Z daleka kościół św. Mikołaja w Hérémence wygląda jak wyszczerbiona skała wyrastająca z alpejskich stoków. Przy bliższym spojrzeniu oczom ukazuje się betonowa, nieregularna bryła, która przywodzi na myśl kubistyczną rzeźbę. Betonowy kościół ma symbolizować wytrwałość i determinację, a konstrukcja nawiązuje do pobliskiej tamy i górskich krajobrazów. Co ciekawe, wnętrze skrywa iluzoryczny, a nawet paradoksalny wystrój.
Kościół na skale
W 1946 r. okolice szwajcarskiej miejscowości Hérémence nawiedziło silne trzęsienie ziemi. Konstrukcja murowanego kościoła z XVIII w. ucierpiała w trakcie kataklizmu i po kilkunastu latach władze podjęły decyzję o wyburzeniu zabytku. W 1961 r. ogłoszono konkurs na nową świątynię, który szybko wyłonił zwycięzcę. Rzeźbiarz i architekt Walter Maria Förderer z Bazylei przedstawił odważny i symboliczny projekt nowoczesnego, brutalistycznego kościoła.
Rzeźba była pierwszą miłością Förderera. W zasadzie można powiedzieć, że zwycięzca konkursu był bardziej rzeźbiarzem niż architektem, ale właśnie dlatego jego projekt przybrał tak imponujący kształt. Prace projektowe przypadły na czasy rozpowszechniania się brutalizmu, spopularyzowanego przez innego znanego Szwajcara – Le Corbusiera. Co więcej, w tamtym okresie Förderer pracował nad brutalistycznym budynkiem Uniwersytetu St. Gallen, więc architekt zdążył już zaznajomić się z surowym betonem.
Innym ważnym wydarzeniem trwającym podczas procesu projektowania kościoła był II sobór watykański. Kościół otworzył się na nowe formy, skupił się na wspólnocie wiernych i zatarł niektóre bariery między duchownymi a wiernymi. Architekt przeniósł te nowe zasady na układ i wygląd kościoła.
Gdzie dół, a gdzie góra?
Ciężka żelbetowa bryła położona jest na stoku góry. Jej nieregularny geometryczny kształt jest pełen różnych wcięć i wysunięć. Co więcej, położenie na stoku pozwoliło architektowi na zaprojektowanie kilku imponujących tarasów z alpejską roślinnością. Uwagę przykuwa również daleko wysunięty betonowy krzyż na wieży, który przypomina o sakralnej funkcji nietypowego budynku. Mimo, że krzyż został wykonany z tego samego żelbetu co cała reszta elewacji, to nie zlewa się z tłem.
Kościół ma pokazywać wytrwałość, stabilność i determinację mieszkańców. Przy tych cechach jest też miejsce dla wspomnienia zburzonego kościoła. Na wejściu znajdują się rzeźby ocalone z dawnej świątyni, a większość uratowanych zabytków znajduje się w środku. Jednak wnętrze kościoła w Hérémence nie jest tym, czego można się spodziewać, nawet po brutalistycznym kościele.
Przy pierwszym wejściu do środka wierni mogą odnieść wrażenie, że weszli do alternatywnej rzeczywistości, wyciągniętej wprost z litografii Mauritsa Cornelisa Eschera. Holenderski artysta tworzył grafiki z niemożliwymi i paradoksalnymi konstrukcjami lub obiektami. Z kolei, w kościele w Hérémence geometryczne bryły wiją się po suficie, ścianach i podłodze. Co więcej, to wrażenie jest spotęgowane przez umieszczenie drewnianych konstrukcji przypominających ławy lub ambony na suficie i ścianach. Słowem, gdyby ktoś odwrócił grawitację, to sufit lub ściana nadawałyby się na nową podłogę.

Rzeźbiarz
Zróżnicowane kształty sufitu i ścian są akcentowane przez światło wpadające przez nieregularne otwory. Całość tworzy tajemniczą, choć doświetloną jaskinię. Wracając na podłogę, warto dodać, że układ ław skupia się ku prawdziwej ambonie. Drewniane elementy kazalnicy i ołtarza podkreślają miejsce, z którego należy głosić słowo. Co więcej, wspomniany układ zachęca wręcz do wygłaszania kazań przodem do wiernych, co jest rozwiązaniem posoborowym.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka detali. Stojące na słupach betonowe krzyże wychodzą z podłogi niczym totemy doświetlające ławy. Sam krzyż jest nieregularny tak jak cała reszta budynku. Z kolei, omawiane wcześniej wiszące na suficie i ścianach ambony skrywają różne zachowane dzieła sztuki sakralnej z poprzedniej świątyni. W przeciwieństwie do kościołów przedsoborowych sztuka jest tylko drobnym dodatkiem do wystroju kościoła.
Kościół św. Mikołaja w Hérémence ma jednoczyć wszystkich. Z tego powodu w budynku znalazło się też miejsce dla świeckich sal zgromadzeń, kawiarni, czy sklepów. Mieszkańcy Hérémence są dumni z kościoła, który stał się rozpoznawalnym symbolem ich miejscowości. Budowę kościoła ukończono w 1971 r., a Förderer zaprojektował potem jeszcze kilka innych budynków w tym stylu. Jednak po zakończeniu budowy ostatniego z 10 brutalistycznych kościołów, architekt zamknął swoją pracownię i skupił się na rzeźbie. Koszt budowy brutalistycznych kościołów zaczął przewyższać zyski. W takiej sytuacji Förderer musiałby ograniczyć swoją wizję artystyczną, dlatego wybrał dziedzinę, w której nie będzie takich barier.
Choć architektoniczna kariera Förderera potrwała trochę ponad 20 lat, to Szwajcarowi udało się zaprojektować jedne z najwybitniejszych brutalistycznych kościołów na świecie. Jednak dla Förderera był to tylko jeden z etapów w jego karierze rzeźbiarza. O innych imponujących brutalistycznych kościołach można przeczytać TUTAJ i TUTAJ.
Źródło: Heremence
Czytaj też: Architektura | Szwajcaria | Brutalizm | Architektura sakralna | whiteMAD na Instagramie




