fot. Ivanbuki, wikimedia, CC 3.0

Jest jak z bajki! – węgierska secesja pałacu Raichlego w Suboticy

Dla Węgrów secesja nie była tylko kolejną europejską modą. Szecesszió to styl narodowy Węgier, który połączył motywy roślinne z lokalnym folklorem. Po I wojnie światowej wiele wspaniałych dzieł tego stylu pozostało poza granicami Węgier, a świetnym tego przykładem jest pałac Raichlego w serbskiej Suboticy. Jednak o ile niektóre państwa niechętnie podchodzą do węgierskiej przeszłości swoich ziem, o tyle w Suboticy mieszkańcy chwalą się wielokulturowym bogactwem swojego miasta.

Styk kultur

Przez wieki w Suboticy mieszały się różne żywioły narodowe, w tym węgierski, serbski, niemiecki czy żydowski. Z kolei okres największego rozwoju ekonomicznego i społecznego w mieście przypadł na drugą połowę XIX w. Dwa lata po utworzeniu Austro-Węgier do Suboticy zawitała kolej, dzięki której miasto zmieniło się w ważny ośrodek regionalny. Dzięki kolei miasto zyskało nowe zakłady przemysłowe, a wraz z nimi przyjechali także węgierski robotnicy. Warto dodać, że choć Węgrzy od zawsze odgrywali istotną rolę w historii Suboticy, to przesunięcia granic i zmiany władców sprawiły, że w 1869 r. Węgrzy stanowili zaledwie 10% populacji miasta.

W nowej rzeczywistości Austro-Węgier Budapeszt zyskał wiele kompetencji i możliwości, szczególnie w obrębie rozwoju kultury. Poeci, malarze i architekci byli kuszeni wizją odległych kresów monarchii, na których Węgrzy mogliby zaznaczyć swoją pozycję. Właśnie taka perspektywa przyciągnęła Ferenca Raichlego do Suboticy. Urodzony w 1869 r. w Wojwodinie Węgier uczył się secesji od mistrzów tego stylu. Raichle studiował architekturę w Budapeszcie i w tym czasie nawiązał znajomość z jednym z pionierów węgierskiej secesji – Gyulą Pártosem. Z kolei Pártos współpracował z najważniejszym węgierskim architektem Ödönem Lechnerem. W ten sposób Raichle w pełni zrozumiał, o co tak właściwie chodzi w węgierskiej secesji.

Pod koniec XIX w. architekt przybył do Suboticy za pracą. W mieście rozwijał się przemysł i handel zbożem, a wraz z postępem ekonomicznym przyszła też eksplozja demograficzna. Raichle miał więc zapewnioną bogatą grupę klientów. Jego pierwsze projekty w mieście opierały się głównie na wystawnym eklektyzmie, jednak dość szybko architekt zaczął przemycać nieco mniej klasyczne motywy. Na bankach i gmachach użyteczności publicznej zaczęły pojawiać się bogate zdobienia roślinne, motywy ludowe oraz charakterystyczne postacie kobiece.

fot. Marcin Kosek, wikimedia, CC 4.0

Na chwilę przed upadkiem

Na początku XX w. Raichle był u szczytu swojej kariery. Problem polegał na tym, że inni węgierscy architekci również zaczęli interesować się Suboticą. Przykładowo konkursy na zaprojektowanie ratusza i miejskiej synagogi wygrał słynny duet architektów – Marcell Komor, Dezső Jakab, o których można poczytać TUTAJ. Jednak Raichle utarł konkurencji nosa za sprawą budowy swojej własnej rezydencji w 1903 r. Nie dość, że bajkowy pałac powstał w ekspresowym tempie, to jeszcze był widoczny zaraz po wyjściu z dworca w Suboticy.

Raichle był dla Suboticy tym, kim Gaudi dla Barcelony. Tak jak sławny Katalończyk, Raichle tworzył falujące i wybujałe formy pokryte spektakularnymi zdobieniami. Fasada jego pałacu zdaje się pożerać samą siebie. Część wejściowa wsuwa się do środka, a towarzyszące jej zdobienia przywodzą na myśl pałace Orientu. Na fasadzie zauważalne są wschodnie motywy w oryginalnym węgierskim wydaniu. Pawie pióra, wijące się rośliny, tulipany i motyw drzewa życia to tylko niektóre z widocznych zdobień. Warto dodać, że kolorowe kafelki są dziełem mistrzowskiej manufaktury Zsolnay z Peczu. Z kolei niebieskie mozaiki powstały z włoskiego szkła Murano.

Folkowe motywy sprawiają, że tego stylu nie da pomylić się z żadnym innym. Dodatkowo połączenie niebieskiego, zielonego i pomarańczowego tworzy bajkową kompozycję. Warto zwrócić uwagę na gięte drewno stolarki okiennej oraz tej widocznej na wykuszach. Florystyczne motywy wtapiają się też w kute balustrady i bramy. Co ciekawe, wsunięta część fasady pełni funkcję loggi z herbem Raichlego, a podtrzymujące ją kolumny wykonano z toskańskiego marmuru.

Pałac Raichlego przed I wojną, fot. domena publiczna

Lokalna duma

Rodzina Raichlów nie pomieszkała zbyt długo w swojej bajkowej willi. Po czterech latach od wybudowania pałacu okazało się, że architekt nie ma pieniędzy na spłatę długów zaciągniętych na budowę. W 1908 r. Raichle wyprowadził się z Suboticy do Szegedu, gdzie starał się odrobić chociaż część dawnej fortuny. W nowym mieście architekt zaprojektował łącznie cztery wystawne kamienice i…. wszelkie dalsze plany pokrzyżowała wojna.

Wraz z wybuchem I wojny światowej skończył się okres dynamicznego rozwoju Węgier, a po niej duch narodu został bezpowrotnie złamany. W 1918 r. Raichle przeniósł się do Budapesztu i zrezygnował z kariery architekta. Wraz z wojną umarła narodowa secesja, a nowi, młodsi architekci znacznie lepiej odnaleźli się w modernistycznym sposobie projektowania. Co ciekawe, architekt zmarł dopiero w 1960 r. i do końca życia skupiał się na kolekcjonowaniu sztuki.

Pałac Raichlego zmieniał właścicieli, aż w końcu, w 1962 r. władze komunistycznej Jugosławii zamieniły go w galerię sztuki współczesnej. Oczywiście na wystawach prezentowano sztukę jugosłowiańską. Nie zapomniano jednak o wyjątkowości pałacu Raichlego, a prężnie działająca galeria stara się promować architektoniczne dziedzictwo swojego miasta. Serbowie są dumni z miasta budowanego przez tak wiele narodów. Warto dodać, że obecnie w Suboticy Węgrzy stanowią prawie 26% mieszkańców.

Źródło: Savremrna galerija Subotica

Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Secesja | Pałac | whiteMAD na Instagramie