Pochodzący z Brooklynu artysta Ted Lawson postanowił podłączyć się do zrobotyzowanego urządzenia używanego do malowania, dzięki czemu mógł stworzyć autoportret namalowany własną krwią.

Obraz początkowo powstał jako fotografia cyfrowa, którą najpierw przełożono na obraz mapy bitowej, a następnie bardziej złożonej kompozycji opartej na wektorach. Fotografia została przekształcona w “G-CODE”, który uruchamia specjalną maszynę CNC. Ta z kolei jest odpowiedzialna za tempo i kierunek ruchu pędzla.

Proces trwał kilka godzin. Przez ten czas Lawson miał pić soki owocowe i jeść ciastka, aby utrzymać poziom nawilżenia i cukru. “Użyłem sporej ilość krwi, ale z pewnością nie na tyle, żeby mnie zabić” – tłumaczy artysta. Póki co reakcje są bardzo mieszane, ale Lawson mówi, że to jest częścią tego, co chce osiągnąć. Obraz jest częścią serii o nazwie “Mapa nie jest terytorium”. Cała seria pojawi się na autorskiej wystawie w Joseph Gross Gallery w Nowym Jorku. Dla zwiedzających będzie otwarta od 11 września do 4 października tego roku. (ms)