Dla Węgrów secesja nie była tylko kolejną europejską modą. Szecesszió to styl narodowy Węgier, który połączył motywy roślinne z lokalnym folklorem. Po I wojnie światowej wiele wspaniałych dzieł tego stylu pozostało poza granicami Węgier, a świetnym tego przykładem jest pałac Raichlego w serbskiej Suboticy. Jednak o ile niektóre państwa niechętnie podchodzą do węgierskiej przeszłości swoich ziem, o tyle w Suboticy mieszkańcy chwalą się wielokulturowym bogactwem swojego miasta.
Styk kultur
Przez wieki w Suboticy mieszały się różne żywioły narodowe, w tym węgierski, serbski, niemiecki czy żydowski. Z kolei okres największego rozwoju ekonomicznego i społecznego w mieście przypadł na drugą połowę XIX w. Dwa lata po utworzeniu Austro-Węgier do Suboticy zawitała kolej, dzięki której miasto zmieniło się w ważny ośrodek regionalny. Dzięki kolei miasto zyskało nowe zakłady przemysłowe, a wraz z nimi przyjechali także węgierski robotnicy. Warto dodać, że choć Węgrzy od zawsze odgrywali istotną rolę w historii Suboticy, to przesunięcia granic i zmiany władców sprawiły, że w 1869 r. Węgrzy stanowili zaledwie 10% populacji miasta.
W nowej rzeczywistości Austro-Węgier Budapeszt zyskał wiele kompetencji i możliwości, szczególnie w obrębie rozwoju kultury. Poeci, malarze i architekci byli kuszeni wizją odległych kresów monarchii, na których Węgrzy mogliby zaznaczyć swoją pozycję. Właśnie taka perspektywa przyciągnęła Ferenca Raichlego do Suboticy. Urodzony w 1869 r. w Wojwodinie Węgier uczył się secesji od mistrzów tego stylu. Raichle studiował architekturę w Budapeszcie i w tym czasie nawiązał znajomość z jednym z pionierów węgierskiej secesji – Gyulą Pártosem. Z kolei Pártos współpracował z najważniejszym węgierskim architektem Ödönem Lechnerem. W ten sposób Raichle w pełni zrozumiał, o co tak właściwie chodzi w węgierskiej secesji.
Pod koniec XIX w. architekt przybył do Suboticy za pracą. W mieście rozwijał się przemysł i handel zbożem, a wraz z postępem ekonomicznym przyszła też eksplozja demograficzna. Raichle miał więc zapewnioną bogatą grupę klientów. Jego pierwsze projekty w mieście opierały się głównie na wystawnym eklektyzmie, jednak dość szybko architekt zaczął przemycać nieco mniej klasyczne motywy. Na bankach i gmachach użyteczności publicznej zaczęły pojawiać się bogate zdobienia roślinne, motywy ludowe oraz charakterystyczne postacie kobiece.

Na chwilę przed upadkiem
Na początku XX w. Raichle był u szczytu swojej kariery. Problem polegał na tym, że inni węgierscy architekci również zaczęli interesować się Suboticą. Przykładowo konkursy na zaprojektowanie ratusza i miejskiej synagogi wygrał słynny duet architektów – Marcell Komor, Dezső Jakab, o których można poczytać TUTAJ. Jednak Raichle utarł konkurencji nosa za sprawą budowy swojej własnej rezydencji w 1903 r. Nie dość, że bajkowy pałac powstał w ekspresowym tempie, to jeszcze był widoczny zaraz po wyjściu z dworca w Suboticy.
Raichle był dla Suboticy tym, kim Gaudi dla Barcelony. Tak jak sławny Katalończyk, Raichle tworzył falujące i wybujałe formy pokryte spektakularnymi zdobieniami. Fasada jego pałacu zdaje się pożerać samą siebie. Część wejściowa wsuwa się do środka, a towarzyszące jej zdobienia przywodzą na myśl pałace Orientu. Na fasadzie zauważalne są wschodnie motywy w oryginalnym węgierskim wydaniu. Pawie pióra, wijące się rośliny, tulipany i motyw drzewa życia to tylko niektóre z widocznych zdobień. Warto dodać, że kolorowe kafelki są dziełem mistrzowskiej manufaktury Zsolnay z Peczu. Z kolei niebieskie mozaiki powstały z włoskiego szkła Murano.
Folkowe motywy sprawiają, że tego stylu nie da pomylić się z żadnym innym. Dodatkowo połączenie niebieskiego, zielonego i pomarańczowego tworzy bajkową kompozycję. Warto zwrócić uwagę na gięte drewno stolarki okiennej oraz tej widocznej na wykuszach. Florystyczne motywy wtapiają się też w kute balustrady i bramy. Co ciekawe, wsunięta część fasady pełni funkcję loggi z herbem Raichlego, a podtrzymujące ją kolumny wykonano z toskańskiego marmuru.

Lokalna duma
Rodzina Raichlów nie pomieszkała zbyt długo w swojej bajkowej willi. Po czterech latach od wybudowania pałacu okazało się, że architekt nie ma pieniędzy na spłatę długów zaciągniętych na budowę. W 1908 r. Raichle wyprowadził się z Suboticy do Szegedu, gdzie starał się odrobić chociaż część dawnej fortuny. W nowym mieście architekt zaprojektował łącznie cztery wystawne kamienice i…. wszelkie dalsze plany pokrzyżowała wojna.
Wraz z wybuchem I wojny światowej skończył się okres dynamicznego rozwoju Węgier, a po niej duch narodu został bezpowrotnie złamany. W 1918 r. Raichle przeniósł się do Budapesztu i zrezygnował z kariery architekta. Wraz z wojną umarła narodowa secesja, a nowi, młodsi architekci znacznie lepiej odnaleźli się w modernistycznym sposobie projektowania. Co ciekawe, architekt zmarł dopiero w 1960 r. i do końca życia skupiał się na kolekcjonowaniu sztuki.
Pałac Raichlego zmieniał właścicieli, aż w końcu, w 1962 r. władze komunistycznej Jugosławii zamieniły go w galerię sztuki współczesnej. Oczywiście na wystawach prezentowano sztukę jugosłowiańską. Nie zapomniano jednak o wyjątkowości pałacu Raichlego, a prężnie działająca galeria stara się promować architektoniczne dziedzictwo swojego miasta. Serbowie są dumni z miasta budowanego przez tak wiele narodów. Warto dodać, że obecnie w Suboticy Węgrzy stanowią prawie 26% mieszkańców.
Źródło: Savremrna galerija Subotica
Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Secesja | Pałac | whiteMAD na Instagramie




