Ostatnie miesiące mocno wpłynęły na każdą dziedzinę życia człowieka. Częściej pracujemy zdalnie, dłużej przebywamy w domach i musieliśmy na jakiś czas zapomnieć o przyzwyczajeniach. Kasia Sokołowska opowiedziała, jak ostatnie miesiące wpłynęły na jaj pracę oraz zdradziła swój domowy sposób na szczęście.

Kamil Białas: Jak radzisz sobie w dobie pandemii i ograniczeń? Spędzasz więcej czasu w domu? A może udało ci się gdzieś wyjechać?

Kasia Sokołowska: Dużo pracuję. Moja praca w znacznej części jest kreatywna i koncepcyjna, dlatego sporo obowiązków wykonuję w domu. Pandemia wbrew pozorom pozwoliła mi skupić się na tym, co mnie pasjonuje i co kocham. Oczywiście odczuwam ogromny brak pokazów mody. Lubię, jak świat mojej wyobraźni przenosi się na realne działanie. Lubię pracować z projektantami, modelkami, twórcze dyskusje i energię kreatywnych ludzi. Wielu takich jest wokół mnie. Niestety teraz większość takich kontaktów dzieje się wyłącznie online. Swój czas dzielę pomiędzy Warszawą a Karkonoszami. Moim drugim domem jest Lake Hill Resort & Spa. Hotel, w którym jestem dyrektorem artystycznym. Z moim partnerem Arturem stworzyliśmy miejsce, które jest biznesowym wyzwaniem, ale też przestrzenią do mojej pracy artystycznej.

Mieszkasz w centrum miasta. Nie tęsknisz za naturą?

Warszawa to moja rzeczywistość, choć teraz zupełnie zmienia swój koloryt. Z kolei góry dają mi przestrzeń i spokój, ale projekty z nimi związane angażują mój umysł. Na szczęście lubię pracować. Karkonosze fascynują mnie od kilku lat. Mamy tam lokalnego przewodnika – Jarka, z którym wciąż odkrywamy tajemnice tamtego regionu. Magia, czarownice, legendy, kamienie szlachetne, ziołolecznictwo, pałace, parki, energia i ludzie… to wszystko daje mi siłę i pobudza moją kreatywność.

Wprowadziłaś w swoim mieszkaniu jakieś zmiany, aby spędzony w nim czas był przyjemniejszy?

Tak! W końcu zadbałam o stworzenie swojej biblioteki. Zabierałam się za to od lat, ale zawsze brakowało czasu. Było to dla mnie ważne, bo moja biblioteka to nie tylko książki, ale też albumy, rzeźby i obrazy. Te przedmioty są dla mnie ważne. Mogłam też skoncentrować się na sobie – od kilku miesięcy moim codziennym rytuałem jest sauna. To oczyszczające! Ciepło sauny daje siłę i moc, a w domowym zaciszu komfort i gwarancję intymności.

Żyjemy w trudnych, zabieganych czasach. Jaki jest twój sposób na relaks i osiągnięcie wewnętrznego spokoju w domu?

Mój sposób to względna dyscyplina (śmiech). Po prostu męczy mnie chaos, a lubię widzieć przed sobą konkretny cel i myśleć o czymś twórczo. To wpływa na mój wewnętrzny spokój. Mój sposób na relaks? Myślę o tym spontanicznie i swoje plany dostosowuję do możliwości. Jednym razem jest to kolacja w gronie najbliższych, innym razem rytuał w saunie, masaż, dobra książka lub film.

Niedawno zostałaś ambasadorką marki Asenso, która produkuje sauny domowe. Na czym polega ta współpraca?

Przed laty w Finlandii przeżyłam swoją pierwszą przygodę z saunowaniem. To były trzy tygodnie codziennych rytuałów, które spowodowały, że czułam się świetnie. Dlatego propozycja współpracy z marką Asenso wydała mi się naturalna. To sauny z ekologicznych komponentów, cechujące się dobrym designem i możliwością dostosowania do wnętrza – to wszystko jest dla mnie ogromnie ważne, a komfort saunowania w domu nabrał szczególnego znaczenia w czasach pandemii.

sauny asenso

Jaki rodzaj sauny lubisz najbardziej?

Moim odkryciem jest sauna infrared czyli sauna na podczerwień. Nie tylko wspaniale relaksuje, ale również działa prozdrowotnie. Takie panele na podczerwień można zamontować w swojej saunie suchej.

Czytałem, że za każdą kupioną saunę producent sadzi jedno drzewo. Jak nazwałaś swoja roślinę i gdzie została posadzona?

Tak, to prawda. Każdy kto kupuje saunę Asenso dostaje w prezencie drzewko, które organizacja Treedom sadzi na Madagaskarze lub w Gwatemali. To bardzo dobra akcja! Moje drzewko nazwałam imieniem Helena (śmiech). Jego rozwój można obserwować przez stronę internetową.

Czytaj też: Zdrowie | Podróże | Ciekawostki | Mieszkanie | Hotel

fot. ASENSO