Amsterdam od samego początku swojego istnienia żyje w stałym dialogu z wodą. Wystarczy krótki spacer wzdłuż licznych kanałów, by odnieść wrażenie, że całe miasto porusza się w jej rytmie. Wąskie kamienice pochylają się nad błyszczącą taflą, fasady wyginają pod różnymi kątami, a zwarte pierzeje wyglądają tak, jakby za chwilę miały do niej wpaść. Charakterystyczne krzywe domy Amsterdamu nie są jednak efektem architektonicznej fantazji. Ich niezwykły wygląd to rezultat wielowiekowej walki z podmokłym gruntem, ograniczoną przestrzenią oraz ciężarem historii zapisanym w starych murach.
Miasto zbudowane na bagnach
Historia Amsterdamu zaczęła się na terenach, które dla średniowiecznych budowniczych były prawdziwym wyzwaniem. Deltę rzeki Amstel tworzyły głównie torfowiska i mokradła, natomiast stabilny grunt znajdował się wiele metrów pod ich niestabilną powierzchnią. Tradycyjne fundamenty domów szybko okazały się tam bezużyteczne. Mieszkańcy zaczęli więc wbijać w ziemię długie drewniane pale, sięgające warstw piasku ukrytych głęboko pod błotnistym podłożem.

Na tych podporach wznoszono ceglane kamienice o kamiennych, solidnych fundamentach. Z czasem pod Amsterdamem powstała ogromna sieć drewnianych pali przypominająca podziemny las. Skala tego niezwykłego przedsięwzięcia do dzisiaj robi ogromne wrażenie. Sam Pałac Królewski na Placu Dam opiera się na ponad 13 tys. pali! Całe historyczne centrum miasta spoczywa z kolei na milionach drewnianych podpór ukrytych pod mętną wodą kanałów.
Złoty Wiek i narodziny wąskich kamienic
Najbardziej intensywny rozwój Amsterdamu przypadł na XVII wiek. Właśnie wtedy Niderlandy przeżywały swój Złoty Wiek. Miasto stało się wówczas globalną, handlową potęgą. Do jego portu przypływały statki z Azji, Afryki i obu Ameryk, zaś bogaci kupcy inwestowali fortuny w nowe kamienice nad kanałami Herengracht, Keizersgracht czy Prinsengracht. Tereny w centrum rozparcelowano tak, że działki były bardzo wąskie, dlatego budynki rosły wzwyż i ciągnęły się daleko w głąb parceli. Krajobraz Amsterdamu tworzyły smukłe ceglane fasady z dużymi oknami, zwieńczone ozdobnymi szczytami w stylu niderlandzkiego renesansu i baroku.

W wielu domach najwyższe kondygnacje pełniły funkcję magazynów, gdzie składowano przyprawy, tkaniny czy egzotyczne towary przywożone przez Kompanię Wschodnioindyjską. Właśnie w tamtym okresie pojawiły się charakterystyczne haki wystające ze szczytów budynków. Ekstremalnie wąskie i strome schody uniemożliwiały transport ciężkich skrzyń do środka, dlatego towary wciągano wprost z ulicy przy pomocy lin oraz bloczków. Hijsbalki są dzisiaj przydatne przy przeprowadzkach. Meble i sprzęty wciąga się na nich na wysokość okien, a przez nie dalej do pomieszczeń. Aby skrzynie nie obijały się o elewacje, część kamienic projektowano z lekkim wychyleniem ku kanałom. Ten subtelny, lecz zauważalny detal miał bardzo praktyczne źródło. Dziś jest uznawany za osobliwy symbol Amsterdamu.
Krzywe domy Amsterdamu – skąd to zjawisko?
Z biegiem kolejnych wieków amsterdamczycy zaczęli zauważać niepokojące zjawisko. Ich domy zaczęły sie przechylać w różnych kierunkach. Drewniane podziemne pale przez setki lat pracowały nierównomiernie, a grunt pod budynkami stopniowo osiadał. W tym czasie wiele kamienic także nadbudowywano kolejnymi piętrami, mimo że ich pierwotne fundamenty projektowano dla znacznie mniejszych obciążeń. To doprowadziło do utraty stabilności konstrukcji.

