Architekt i podróżnik odwiedził osiem państw. Jego podróż wynikała z chęci odnalezienia tytułowej formy człowieka i tolerancji. Efektem jest dziennik „Forma człowieka”, w którym opisał swoją wyprawę.

Krzysztof Grześków zaprojektował rzeźbę Kalina Czerwińskiego. To wyimaginowany bohater, który w różnych zakątkach globu zyskiwał nową osobowość. Początkowo rzeźba Kalina stanęła w parku we Wrocławiu, jednak trzykrotnie była usuwana przez służby porządkowe. Kolejnym miejscem, w którym stanęła był Liban. Architekt zabierał ze sobą silikonową formę, z której wykonywał betonowe odlewy. W Libanie odwiedził obóz uchodźców, jego obecność w tym miejscu spowodowała zainteresowanie członków Hezbollahu. Przez co noc spędził w największym więzieniu w Bejrucie.

Następnymi krajami, które odwiedził były Tajlandia, Wietnam, Korea Południowa, Japonia, Stany Zjednoczone oraz Meksyk. W każdym z tych państw stawiał taką samą rzeźbę Kalina Czerwińskiego. To postać fikcyjna, człowiek uniwersalny. Nadanie tego samego imienia ma uwypuklić ich wspólną cechę: człowieczeństwo. Sama forma pomnika ma na celu afirmację „istnienia”, „bycia człowiekiem”; ma pokazać naszą różnorodność i jej piękno. Na świecie łącznie powstało 8 pomników.

W Bangkoku, przy świątyni Wat Pho, kiedy montowałem pomnik z jednym z kierowców tuk tuków, reszta z nich z uśmiechami na twarzach osłaniała nas przed wojskowymi – wspomina Krzysztof Grześków.

Rzeźba stanęła też w Ho Chi Minh w Wietnamie, Korei Południowej, Tokio i w Meksyku przy murze oddzielającym kraj od Stanów Zjednoczonych.

Przed Białym Domem, po ok.5 sekundach od postawienia pomnika podjechało do mnie kilku agentów secret service. Najczęściej powtarzanym pytaniem było to, czy akcja nie jest zorganizowana przeciwko prezydentowi Trumpowi – dodaje autor „Formy Człowieka”. Książkę zamówicie klikając TUTAJ.

Czytaj też: Podróże | Rzeźba | Ciekawostki | whiteMAD na Instagramie

źródło: Krzysztof Grześków