Niemieckie napisy w Gdańsku

Niemieckie napisy w Gdańsku. Miasto nie boi się swojej historii

„Cigarren-Tabak Handlung”, „Colonialwaren”, „Kaffee-Rösterei” czy „Fischmarkt”. Niemieckie napisy na Rybackim Pobrzeżu w Gdańsku wyglądają jak pozostałości przedwojennego miasta. W rzeczywistości powstały jednak w 2016 roku w ramach miejskiego programu „Gdańskie Fasady OdNowa”. Ich obecność mówi sporo o tym, jak współczesne miasto podchodzi do własnej, także niemieckojęzycznej historii.

Niemieckie napisy w Gdańsku

Osiem budynków stojących przy Rybackim Pobrzeżu, na odcinku pomiędzy bramami Straganiarską a Świętojańską, zdobią wyblakłe napisy przypominające dawne szyldy sklepowe. „Cigarren-Tabak Handlung” oznacza handel cygarami i tytoniem, „Colonialwaren” towary kolonialne, a „Kaffee-Rösterei” palarnię kawy. Jest też „Fischmarkt”, czyli Targ Rybny. Wszystkie powstały współcześnie, w ramach miejskiego programu „Gdańskie Fasady OdNowa”. Za koncepcję dekoracji odpowiadał Jerzy Janiszewski, autor słynnego znaku „Solidarności”. Artysta chciał stworzyć na elewacjach rodzaj historycznego kolażu. Specjalnie przetarte litery miały wyglądać tak, jakby „zerkały” na przechodniów przez kolejne warstwy farby i tynku. Na realizację projektu w 2016 roku przeznaczono 390 tys. zł.

Fischbrücke od 1540 roku

Jaka jest historia tego osobliwego miejsca? Po zabudowaniu nadmotławskich posesji na początku XVI wieku pojawiła się nazwa Fischbrücke, czyli Pomost Rybacki. Pierwsze potwierdzenie tej nazwy pochodzi z 1540 roku. Gdańsk był wówczas polskim miastem o silnie niemieckojęzycznej kulturze. W pobliżu funkcjonował Targ Rybny, a nad Motławą działało nabrzeże związane z handlem i żeglugą. W przededniu II wojny światowej Rybackie Pobrzeże tworzyły zwarte szeregi głównie wąskich i wysokich kamieniczek z różnych okresów. Ich zagłada nadeszła wraz z wiosną 1945 roku, kiedy o Gdańsk walczyły wojska niemieckie i Armia Czerwona. Powojenna odbudowa nie skupiła się na odtworzeniu dawnej zabudowy w jej historycznej formie. Dzisiejsze budynki są w dużej mierze dość prostymi obiektami mieszkalnymi ukrytymi za elewacjami naśladującymi niegdysiejsze podziały poszczególnych posesji.

Zabudowa Rybackiego Pobrzeża dawniej i dziś. Źródło: Muzeum Narodowe w Gdańsku i John Samuel, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Praca Jerzego Janiszewskiego z 2016 roku

Jerzy Janiszewski w swojej pracy z 2016 roku pokazał szerszy kontekst historii tego miejsca, nie ograniczając się jedynie do niemieckich napisów. Patrząc na budynki z drugiej strony Motławy, można dostrzec ogromne litery układające się w słowo „GDAŃSK”. To ważny szczegół całego projektu: obok języka niemieckiego pojawia się polska nazwa miasta, a część motywów nawiązuje także do żydowskich mieszkańców i przedsiębiorców dawnego Gdańska. Wcześniej nieciekawe i zniszczone fasady wzbogacono o malarstwo, ceramikę, metaloplastykę, mozaikę, sgraffito i odlewy z aluminium. Wśród dekoracji znalazły się ryby, m.in. turboty oraz około 1,5-metrowy odlew łososia.

Niemieckie napisy w Gdańsku przypominają o Danzigu

Rybackie Pobrzeże jest ciekawym przykładem podejścia do niemieckiego dziedzictwa, które w polskich miastach nadal potrafi budzić skrajne emocje. Gdańsk był przez stulecia silnie związany z kulturą niemieckojęzyczną. Niemieckie nazwy, szyldy i inskrypcje są więc nieodłączną częścią jego historii, podobnie jak polskie i żydowskie ślady dawnego miasta. Ten gorący temat powrócił ostatnio przy okazji planowanego remontu Mostu Grunwaldzkiego we Wrocławiu. Przeprawę otwarto w 1910 roku jako Kaiserbrücke, czyli Most Cesarski, a po 1945 roku otrzymała nazwę Most Grunwaldzki. Pomysł odtworzenia historycznego napisu „Kaiserbrücke” wywołał ostrą debatę i falę oburzenia. Pojawiły się nawet zarzuty o „germanizację” Wrocławia. Stolica Dolnego Śląska nie jest jednak odosobnionym przypadkiem takiego niezrozumienia historii. Podobne dyskusje dotyczą autentycznych niemieckich szyldów zachowanych na budynkach tzw. Ziem Odzyskanych. Podczas kiedy jedni widzą w nich cenny dokument historii, inni podnoszą głosy o niepotrzebnym przypominaniu niemieckiej przeszłości. Gdańsk przy Rybackim Pobrzeżu poszedł jeszcze dalej: zamiast usuwać niemiecki język, przywrócił go do przestrzeni miasta i wykorzystał jako świadomy element współczesnej dekoracji.

Historia zapisana na murach

Gdańsk nie boi się swojej historii. Nie musi unikać niemieckich powiązań z przeszłością, aby podkreślać swoją współczesną polską tożsamość. Dzieje miasta nie rozpoczęły się w 1945 roku. Na jednej fasadzie mogą więc znaleźć się niemiecki „Fischmarkt”, polski „Gdańsk” oraz napis w jidysz.

Wyblakłe napisy na Rybackim pobrzeżu są fikcyjnymi reliktami, ale przypominają o autentycznej historii. Właśnie dlatego są tak ważne i interesujące.

Źródło: dzieje.pl, trojmiasto.pl, gedanopedia.pl

Czytaj też: Architektura w Polsce | Metamorfoza | Renowacja | Historia | Gdańsk