Łódzka Fuzja otwiera Ogrody Anny

Na terenie zabytkowych zakładów włókienniczych Karola Scheiblera w Łodzi oddano właśnie Ogrody Anny. Architekci ze studia Medusa Group zaprojektowali miejsce o charakterze ogólnodostępnej przestrzeni pomyślanej jako współczesna interpretacja nowego, miejskiego dziedzińca w otoczeniu historycznych budynków.

Swą różnorodnością ma łączyć ludzi – to nowe oblicze placu przed secesyjną elektrownią na terenie zabytkowych zakładów włókienniczych Karola Scheiblera w Łodzi. W ramach projektu rewitalizacji przemysłowych terenów pod nazwą Fuzja, w środę otwarto część ogólnodostępnej przestrzeni przed elektrownią, którą nazwano Ogrodami Anny.

Jak tłumaczy współtwórca Medusa Group, architekt Przemo Łukasik, Ogrody Anny to przestrzeń ogólnodostępna, otwarta dla ludzi. Samochody zostały z niej dyskretnie usunięte, ukryte w podziemnych garażach. Plac to dziś przestrzeń zieleni i retencji, a więc biologicznie czynna i odpowiedzialna.

Ogrody Anny zostały podzielone na dwie strefy – mineralną i wegetalną. Wegetalna skoncentrowana jest na zieleni, ale nie tej strzyżonej kosiarkami lecz naturalnej, dającej cień i utrzymującej wody opadowe długo w swojej strukturze. Mineralna wysypania jasnym łamanym tłuczniem, pozwala przesiąkać wodom opadowym, ale i oddychać glebie, zacieniona jest porastającymi ją drzewami.

– Udostępniamy tę przestrzeń seniorom, a także dzieciom i młodzieży. Zapewnimy strefę cienia i umożliwić odpoczynku. Uwalniamy plac od klasycznej posadzki, tworząc w zamian powierzchnię, przez którą przedziera się natura – wymienia Justyna Siwińska-Pszoniak, kierownik całego projektu ze strony pracowni Medusa Group. Zieleń współistnieje z otoczeniem. – Z naszych doświadczeń wynika, że właśnie takie przestrzenie są dziś wyraźną społeczną potrzebą, na którą odpowiadamy naszym projektem – dodaje architekt.

– Chcemy, aby mieszkańcy – szukając dojścia do różnych funkcji na terenie Fuzji – mogli znaleźć najszybszą drogę do celu. To nie jest kolejny miejski trawnik, którego ścieżki wydeptują sami mieszkańcy, jakby na złość projektantom chodników. Będzie tu można usiąść pod drzewami, popatrzeć na bawiące się dzieci, a nawet zagrać w bule – tłumaczy Przemo Łukasik.


Fuzja nas połączy

– Fuzja to jedno z tych miejsc, które tworzyło historię Łodzi, napędzało miasto i świadczyło o jego nowoczesności. Fuzja łączy przeszłość ze współczesnością, historię z teraźniejszością, stare z nowym. Łączy też różne aktywności i funkcje. To jeden z największych projektów Mixed Use, który tworzymy wspólnie z ECHO Investment w Polsce – zaznacza Przemo Łukasik.

Przekonuje, że „Fuzja łączy”, to nie tylko slogan marketingowy, a skrupulatnie i świadomie naszkicowany program funkcjonalno-użytkowy. – Ma przede wszystkim połączyć ludzi. Pomiędzy budynkami, historycznymi, tymi realizowanymi i w trakcie renowacji, odtworzona zostaje przestrzeń publiczna. Otwarta dla wszystkich, którzy tu zamieszkają, zdecydują się pracować, którzy przyjdą tu odpocząć, skorzystać usług lub zobaczyć historię przemysłowej Łodzi – wylicza architekt.

– Przemysłowymi duktami i uliczkami będziemy prowadzić ludzi na wspólne skwery i place.
Dziś dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna to taka, która pozwala szybkim spacerem dotrzeć do niezbędnych funkcji. Równie ważne, by szanowała człowieka i jego środowisko – przekonuje Przemo Łukasik.

Elektrownia z przestronnym placem to serce imperium włókienniczego Scheiblera na Księżym Młynie, które było symbolem potęgi XIX-wiecznej Łodzi. W złożonym projekcie rewitalizacji całego terenu Fuzji, Medusa Group odpowiedzialna jest również za renowację południowej ściany elektrowni oraz aranżację jej wnętrz, którą przeprowadzić chce w duchu konserwacji zachowawczej.

Fuzja Łódź: rewitalizacja w duchu miejsca

– Oczyszczamy, pozostawiając wszystkie blizny. W ten sposób chcemy stworzyć autentyczną mapę dokumentującą bieg historii – mówi Przemo Łukasik z pracowni Medusa Group. Po raz pierwszy zdradza kulisy procesu tzw. konserwacji zachowawczej prowadzonej w secesyjnej elektrowni z 1910 roku, na terenie zabytkowych zakładów włókienniczych Karola Scheiblera. Cały projekt pod nazwą Fuzja w Łodzi jest w zamyśle punktem zwrotnym dla odnowy historycznego obszaru miasta.

Imperium włókiennicze Scheiblera na Księżym Młynie to symbol potęgi XIX-wiecznej Łodzi, która zainaugurowała nową epokę w dziejach przemysłowych miasta. W 1910 roku Karol Wilhelm Scheibler dokonał kluczowej inwestycji – wzniósł elektrownię zasilającą w prąd cały kompleks.
Do dziś okazały gmach stanowi wyjątkowy w skali Europy przykład secesyjnego budynku przemysłowego autorstwa architekta Alfreda Frischa. Ponad sto lat temu elektrownia była centrum energetycznym zakładów, dziś ponownie ma stać się sercem zupełnie nowej dzielnicy miasta – Fuzji, której pierwotny kształt zarysowało studio Medusa Group.

– Fuzja ma łączyć style architektury, kolory, okresy historii, obiekty o różnych funkcjach, wreszcie ludzi o odmiennych upodobaniach. To opowieść o czymś więcej niż tylko przywracaniu miastu postindustrialnej dzielnicy, która przez długie lata pozostawała odgrodzona murem – tłumaczy Przemo Łukasik z Medusa Group.

Dawniej miejsce dostępne wyłącznie dla pracowników przemysłowych staje się otwarte dla wszystkich. – To miejsce historyczne podlegające współczesnym przekształceniom, zasadzające się na aktualnych potrzebach i stylu życia użytkowników miasta – dodaje Łukasz Zagała architekt z Medusa Grpup. Funkcje usługowe w projekcie przeplatają się z rozrywką i kulturą. Obok mieszkań powstają biurowce. Zrewitalizowane budynki odzyskują historyczny urok, a puste przestrzenie zapełniają się ludźmi. Miejsce ma w całości być oddane pieszym i rowerzystom, zaś ruch samochodowy poprowadzony po obwodzie.

Zobacz również: Łódź | Zabytek | Zieleń | Architektura | Metamorfoza | Renowacja | Park