kształcie. Całości smaku dodają, nie jeden kinkiet, ale trzy kule umieszczone po lewej stronie owalnego lustra oraz fronty z delikatną i cienką ramką. Tą łazienkę tworzą detale, nie krzykliwe płytki, nie fikuśna lampa, ale detal robi robotę. I ten detal tak często niedoceniany, niezauważany jest w tym wnętrzu wisienką na torcie.

Jak sama architektka wnętrz Ewelina Białobrzewska mówi: „Projekt tego wnętrza to rzadko spotykana stylistyka w Polsce. To swobodna inspiracja pozornie nie pasujących do siebie styli wnętrzarskich, przemyślane rozwiązania funkcjonalne poprawiające codzienny komfort, lekkość podkreślona użytymi materiałami, wysmakowane połączenie różnych faktur, tekstur i struktur, oszczędna i przyjemna kolorystyka zapraszająca do odpoczynku. To mieszkanie do mieszkania a jednocześnie „do podziwiania”.”

Czytaj też: Warszawa | Wnętrza | Mieszkanie | Polska | Meble

 

źródło: Ewelina Białobrzewska / „4 katy a stół 5”

Hansgrohe