Projektowanie mieszkania dla samego siebie to z pewnością spore wyzwanie. W szczególności, gdy jesteś architektem i potrafisz rozgraniczyć możliwości od marzeń. Młoda architekt, Sara Botta zrobiła to świetnie. Stworzyła swoje wymarzone miejsce między niebem a ziemią. I to dosłownie.

Marzeniem Sary było stworzenie własnych czterech ścian, które z jednej strony, będą wyjątkowe, uszyte na jej miarę, a z drugiej pozostaną funkcjonalne i ekonomiczne. Przy całym procesie projektowania towarzyszyło jej stwierdzenie ojca Bauhausu, Waltera Gropiusa:

Uważam tworzenie piękna oraz formowanie wartości i standardów za najgłębsze pragnienie człowieka.

Jej celem było stworzenie dwóch przestrzeni- nieba i ziemi, a co za tym idzie, wykorzystania dwóch dominujących kolorów, czyli niebieskiego i zielonego. Efekt udało się osiągnąć między innymi dzięki naturalnym materiałom, takim jak zielony marmur, bladoniebieskie włókna, czy dzianiny z kwiatową ornamentyką. W mieszkaniu zostały wykorzystane produkty od wielu znanych producentów: Olta, Grohe, Artemide, Flos, Labra, czy krzesła MIDJ, które powstały na specjalne zamówienie.
Sama architekt tak mówi o swoim projekcie.

Pomimo wielkości mieszkania chciałam zrealizować swoje marzenia takie jak: dwumetrowa wyspa w kuchni, czy prawie czterometrowa kanapa, a także duży prysznic, miejsce do pracy oraz do codziennego życia.

 

Sara Botta to młoda Polka, która dwa lata
temu ukończyła studia na kierunku
architektura na Poznańskiej Politechnice. Obecnie wraz z przyjaciółmi ze studiów Gabrysią Kowalczyk i Jankiem Kądziela prowadzi autorską Pracownie Architektoniczną Botta-Kądziela. W celu poszukiwaniu inspiracji zapraszamy do odwiedzenia ich strony internetowej: botta-kadziela.com.

Gratulujemy pomysłowości, a także spełnienia marzeń. Jeżeli też marzycie o własnych wyspach, kilkumetrowych kanapach, albo po prostu o swoim „małym świecie” zainspirujcie się pracą Sary.