Nowatorski pomysł władz wyludniającego się Eisenhüttenstadt okazał się zagraniczną sensacją. Miasto leżące przy polskiej granicy zaoferowało darmowe mieszkanie dla dwóch przypadkowych osób, które przez dwa tygodnie będą poznawać NRD-owskie miasto z lat 50. Od 1990 r. Eisenhüttenstadt straciło ponad połowę mieszkańców, a „Wschodnie” blokowiska i kulejący przemysł skutecznie odstraszały nowych lokatorów. Innowacyjny pomysł ma to zmienić, a na program testowy zapisało się ponad 1700 osób.
Nie takie nowe
Mogłoby się wydawać, że Eisenhüttenstadt to kolejne obskurne miasto byłego NRD, które powstało dopiero po wojnie. Faktycznie to komunistyczni planiści rozrysowali nowe miasto skoncentrowane wokół huty żelaza w latach 50. Jednak przed sowiecką osadą na tamtym terenie leżało miasteczko Fürstenberg (pol. Przybrzeg).
Założone w XIII w. miasto leżało pierwotnie w rozbitej dzielnicowo Polsce, ale w kolejnych wiekach zmieniało właścicieli na Czechów i różne państwa niemieckie. Bliskość względem Frankfurtu nad Odrą i Berlina sprzyjała rozwojowi szczególnie pod koniec XIX wieku. Co ciekawe zabytkowe zabudowania Przybrzegu przetrwały wojnę, a najdotkliwszym śladem działalności niemieckich wojsk jest wysadzony most na Odrze, którego fragment wisi po stronie polskiej.

Z partyjnego rozkazu
Pięć lat po wojnie, na zachód od średniowiecznego miasteczka zaczęto budować nowy konglomerat przemysłowy. Socjalistyczne miasto mające otaczać hutę zostało zrealizowane wedle przykazań partyjnego projektowania miejskiego. Miasto musiało być wydajne, nowoczesne i uderzające mieszkańców swoim politycznym przekazem. Utworzono szerokie aleje, stalinistyczne blokowiska, parki i liczne socrealistyczne mozaiki.
Autorem tej koncepcji miasta był Kurt W. Leucht – były członek NSDAP. Problematyczna przeszłość architekta nie przeszkadzała władzom NRD, a Leucht szybko stał się kluczową postacią w powojennej odbudowie kraju. Co ciekawe, wcześniej zgłoszono plany jednego z przedstawicieli szkoły Bauhaus, ale jego pomysł został odrzucony.
Wielki przemysł przyciągnął dziesiątki tysięcy ludzi, którzy w kilka lat zasiedlili robotnicze osiedla. Po śmierci Stalina miasto przemianowano na Stalinstadt, ale już w 1961 r. nazwa Eisenhüttenstadt stała się tą właściwą. Miasto rosło aż do lat 90., kiedy to doszło do ponownego zjednoczenia Niemiec. Nowy system przyniósł wiele wyzwań dla wschodnich Niemiec, a tereny te do dziś są znacznie biedniejsze niż dawne RFN. W roku 1990 populacja Eisenhüttenstadt wynosiła ok. 50 tys. ludzi. W 2020 r. ta liczba zmalała do zaledwie 23 tys.


Mieszkanie na próbę
Dopiero niedawny program „Probewohnen” rozsławił miasto na całym świecie. Spośród 1700 osób chętnych do zamieszkania w odnowionym bloku wyłoniono szczęśliwą dwójkę. Mieszkająca w Bremie Melanie Henniger jest specjalistką IT, a berlińczyk Jonas Brander to reżyser filmowy. Przez dwa tygodnie przypadkowa dwójka zostanie oprowadzona po wyremontowanych ulicach Eisenhüttenstadt. Miasto chce sprowadzić więcej wyspecjalizowanych pracowników, a rozsławiony przez media program stanowi dobrą reklamę.
Co ciekawe, już można zauważyć pierwsze efekty. Wielu z tych, którzy nie załapali się na „Probewohnen”, zadeklarowało chęć przeprowadzenia się do Eisenhüttenstadt. W mieście nie brakuje pracy, a poczynione renowacje tworzą unikatowy skansen słusznie minionej epoki. Pozostaje pytanie, czy podobne rozwiązania można by wypróbować w wyludniających się miastach Polski?
Źródło: MAZ
Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Blok | Miasto | Niemcy | whiteMAD na Instagramie