Część domów odchyliła się do przodu, inne z kolei na boki, a jeszcze inne sprawiają dziś wrażenie skręconych lub lekko wygiętych w literę U. Zjawisko szczególnie dobrze widać przy kanałach Singel i Damrak, gdzie całe szeregi kamienic wydają się falować. To właśnie tam narodziło się określenie „tańczące domy”, które szybko stało się turystycznym wyróżnikiem miasta. W Amsterdamie można również dostrzec różnice pomiędzy budynkami z różnych epok. Starsze kamienice z XVII wieku częściej mają wyraźne odchylenia, podczas gdy XIX-wieczne projekty powstawały już przy użyciu ulepszonych metod fundamentowania. Nadal jednak nawet nowsze budynki są zależne od wody i warstw gruntów ukrytych pod miastem.
Krzywe domy Amsterdamu zagrożone
Największym zagrożeniem dla Amsterdamu jest dzisiaj właśnie woda, a będąc bardziej dokładnym, to jej brak. Drewniane pale zachowują swoją trwałość wyłącznie wtedy, gdy są stale zanurzone. Kiedy poziom wód gruntowych spada, drewno wchodzi w reakcję z tlenem i zaczyna gnić. Coraz częstsze susze, zmiany klimatyczne oraz intensywna urbanizacja przyspieszają cały proces.

Miasto boleśnie odczuło ten problem w latach 2003-2008, podczas budowy linii metra Noord/Zuidlijn. W trakcie prac część historycznych kamienic zaczęła szybko osiadać, co wywołało ogromne obawy mieszkańców i konserwatorów zabytków. Amsterdam jest bowiem wyjątkowo wrażliwy na drgania, ruch ciężkiego sprzętu i wszelkie zmiany poziomu wód. Do tego wszystkiego dochodzi naturalne osiadanie miasta pod własnym ciężarem milionów ton drewna, kamieni, cegieł i betonu. Proces postępuje co prawda bardzo wolno, jednak specjaliści od geotechniki podkreślają, że Amsterdam wciąż „pracuje”. Fasady nad kanałami zmieniają swoje położenie o milimetry, czasem centymetry, a monitoring budynków wymaga nieustannej kontroli.
Krzywe domy Amsterdamu i ratunek dla miasta
Holendrzy od wielu lat inwestują ogromne środki w ochronę zabytkowego centrum Amsterdamu. Inżynierowie regularnie badają poziom wody, mierzą odchylenia ścian i sprawdzają stan drewnianych pali. W wielu przypadkach stare podpory są zastępowane stalą lub żelbetem, aby nie doszło do katastrofy. Najbardziej spektakularne prace przypominają skomplikowane operacje chirurgiczne. Bywa, że całą kamienicę unosi się hydraulicznie kilka centymetrów nad ziemię, usuwa dawne pale i buduje pod nią całkowicie nowy fundament. Takie działania kosztują miliony euro, jednak dla Holandii historyczne centrum miasta ma wyjątkową wartość kulturową i gospodarczą, dlatego nie oszczędza się na jego ochronie.

Krzywe domy Amsterdamu opowiadają nam dzisiaj historię miasta, które przez stulecia próbowało okiełznać żywioły wody i ziemi. Spacerując wzdłuż kanałów, można odnieść wrażenie, że „Wenecja Północy” nigdy nie zastygła w bezruchu. Nadal delikatnie się przechyla, osiada i zmienia, jakby cała wciąż falowała pod ciężarem własnej, niezwykle ciekawej historii.
Źródło: amsterdamlocalgems.com, amsterdam.nl
Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Technologia | Historia | Amsterdam | Holandia | Kamienica | whiteMAD na Instagramie









