fot. Maja Tybel

Jak pracuje MOZI Studio? Rozmawiamy z projektantami!

MOZI Studio to duet projektantów, który z równą swobodą porusza się między rzemiosłem a eksperymentem. Monika Gradzik i Ziemowit Liszek tworzą projekty, w których cyfrowe technologie spotykają się z rzeźbiarską tradycją, a współczesna sztuka splata się z ideą zrównoważonego rozwoju. Ich prace wymykają się kategoriom i właśnie dlatego tak mocno przyciągają uwagę. Przykładem są zaprojektowane przez studio lampy Huby (pisaliśmy o nich TUTAJ) czy jeden z najnowszych projektów mebli i lamp z biodegradowalnych materiałów (czytaj TUTAJ). Jak wygląda ich kreatywna praca? 

Kamil Białas: Jak narodziło się Mozi Studio i co było impulsem do rozpoczęcia wspólnej pracy?

MOZI Studio: Znamy się do czasów licealnych i zawsze obiecywaliśmy sobie, że coś razem stworzymy. Na początku chcieliśmy tylko projektować meble i zlecać ich wykonanie. Jednak okazało się, że wykonanie kilku prototypów kosztowało tyle, co kupienie pierwszych narzędzi stolarskich. Dlatego zdecydowaliśmy, że meble będziemy robić sami. Zaczęliśmy wyposażać się w różne maszyny (zaczęło się od stolarskich), a skończyło na tym, że mamy teraz pracownię stolarską, ceramiczną, obróbki metalu a od tego roku także przetwarzania plastiku. Właściwie wszystko, co wychodzi od nas, jest wykonane przez nas, prawie nic nie zlecamy podwykonawcom. Z biegiem lat zmalała ilość tworzonych przez nas mebli, a zwiększyła się liczba projektów z pogranicza dizajnu i sztuki.

Dlaczego zdecydowaliście się związać zawodowo i życiowo właśnie z Trójmiastem?

Pochodzimy z Gdyni, urodziliśmy się tutaj, mamy w Gdyni pracownie i nie wyobrażamy sobie pracy w żadnym innym miejscu. Mieliśmy i nadal mamy tu dużo możliwości do rozwoju i działania. Trójmiasto jest bardzo fajnym miejscem do życia i pracy. W szczególności sąsiedztwo morza i plaży, jest to dla nas bardzo cenne.

Jak wygląda wasz typowy dzień pracy?

W ramach komercyjnej części skupiamy się głównie na naszych własnych realizacjach. Równolegle do tego prowadzimy fundację. Typowy dzień? Nie ma rutyny! Wszystko zależy od tego, nad czym aktualnie pracujemy, gdyż jednego dnia spawamy trzymetrową rzeźbę, innego robimy odlewy betonowe, a jeszcze innego serię ceramik. W pracowni spędzamy większość dnia. Pracujemy tam z przeróżnymi materiałami. Drewno, metal, ceramika, beton, plastik… w sumie z każdym materiałem czujemy się dobrze, a każdy dzień pracy może wyglądać inaczej.

Drugą częścią naszej działalności jest fundacja, w ramach której mamy możliwość  propagowania kultury i rzemiosła. Dzięki fundacji możemy współprowadzić dwie placówki – tuBaza i Prototypy z bardzo ciekawym programem eventowo-warsztatowym i tutaj też skupiamy się na projektach, które mają bardziej wydźwięk społeczny.

W jaki sposób łączycie tradycyjne techniki rzemieślnicze z nowoczesnymi technologiami?

Traktujemy nowe technologie jako poszerzenie naszego języka artystycznej wypowiedzi i jako kolejne narzędzie w palecie, a nie żeby coś nimi zastąpić.

Nowe technologie przyspieszają pracę i umożliwiają sprawdzenie różnych form czy pomysłów w szybkim czasie. Natomiast rzemiosło wymaga poświęcenia tego czasu i indywidualnej interpretacji. W rzemiośle dzieło zmienia się na bieżąco, rzadko wygląda, jak początkowy projekt, nosi indywidualne cechy autora. Najtrudniejszy jest balans pomiędzy jednym a drugim podejściem. Korzystamy z narzędzi cyfrowych na etapie koncepcji i prototypowania, to również bardzo usprawnia pracę z klientem. W naszym wypadku ludzka ręka i doświadczenia nadal są kluczowe, nowe technologie są dla nich tylko formą wsparcia. Techniki rzemieślnicze wnoszą autentyczność, a nowe – porządkują, przyspieszają, ale też wzmacniają efekt końcowy pracy.

