Gigant odzieżowy, zamknie 11 sklepów na terenie całego kraju. Zwolnienia obejmą dziesiątki osób, a wizja całkowitego przebranżowienia marki staje się coraz bardziej realna.

Marks & Spencer przeprowadził głęboką analizę wszystkich, 466 placówek rozsianych w Europie i doszedł do jednoznacznych wniosków. Wygłosił je Jonathan Glenister, dyrektor regionalny na Europę, Chiny i Indie w Marks & Spencer :

Nasza działalność w Polsce jest nie do utrzymania. Zdajemy sobie sprawę z wpływu proponowanych w Polsce zmian na naszych pracowników i będziemy chcieli uzyskać ich opinie na temat naszej propozycji – powiedział Jonathan Glenister.

Słowa te nie dziwią, jeśli spojrzy się w statystyki sprzedaży. Spadek dochodów z działu „moda” spadła w Marks & Spencer do krytycznego pułapu, znanego z 2008 roku, gdy pokłosiem kryzysu ekonomicznego był drastyczny spadek sprzedaży. A straty sięgają setek milionów funtów. Jednak negatywny trend marki nie wiąże się tylko z Polską. Zapowiedziano zamknięcie sklepów w kilku europejskich krajach, w których łącznie zamkniętych zostanie ponad 50 placówek. Łączne koszty, jakie wynikają z wcześniejszych zerwań umów z pracownikami, czy umów najmu pochłoną od 100 do 200 milionów funtów.

Według zapewnień, tak krok jest jedyną szansą by pójść w przód, a nie stać bezustannie w miejscu. Kilka dni temu spółka informowała też, że zamierza ograniczyć swoją działalność w zakresie sprzedaży ubrań. Zamiast tego chce skupić się na swoich markach żywnościowych i dalej je rozwijać. W planach jest też otwarcie w ciągu kilku lat 200 małych sklepów spożywczych.