Mural w Chróścinie przedstawiający wizerunek wybitnego reżysera Stanleya Kubricka stworzył polski artysta EJSMONDT. Portret powstał z okazji 40 rocznicy powstania filmu Lśnienie. 

Mural w Chróścinie powstał na terenie opuszczonych PGR-ów w województwie dolnośląskim. Artysta EJSMONDT tworzył go przez cztery dni, by oddać hołd jednemu ze swoich ulubionych twórców kina – Stanleyowi Kubrickowi.
„Nie jest to pierwszy projekt, który zdecydowałem się stworzyć w zapomnianym i zniszczonym miejscu (w zeszłym roku zrealizowałem cały cykl portretów „Family Lines”). Ten projekt powstał z miłości do kina i w hołdzie wielkiemu twórcy jakim był Stanley Kubrick, który jak mało kto, potrafił bez problemu odnaleźć się w różnych gatunkach filmowych, tworząc przy tym  prawdziwe arcydzieła swego gatunku. Postanowiłem uhonorować mistrza portretem, który nawiązuje do charakterystycznego wzoru wykładziny hotelowej pojawiającej się w filmie Lśnienie. Tym samym mogłem nawiązać do rocznicy powstania tego filmu.
Obraz malowałem cztery dni (przy czym sam proces projektowania był o wiele dłuższy), „nielegalnie”( stąd użycie słowa niekomercyjny), w opuszczonych PGR-ach we wsi Chróścina 
Był to dla mnie bardzo ciekawy eksperyment z formą. Raczej nikt w tym roku nie zlecił by mi namalowania czegoś takiego, szczególnie w Polsce, a jednocześnie nikt na świecie nie wykonałby tego w taki sposób jak ja (jak dotąd nikt tego nie zrobił). Pomyślałem, że nie mogę czekać i że nic tak naprawdę nie stoi na przeszkodzie by taki portret po prostu stworzyć. Rzadko kiedy ma się okazję stworzyć coś jako pierwszy.
Nie wszyscy rozumieją moje podejście. Pytają „po co?”, „czemu tu, a nie tam?”, mówią „ktoś i tak zniszczy”.
A powodów jest parę, a moje założenia nie są bezcelowe. Przede wszystkim trzeba pamiętać że jest to projekt niekomercyjny, nie pytałem nikogo o pozwolenie przystępując do malowania, bo już dość mam ludzi chcących ograniczać moją wyobraźnię. Dla swoich obrazów wybieram takie miejsca, gdzie nikt nie przypuszcza nawet doznać tak silnego kontrastu z napotkanym obrazem, i w ten sposób wolę być zapamiętany przez jedną osobę, która dozna bezcennego wrażenia, niż pominięty przez stu innych na wyeksponowanej ścianie wśród chaosu miasta. Miejsca, które wybieram do swoich realizacji bardziej sprzyjają chwilom doznania i zastanowienia. Uważam też, że sztuka może, a nawet powinna istnieć wszędzie, nie tylko na ścianach galerii i muzeów, choć w przypadku tych drugich słowo „sztuka” bywa często wątpliwe. Bo dobra sztuka obroni się sama, zła musi być chroniona (choć nie każda chroniona jest zła).
Przy kontakcie z takim obrazem chciałbym ludzi na chwilę sprowokować do zastanowienia nad sensem takich realizacji. I tu nie chodzi o pytania z zakresu – „dlaczego ktoś to tutaj stworzył?”,”czemu to zrobił za darmo”… Myślę, że odbiorca powinien się zastanowić dlaczego tak wiele osób i instytucji w Polsce angażuje różnych „twórców” do realizacji modnych, kolorowych wydmuszek lub murali patriotycznych, tworząc w ten sposób z murali narzędzie propagandy, dlaczego jako odbiorcy w tym kraju tak często stają się ofiarą zwykłego kiczu, a tak rzadko świadkami prawdziwej sztuki. Staram się udowodnić, że nie można sztuki w przestrzeni publicznej wkładać do jednego worka, bo to bardzo szerokie spectrum twórców i twórczości, które ciągle się rozrasta i ulega ciekawym przemianom. Niech ta praca będzie dla ludzi pewnego rodzaju lśnieniem.”  – mówi w rozmowie z nami EJSMONDT

Czytaj też: Ciekawostki | Kultura | Sztuka | Polska | Murale | Grafika | Miasto

źródło: EJSMONDT