Mieszkanie w 100-letniej kamienicy zaprojektowała zaprojektowała dla siebie samej architektka Karolina Michalak. 44-metrowe wnętrze zachwyca przestronnością, bowiem sufit osadzony jest na wysokości 3,5 metra. Właścicielka mieszkania opowiada, że gdy pierwszy raz weszła do mieszkania, od razu wiedziała, że chce tu mieszkać i tworzyć. Tak powstało eklektyczne wnętrze mieszkania z duszą.

Mieszkanie w 100-letniej kamienicy znajduje się w samym centrum Gdańska. Właścicielka, która z zawodu jest architektka i pośredniczką sprzedaży nieruchomości wiedziała czego szuka i gdy pierwszy raz obejrzała mieszkanie, od razu wiedziała, że to właśnie tutaj chce zamieszkać. Zależało jej na tym, by mieszkanie odpowiadało na jej potrzeby, ale również swoją estetyką nawiąże do historii miejsca.

W tym celu przed długi czas poszukiwała odpowiednich mebli i dodatków, które miały przykuwać uwagę i sprawia właścicielce przyjemność, ale jednocześnie nie dominować przestrzeni. Tak właścicielka opowiada o poszukiwaniach:
„Pierwsza rzeczą, którą kupiłam do mieszkania było lustro, zobaczyłam je w sklepie TK Maxx, będąc z przyjaciółką na świątecznych zakupach, wtedy jeszcze nawet remont się nie rozpoczął a ja już wiedziałam, gdzie będzie wisiało i co jeszcze powinnam do niego dobrać. Kolejnym zakupem była komoda, która kupiłam w magazynie staroci Loopis w Sopocie, przywożąc ją samochodem koleżanki. I tak moja wizja przyszłej łazienki była już prawie spełniona. Dalej już wszystko szło jak trzeba. No prawie wszystko haha..

Oczywiście, że nie obyło się bez przygód. Kanapy, tej idealnej, szukałam naprawdę długo, kilkanaście stacjonarnych sklepów przejrzanych wzdłuż i wszerz i nadal bez sukcesu. W końcu bardzo przypadkowo przeglądając strony internetowe z meblami, trafiłam na nią! Welurowa, idealne wymiary, z szezlongiem, bez oparcia od krótszej strony, niskie zagłówki, pomyślałam – w końcu !

Nie było czasu na wysyłanie próbek materiałów, dobrałam kolor z palet, nawiązujący do tej ciemnoszarej ściany w salonie, która miała być jednym z dwóch akcentów w tym pomieszczeniu. Czas dostawy przerażał, 12 tygodni ale miałam jeszcze na to czas, więc zadzwoniłam tylko na infolinie sklepu z pytaniem <Przepraszam, czy ta kanapa jest miękka?> i dokończyłam zamówienie. Minęły 3 miesiące, ja już mieszkałam w prawie wykończonym mieszkaniu, brakowało tylko jej. Przyjechała w końcu. Panowie od dostawy postanowili sprawdzić kondycje fizyczna moją i moich przyjaciółek i pozostawili ją pod drzwiami kamienicy. Zawsze sobie radzę, więc i teraz szybko zorganizowałam pomoc i narzędzia do złożenia kanapy, na której tego wieczoru miałyśmy pić wino z dziewczynami… Wyobraźcie sobie moją mnie jak zniecierpliwiona zaczęłam rozrywać folie i zobaczyłam kolor turkosowozielonyniewiemjaki. <Naaatkaaa jezu, ta kanapa jest zielona, nie wierzę w to, jak to się wydarzyło!!!> Taka była moja reakcja od razu po rozpakowaniu teoretycznie ciemnoszarej kanapy .” 

zdjęcia: Edyta Steć AHDphoto /  Dariusz Dyr