Ziemowit Liszek

W MOZI nowoczesne technologie i tradycyjne rzemiosło traktujemy jako naturalnie się uzupełniające. Przykładem może być lampa, która w całości została wydrukowana z filamentu pha (biopolimer z bakterii), natomiast elementy dodatkowe wykonaliśmy z recyklingowanego aluminium w naszej małej odlewni metalu. Umożliwiają nam też na swobodne eksperymentowanie z materiałem. Nasz ostatni projekt oparty był na pracy z nowym surowcem – biopolimerami pha/phb, wytwarzanymi przez bakterie. Ten projekt zakładał ścisłą współpracę z ekspertami innych branż. Merytorycznego wsparcia udzieliła nam biochemiczka Magda Kozak z Uniwersytetu Gdańskiego.

Eksperymenty z materiałem lub technologią mogą całkowicie wpłynąć na projekt i zmienić zakładany przez was efekt?

Kiedyś pracowaliśmy nad spawaną czaszką ludzką. To był trudny projekt bo czaszka miała ponad 3 m wysokości. W pierwszym etapie pracy nie wiedzieliśmy, jakie wybierzemy profile, pręty czy blachy. Dopiero z czasem dochodziliśmy do sposobu budowania formy. Efektu nie byliśmy wstanie przewidzieć, a wyszło na prawdę dobrze! Jednak najczęściej zaczynamy od wykonania prób materiałowych, prototypów, w szczególności jeśli pracujemy nad jakąś dużą realizacją. Bywa tak, że może zmienić się sposób wykonania czegoś ze względu na wymagania materiału, albo skali. Tak właśnie było z biopolimerami pha/phb, okazało się, że ten materiał jest dość trudny w obróbce i musieliśmy mocno przemyśleć, jak z nim pracować.

Pamiętam jak pisałem o waszym projekcie Huby. Lampy solarne wieszane na drzewach. Artykuł cieszył się dużą popularnością. Co wyróżnia ten projekt? Huby weszły do produkcji? Można je kupić?

To był przykład instalacji site-specific, czyli zaprojektowanej z myślą o konkretnej lokalizacji. Huby traktujemy jako jednorazową instalację artystyczną, natomiast faktycznie pojawiło się wtedy sporo zapytań, czy lampy wejdą do produkcji. Tak się nie stało. Ten projekt był wyjątkowy pod wieloma względami, lamp już niestety nie ma, w tym miejscu powstał park z tradycyjnym oświetleniem, ścieżkami i meblami. Nasza instalacja była zapowiedzią tego, co w tym miejscu się wydarzy. Huby funkcjonowały przez dwa lata, oświetlały ścieżkę, którą chodzili na skróty mieszkańcy osiedla Oksywie w Gdyni, niedaleko Stoczni. Dla nas ten projekt był wyjątkowy, bo każda lampa była kopią prawdziwej huby znalezionej w lesie. Każda była zasilana fotowoltaiką i włączała się dopiero, gdy ktoś pojawił się na tej ścieżce. Lampy działały jak swego rodzaju sieć. Chcieliśmy oddać specyficzną atmosferę miejsca i stworzyć coś, co współistnieje z naturą i jej nie zaburza. Bardzo ważne było to, jak te lampy będą działać w tej przestrzeni w ciągu dnia, a nie tylko nocą. Bardzo lubimy ten projekt!

Huby

Który z dotychczasowych projektów był dla was największym wyzwaniem?

Zdecydowanie projekt związany z bioplastikami. Już na początku musieliśmy pozyskać środki na zaprojektowanie i wykonanie maszyn dostosowanych do pracy z plastikiem, a droga od pierwszego pomysłu do powstania pierwszych produktów zajęła nam ponad siedem lat. Półprodukt czyli płyty, które udało nam się wytworzyć, okazał się znacznie bardziej wymagający, niż zakładaliśmy na początku. Mieliśmy duże problemy z obróbką i dopiero po wielu próbach doszliśmy do tego, jak właściwie z nim pracować. Na początkowym etapie był to zdecydowanie najbardziej wymagający projekt, z jakim mierzyliśmy się do tej pory, zarówno technologicznie, jak i organizacyjnie.

Porozmawiajmy o innym. Projekt GLËNA łączy ceramikę z kaszubską tradycją. Co było dla was najcenniejszym elementem podczas pracy nad tym projektem?

GLËNA pozwoliła nam ponownie odkrywać kulturę kaszubską i nadać jej właściwe miejsce oraz znaczenie we współczesnym kontekście. Zależało nam na tym, żeby nie traktować tradycji jako folklorystycznego cytatu, ale jako źródło inspiracji, które można twórczo przetwarzać. Jesteśmy opatrzeni z nienajlepszą jakościowo formą tych motywów. Chcieliśmy to zmienić, stąd kreatywna interpretacja. Za nami są dwie edycje projektu GLËNA związane z Kaszubami. Wspaniałe było to, że do udziału w nich mogliśmy zaprosić osoby, które nie miały doświadczenia z ceramiką. Teraz jesteśmy w trakcie realizacji europejskiej edycji tego projektu. Zaprosiliśmy dwanaście artystek działających na terenie Europy, które projektując, inspirują się motywami bliskimi ich miejscom pochodzenia. Mamy twórczynie, z Polski, Ukrainy, Austrii, Włoch, ale też z Kolumbii i Meksyku. To jest jeden z naszych większych projektów fundacyjnych w 2025 i 2026 roku. Od wiosny 2026 roku będzie można oglądać wystawy, które otwarte zostaną w Gdyni (w tuBazie), Wiedniu i Montepulciano we Włoszech.

