kolmanskop
James Kerwin Photographic, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Miasto wchłonięte przez pustynię. Oto Kolmanskop w Namibii

Na pustyni Namib w Afryce stoi miasto, które natura powoli odbiera człowiekowi. Kolmanskop to dawna górnicza osada z 1908 roku, czyli z czasów niemieckiego kolonializmu. Przez kilkadziesiąt lat należało do najbogatszych miejsc południowej Afryki. Dziś na jego ulicach dominują wydmy, które wdzierają się do opuszczonych budynków i powoli przykrywają historyczny ośrodek wydobycia diamentów.

Diament, który zmienił Afrykę

Historia Kolmanskop (niem. Kolmannskuppe) zaczęła się w 1908 roku. Wówczas robotnik kolejowy Zacharias Lewala znalazł przy torach błyszczący kamień, a następnie pokazał go niemieckiemu nadzorcy Augustowi Stauchowi. Okazało się, że to był diament. Wieść o odkryciu błyskawicznie rozeszła się po Niemieckiej Afryce Południowo Zachodniej, czyli dawnym terytorium dzisiejszej Namibii. Kolonialne władze natychmiast zamknęły ogromny fragment pustyni dla postronnych osób, tworząc strefę „Sperrgebiet” (teren zamknięty). W ciągu kilku lat tamtejszy pustynny krajobraz zmienił się nie do poznania. Diamenty znajdowano niemal na powierzchni piasku, a region zaczął dostarczać znaczną część światowej produkcji tych kamieni szlachetnych. Na fali ogromnego bogactwa około 1908-1910 roku rozpoczęto budowę Kolmanskop. Nazwa miejscowości pochodzi od przewoźnika Johnny’ego Colemana, który wiele lat wcześniej utknął w okolicy podczas gwałtownej burzy piaskowej.

kolmanskop
Joachim Huber, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

Kolmanskop – niemieckie miasto pośrodku pustyni

Kolmanskop rozwijało się w tempie niespotykanym jak na pustynne warunki. Niemieccy osadnicy wznosili eleganckie wille inspirowane architekturą wilhelmińską i secesją. Materiały budowlane, meble, porcelanę oraz wyposażenie sprowadzano statkami z Europy, a następnie transportowano koleją przez pustynię. Miasto otrzymało salę balową, teatr, kasyno, kręgielnię, szkołę, piekarnię, elektrownię i szpital. Funkcjonowała tam również pierwsza na południowej półkuli stacja rentgenowska. Jej zadaniem było wykrywanie kradzieży diamentów przez pracowników kopalń. Według relacji część robotników próbowała przemycać kamienie, połykając je albo ukrywając w ciele. Życie europejskich mieszkańców przypominało bardziej ekskluzywny kurort niż osadę na skraju pustyni. Organizowano koncerty, bale i przedstawienia teatralne. Do Kolmanskop docierał szampan, żywność z najwyższej półki, a nawet lód. Na pustynnym terenie utrzymywano też ogrody i egzotyczne rośliny. Równocześnie czarni robotnicy zatrudnieni przy wydobyciu mieszkali w tragicznych warunkach, a cały region pozostawał pod ścisłą kontrolą niemieckiej administracji.

Koniec diamentowej gorączki

Największy rozkwit Kolmanskop przypadł na lata 1910-1920. Później nadeszły gwałtowne zmiany. Po I wojnie światowej Niemcy utraciły kontrolę nad kolonią, która znalazła się pod południowoafrykańską administracją. W tym samym czasie słynne na całym świecie diamenty zaczęły się wyczerpywać. Nowe, znacznie bardziej opłacalne złoża pojawiły się dalej na południe, szczególnie w rejonie Oranjemund. Z tego powodu mieszkańcy stopniowo opuszczali miasto, przenosząc się tam, gdzie przemysł wydobywczy nadal przynosił ogromne zyski. W latach 30. liczba mieszkańców wyraźnie spadła, a po II wojnie światowej Kolmanskop praktycznie utraciło swoje gospodarcze znaczenie. Ostatni mieszkańcy wyjechali stamtąd w 1956 roku. Od tego momentu pustynia zaczęła przejmować opuszczoną zabudowę. Piasek wdzierał się przez drzwi i okna, zasypywał schody, podłogi oraz korytarze. Silny wiatr, ekstremalne temperatury i suche powietrze stopniowo niszczyły dawne luksusowe domy.

SqueakyMarmot, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Kolmanskop jako symbol przemijania

Dziś Kolmanskop to prawdziwa gratka dla turystów poszukujących unikatowych atrakcji. Wnętrza wypełnione wydmami, pastelowe ściany z odpadającą farbą i promienie światła wpadające przez wybite okna przyciągają fotografów, filmowców i dokumentalistów z różnych krajów. Opuszczone budynki pojawiały się w licznych reportażach, filmach i programach podróżniczych poświęconych miejscom porzuconym przez człowieka. Część dawnej osady zabezpieczono i udostępniono turystom jako skansen. Można zwiedzać szkołę, szpital, salę balową czy domy zarządców kopalń. Niektóre obiekty odrestaurowano, inne pozostawiono niemal nietknięte, dzięki czemu piasek nadal przesypuje się przez dawne pokoje i korytarze.

Źródło: national-geographic.pl, kolmanskuppe.com

Czytaj też: Architektura | Miasto | Historia | Ciekawostki | Podróże