Aukcje dzieł sztuki to prawdziwa gratka dla fanów sztuki. Tym bardziej, gdy pod młotek idą dzieła sygnowane nazwiskiem największego geniusza w historii, a sumy proponowane za pojedynczy obraz pozwoliły by wejść do listy 100 najbogatszych Polaków. Czasem, jednak okazuje się, że nawet najbardziej prestiżowe domy aukcyjne mogą popełnić błąd.

Właśnie tak było z obrazem Salvator Mundi, który został sprzedany za kwotę 450,312,500 dolarów, co w przeliczeniu na polską walutę daje około 1,7 miliarda złotych. Taka kwota w rękach jednego Polaka bez problemu wprowadziłaby go do pierwszej 10 najbogatszych ludzi w kraju. Obraz zakupił anonimowy inwestor, który chciał powiększyć swoją kolekcje obrazów o dzieło wielkiego Leonardo Da Vnci. Obraz miał być nie tylko dodatkiem do luksusowego życia, ale również inwestycją. Jak się okazało, najbardziej nietrafioną inwestycją w życiu!

Obraz spod ręki ucznia
Jak donosi jeden z naukowców z Trinity College w Oksfordzie obraz nie wyszedł spod ręki włoskiego geniusza, a jego ucznia. Wskazują na to między innymi proporcje, technika, a także sposób nakładania kresek. Co ciekawe, autentyczność obrazu kwestionowana była przez cały czas trwania aukcji, przed nią, a także po niej. Teraz, według dr Matthew Landrus’a, są na to niepodważalne dowody.

Burzliwa historia historycznego dzieła 
Obraz przetrwał wiele, dzięki czemu, podczas aukcji jeszcze bardziej windowała w górę. Dzieło Salvator Mundi, czyli Zbawiciel Świata przedstawia Jezusa trzymającego w lewej ręce przezroczystą sferę reprezentującą świat. Druga dłoń jest podniesiona ku górze w geście błogosławieństwa. Obraz przez wiele lat uważany był za zaginiony. Uważano, że został bezpowrotnie utracony między XVIII a XX wiekiem. W 1900 roku obraz nabył kolekcjoner sir Francis Cook, myśląc, że kupuje dzieło Bernarda Luiniego. Następnie mocno podniszczony obraz został sprzedany za komiczną wręcz cenę 120 dolarów. Następnie trafiła w ręce handlarzy sztuką, którzy nabyli go za 10 tysięcy dolarów. Wtedy właśnie odkryto, że obraz może być zaginionym wiele lat wcześniej dziełem Leonarda Da Vinci. Obraz wędrował z rąk do rąk, zwiększając swoją wartość. Ostatnim znanym właścicielem był Dmitrij Rybołowlew, który kupił go za 127 milionów dolarów.

Dalsze losy obrazu za 450 milionów
Nie do końca wiadomo co teraz stanie się z obrazem. Aukcja nie zamierza zwrócić pieniędzy, bo jak podaje, ryzyko było znane inwestorom.  Inwestorzy są z kolei oburzeni, że sprzedano dzieło bez gwarancji autentyczności. Według prognoz, obraz obecnie wart jest niecałe 100 milionów dolarów, czyli jedynie 1/4 swojej poprzendiej ceny.