Osiedle Berlinek znajduje się w obrębie ulic Kalinowej, Morwowej i Osinowej w Łodzi. Zbudowane zostało podczas II wojny światowej dla niemieckich oficerów. Przypominamy jego historię.

Osiedle zbudowane zostało dla wysokich rangą urzędników przesiedlonych do Łodzi z państw nadbałtyckich i Wołynia. Okupanci mieszkali tu zaledwie kilka lat, ale okres ten mocno zapisał się w pamięci łodzian. Oficjalna nazwa osiedla to im. Adama Mickiewicza, jednak do dziś miejsce jest bardziej znane właśnie jako Berlinek. Gdy Niemcy wyjechali z Polski wraz z końcem wojny, osiedle padło łupem szabrowników. Wciąż krążą opowieści o pozostawionych tu książkach, meblach, instrumentach. Zimą 1945 roku opuszczone w pośpiechu mieszkania zaczęli zajmować Polacy uciekający z przeludnionych kamienic w centrum. Wprowadzić się wtedy na Berlinek to było coś. Zwyczajniej zrobiło się dopiero, gdy w wyniku powojennego kryzysu do mieszkań dokwaterowano kolejne rodziny.

Osiedle składa się z 29 domów z poddaszami, które podłączone są do sieci wodociągowej i kanalizacji. Mieszkańcy mieli dostęp do elektryczności i gazu. Mieszkania były duże, kilkupokojowe, z osobnymi kuchniami i łazienkami. Największe, dwupoziomowe, zajmowały aż połowę budynku. W mieszkaniach znajdowały się piece węglowe, doświetlone małymi oknami łazienki z wannami, drewniane podłogi, a obok kuchni – spiżarnie. W budynkach wygospodarowano także przestrzenie wspólne przeznaczone np. na pralnie, w piwnicach urządzono schrony przeciwlotnicze, a osiedle ogrodzono. Ówcześnie było to najnowocześniejsze i najwygodniejsze miejsce do życia w Łodzi.

W czasie wojny osiedle nosiło nazwę Am Wiesenhang (Na łące/Na skarpie), w nawiązaniu do malowniczego położenia osady. Nie zmieniło się to do dziś – w sąsiedztwie Berlinka znajdują się park Julianowski oraz dolina rzeki Sokołówki – czytamy na stronie UM Łódź.

Strzałka wskazuje wejście do dawnego schronu

Na unikalny klimat osiedla wpływa otoczka starości. Ulice wyłożone są kocimi łbami, rośnie tu dużo wysokich drzew. Można się poczuć jak na typowym niemieckim osiedlu.

Chociaż w Europie Zachodniej przed wojną prężnie rozwijała się już architektura nowocześniejsza, modernistyczna, tu postawiono na tradycję. Proste, otynkowane na szaro budynki ozdabiają wysokie dwuspadowe dachy (gdzieniegdzie pokryte jeszcze oryginalną ciemnoczerwoną lub brązową dachówką, tzw. karpiówką – bo przypomina rybie łuski), mansardowe okna, charakterystyczne ażurowe okiennice i wąskie świetliki nad drzwiami wejściowymi. Jest cicho i zielono, ruch – niewielki. Mieszkańcy do swojej dyspozycji mają niewielkie ogródki.

O historii miejsca świadczą też detale – na elewacjach budynków znajdują się wyblakłę oznakowania wejść do dawnych schronów.

Czytaj też: Osiedle | Łódź | Historia | Ciekawostki | whiteMAD na Instagramie

fot. Dorota Szczepańska, źródło: UM Łódź