fot. Zairon, wikimedia, CC 3.0

Genua miała być „włoskim Nowym Jorkiem” – Torre Piacentini

Jeszcze przed I wojną światową Włosi myśleli o odtworzeniu Imperium Rzymskiego. W latach 20. ta romantyczna i odległa idea zamieniła się w koszmar zapoczątkowany przez wodza duce. Z kolei, portowa Genua miała stać się najważniejszym portem Europy, a jej zabudowa mogła podkreślać potęgę „odrodzonego Rzymu”. Z tego powodu zainspirowany nowojorskimi wieżowcami architekt Marcello Piacentini zaprojektował najwyższy budynek ówczesnej Europy w Genui. Torre Piacentini nie jest jednak artdecowskim czy neogotyckim gigantem, a jego architektura to połączenie tradycji z nowoczesnością. W końcu tym właśnie miały być faszystowskie Włochy – nowoczesnym Imperium Rzymskim.

Wyścig kolonialny

Urodzony w 1881 r. Marcello Piacentini dorastał w świeżo utworzonym państwie włoskim. W tamtym czasie artyści, politycy i architekci dążyli do utworzenia stylu narodowego, które na nowo połączy zróżnicowane i odległe krainy włoskie. To właśnie idea odtworzenia Imperium Rzymskiego miała łączyć wszystkich Włochów, a monumentalna architektura idealnie nadawała się na symboliczne pokazanie odrodzonego ducha imperium.

Odrodzone imperium musiało nadgonić sąsiadów w kolonialnych rozgrywkach. Z tego powodu Włosi rozpoczęli podbój dawnych ziem rzymskich, w tym głównie Libii. Choć wojskowa kampania w Libii okazała się kompromitacją, to Włosi szybko zajęli się tworzeniem nowoczesnej zabudowy narodowej w Cyrenajce. Właśnie na północy Afryki Piacentini tworzył pierwsze kolonialne zabudowania odrodzonych Włoch.

Warto jednak zaznaczyć, że przed Libią Piacentini podróżował dużo po Europie i uczył się popularnych stylów, które zrodziły się na początku XX w. Jego projekty opierały się na włoskim neoklasycyzmie i monumentalizmie, ale wraz z kolejnymi podróżami architekt zaczął dostrzegać nowocześniejsze sposoby projektowania.

Grand Tour

W 1915 r. architekt udał się do San Francisco na wystawę światową. W zasadzie Piacentini został wysłany do Kalifornii, w celu zaprojektowania kilku obiektów przy pawilonie włoskim. Architekt stworzył budynki przypominające tradycyjne włoskie zabudowania wiejskie w nowoczesnej formie. Jednak dla jego przyszłej kariery ważniejsza od samej wystawy była podróż do Ameryki. Piacentini zwiedzał najważniejsze miasta USA, w tym Chicago, Nowy Jork czy Buffalo. Ogromne wieżowce szkoły chicagowskiej wywarły na nim ogromne wrażenie.

Fascynacje tworzącym się dopiero włoskim stylem narodowym znalazły swoje poparcie w szeregach partii faszystowskiej. Co więcej, Benito Mussolini uważał Piacentiniego za geniusza urbanistyki i architektury, dlatego architekt objął nieformalne stanowisko naczelnego architekta państwa. Piacentini uważał, że architektura (tak jak wszystko inne) ma służyć narodowi poprzez symbolikę i funkcję. W latach 20. architekt łączył modernistyczne bryły z klasycznymi zdobieniami, renesansowymi proporcjami i bogatą symboliką.

W latach 30. architektura Piacentiniego uległa kolejnej ewolucji. Podczas swojej podróży do Niemiec na początku dekady architekt zauważył wiele pozytywnych cech stylu Bauhaus. Choć niehistoryczny charakter tego stylu nieco go odstraszał, to funkcjonalizm Bauhausu, użycie nowoczesnych rozwiązań i brak nadmiernych zdobień zaczęły mu imponować. Piacenitni doceniał również higieniczne planowanie niemieckich miast. Architekt chciał, żeby otwarte przestrzenie, szerokie ulice i monumentalne budynki zawitały też do jego ojczyzny.