GLËNA

Czy współpraca z lokalnymi twórcami wpływa na wasz styl i język projektowy?

Wpływ na nasze prace, w zasadzie miał tylko Daniel Chazme, z którym stworzyliśmy dwie wielkoformatowe płaskorzeźby z betonu. Daniel jest artystą malarzem i nadal czasami inspirujemy się jego malarstwem, poza tym raczej nie inspirujemy się innymi.

Wróćmy do części komercyjnej. Jak podchodzicie do projektów realizowanych na zamówienie? Gdzie kończy się wizja klienta, a zaczyna wasza autorska interpretacja?

Zazwyczaj klienci z którymi współpracujemy są zaznajomieni z naszą estetyką. Zawsze są to nasze autorskie projekty, albo odpowiedzi na zapotrzebowanie klienta. Jeszcze się nie zdarzyło, aby nasza propozycja jakoś bardzo odbiegała od wizji klienta, najczęściej obie strony są zadowolone. Co ważne, w procesie pracy jesteśmy otwarci na komunikację. Zawsze zaczynamy od próbek materiałowych i prototypów, dlatego możemy w obrazowy i fizyczny sposób przedstawić naszą koncepcję. Nie pokazujemy tylko wizualizacji, opieramy się na prototypach, to bardzo ułatwia współpracę.

Edukacja artystyczna i warsztaty są tak ważnym elementem waszej działalności. Dlaczego?

To jedna z głównych części naszej pracy fundacyjnej. Edukacja jest dla nas czymś naturalnym. Prowadzimy autorskie warsztaty w przyjaznej, niehierarchicznej atmosferze, gdzie można eksperymentować i szukać własnej drogi, tak właśnie działamy w tuBazie i ProtoTypach w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym. Obie lokalizacje to miejsca spotkań, pracy, rezydencji artystycznej. TuBaza w szczególności jest takim miejscem. Mamy do niej ogromny sentyment, bo tworzymy ją już od dziesięciu lat razem z Fundacją Morze. Co roku jest tam organizowanych mnóstwo warsztatów, spotkań, mamy całkiem przyjemną przestrzeń wystawienniczą, którą udostępniamy twórcom, studentom i artystom.

Jakie nowe kierunki i projekty planujecie rozwijać w najbliższych latach?

Większe obiekty, indywidualna sztuka. Nie chcemy poszerzać już zakresu działań, tylko skupić się bardziej na naszych własnych pracach, nie tylko takich wykonywanych na zlecenie. Coraz mocniej skupiamy się na własnych realizacjach artystycznych – instalacjach, rzeźbach i płaskorzeźbach. Mamy już zaplanowane realizacje na najbliższy rok i widzimy wyraźny wzrost zainteresowania sztuką obecną w codziennym otoczeniu i przestrzeni publicznej. Współpracujemy zarówno z klientami prywatnymi, jak i z deweloperami, architektami czy instytucjami publicznymi.

W najbliższych roku zdecydowanie będziemy też kontynuować i rozwijać projekt związany z bioplastikami pha/phb. Świadomość, że wykonujemy produkty z “tłuszczu” bakterii jest dla nas fascynujący. W 2026 roku planujemy poświęcić na rozwój, optymalizację i wdrażanie rozwiązań, które już udało nam się wypracować. Chcielibyśmy na stałe zaimplementować i wypromować pha/phb jako materiał użytkowy oraz rozpropagować świadomość o materiale, o którym w naszym mniemaniu za mało się mówi.

Na koniec – jakie są wasze trzy ulubione miejsca w Trójmieście?

Po pierwsze – tuBaza! Wpadajcie na warsztaty i wystawy, w szczególności, że jest w pięknym Parku Kolibki. Uwielbiamy też być nad samym morzem. Dzika plaża w Gdyni Redłowie jest idealnym miejscem na spacer czy ognisko. Na koniec Elektryów i Stocznia w Gdańsku – sztuka, jedzenie, muzyka… Do zobaczenia!

źródło: MOZI Studio (https://mozistudio.pl)

Czytaj też: Polscy projektanci | Lampy | Ciekawostki | Polecane | Wywiady | whiteMAD na Instagramie