Z tych inspiracji powstał nowy włoski racjonalizm, który z czasem zalał cały kraj. Sądy, budynki partii, dworce czy teatry miały epatować potęgą narodu. Styl Piacentiniego z czasem przerodził się w Stile Littorio, czyli mieszankę uproszczonego klasycyzmu, racjonalizmu i monumentalizmu. Jednak ten surowy i geometryczny styl nadal podkreślał siłę państwa i jego historii.

fot. Enric, wikimedia, CC 3.0

Nuova York

Jednym z ciekawszych przykładów urbanistycznych eksperymentów Piacentiniego jest nowe centrum Genui. Piazza Dante powstał na gruzach kilkusetletnich domów w połowie lat 30. Reżim Mussoliniego uważał, że budynki z czasów rzymskich mają najwyższą wartość, a te średniowieczne i renesansowe były gorszą naroślą na upadłym imperium. Dlatego tak łatwo władze godziły się na wyburzanie historycznych osiedli. W przypadku Genui średniowieczne zabudowania zastąpił monumentalizm „Nowego Rzymu”.

Duży przestrzenny plac otoczony został racjonalistycznymi gmachami, które wzbijały się nie kilkadziesiąt metrów. Co więcej, wzbijający się na 108 metrów Torre Piacentini stał się najwyższym wieżowcem w Europie. Wieżowiec powstał przy użyciu nowoczesnych technologii budowlanych, w tym oczywiście żelbetu. Otwarty w 1940 r. gmach zachwycał szybkimi windami i nowoczesnymi systemami HVAC (ogrzewanie, wentylacja, klimatyzacja).

Władze Genui ucieszyły się ze swojego ogromnego wieżowca, ponieważ jeszcze przed I wojną światową powstały plany zamienienia miasta we „włoski Nowy Jork”. Choć Piazza Dante jest mikroskopijnym wycinkiem Manhattanu, to trzeba przyznać, że wyróżnia się nowoczesnością na tle historycznej zabudowy. Piacentini nie chciał jednak, żeby budynek przypominał amerykański wieżowiec umiejscowiony w Genui. Z tego powodu elewacja wieżowca składa się z przekładanych warstw klinkierowej cegły i marmuru. Podobny wzór można zaobserwować na miejskiej katedrze.

Architektura propagandowa

Ciężka surowa bryła gmachu została wzbogacona o płaskorzeźby i mozaiki. Na fasadzie widoczna jest płaskorzeźba przedstawiająca najsłynniejszego genueńczyka – Krzysztofa Kolumba. Po drugiej stronie fasady artysta upamiętnił Balilę – chłopca, który według opowieści miał rozpocząć powstanie przeciwko Habsburgom w Genui. W środku mozaiki przedstawiają propagandowe wizerunki rodzin, robotników i władz.

Uskokowa bryła, przywodząca na myśl nowojorski Rockefeller Center, kończy się wielką wieżą zegarową. Potężny gmach stoi naprzeciwko niższego Torre Dante 2, a pozostałe gmachy są znacznie niższe od dwóch wieżowców. W ten sposób wieżowce tworzą bramę do nowoczesnych Włoch, a stopniowo obniżająca się zabudowa prowadzi do średniowiecznych bram miasta.

Torre Piacentini pozostał najwyższym budynkiem Europy do 1952, a dwa lata później wieżowiec stracił tytuł najwyższego wieżowca Włoch na rzecz Torre Breda w Mediolanie. Mimo to budynek nadal imponuje swoim monumentalizmem. Warto jednak pamiętać, że idea stojąca za jego powstaniem doprowadziła do tragedii II wojny światowej. Torre Piacentini nie jest po prostu imponującym osiągnięciem techniki, ale ogromną pamiątką po totalitaryzmie, który zabił miliony.

Cała architektura Piacentniego z lat 20., 30. i 40. pełniła funkcję propagandową, a architekt szczerze wierzył w idee Mussoliniego. Niemieckim odpowiednikiem Piacentiniego był Albert Speer, który za swój udział w zbrodniczym reżimie otrzymał karę 20 lat więzienia. Warto jednak zaznaczyć, że Speer poza architekturą i urbanistyką zajmował się również wykorzystywaniem niewolniczej pracy więźniów III Rzeszy. Z kolei, jedyne, z czym musiał zmagać się Piacentini po wojnie to przymusowe odsunięcie od wykonywania zawodu. Co ciekawe, po paru latach dawny architekt Mussoliniego wrócił do pracy i projektował, aż do swojej śmierci w 1960 r.

Źródło: Guida Genova

Czytaj też: Historia | Wieżowiec | Włochy | Zabytek | whiteMAD na Instagramie