Kamienica WIedeńska w Poznaniu, fot. Maciej Lulko

Od projektu po realizację. Tak działa DEMIURG

DEMIURG rozwija model pracy, w którym projektowanie i wykonawstwo tworzą jeden, spójny proces. Dzięki połączeniu kompetencji architektonicznych i budowlanych zespół ma realny wpływ nie tylko na koncepcje, ale również na jakość i przebieg realizacji inwestycji. Firma od lat pracuje na istniejącej tkance miejskiej, podejmując się wymagających projektów i wydobywając potencjał z zastanych struktur. To podejście pokazuje, że dla DEMIURGa architektura nie kończy się na wizji – jej prawdziwa wartość ujawnia się dopiero w dobrze zrealizowanej przestrzeni, która odpowiada na potrzeby użytkowników.

Kamil Białas: Opowiedzcie o pierwszych latach firmy. Jakie doświadczenia ukształtowały wasze podejście do projektowania i realizacji?

Mikołaj Jankowski: Pierwsze lata działalności DEMIURGA to był czas świadomego kształtowania kierunku, w którym chcemy iść. Od początku ciągnęło nas do projektów trudniejszych – takich, które wymagały nie tylko wiedzy technicznej, ale też umiejętności analizy kontekstu i przewidywania konsekwencji projektowych na wielu poziomach. Od początku byliśmy odważni w podejmowaniu decyzji i dlatego jesteśmy tu, gdzie teraz.

Bartosz Kaczmarek: Doświadczenie pracy na żywej tkance miasta – w obiektach istniejących, nierzadko objętych ochroną konserwatorską, ukształtowało nasze podejście do projektowania jako procesu odpowiedzialnego. Zrozumieliśmy, że architektura i budownictwo to nie tylko forma, ale przede wszystkim relacja z miejscem, historią i użytkownikiem. To wtedy nauczyliśmy się też, jak ważna jest dobra organizacja i współpraca między projektantem a wykonawcą, co dziś jest jednym z fundamentów naszego modelu działania, również przy realizacjach prowadzonych przez nasze zespoły we Wrocławiu i Trójmieście.

Z jakimi wyzwaniami wiązała się decyzja o stworzeniu własnego działu wykonawczego oraz jakie przyniosła korzyści?

Mikołaj Jankowski: Decyzja o rozwijaniu kompetencji wykonawczych była naturalną konsekwencją naszego podejścia do inwestycji jako procesu całościowego. Chcieliśmy mieć realny wpływ nie tylko na koncepcję budynków, ale też na ich realizację.

Bartosz Kaczmarek: Z jednej strony oznaczało to większe obciążenie – organizacyjne, finansowe i operacyjne. Z drugiej dało nam ogromną przewagę. Dla inwestora to przede wszystkim komfort: jeden partner, jeden zespół, jedna odpowiedzialność za efekt końcowy. To eliminuje wiele napięć, które często pojawiają się na styku projektu i budowy. Dziś widzimy, że to był kluczowy krok w budowaniu naszej pozycji, który umożliwił nam ekspansję na rynki regionalne.

Bartosz Kaczmarek i Mikołaj Jankowski, fot. Tomasz Żukowski

Który moment w historii DEMIURGA uznajecie dziś za punkt zwrotny?

Bartosz Kaczmarek: Takich momentów było kilka, ale jednym z najbardziej symbolicznych było otwarcie oddziału we Wrocławiu w 2022 roku. To był pierwszy krok poza rynek poznański i jednocześnie potwierdzenie, że nasz model działania sprawdza się również w innych, wymagających lokalizacjach. Wrocław bardzo szybko stał się dla nas jednym z kluczowych kierunków rozwoju.

Mikołaj Jankowski: Z perspektywy czasu widzimy, że to był moment zmiany sposobu myślenia o firmie. Przestaliśmy postrzegać siebie jako wyłącznie lokalnego partnera, zaczęliśmy budować strukturę, która może funkcjonować w różnych częściach kraju, zachowując przy tym tę samą jakość i standard pracy. Dziś równie ważnym obszarem rozwoju jest dla nas Trójmiasto, gdzie konsekwentnie budujemy swoją obecność.

Wasze biuro to przestrzeń zaprojektowana i zrealizowana przez was samych. Co w tym miejscu najlepiej oddaje DNA firmy?

Bartosz Kaczmarek: Nasze biuro jest w pewnym sensie manifestem tego, jak rozumiemy architekturę. Nie chodziło o stworzenie efektownej przestrzeni na pokaz, ale miejsce, które realnie działa – jest funkcjonalne, elastyczne i odpowiada potrzebom zespołu. Dodatkowo mogliśmy je stworzyć z naszymi przyjaciółmi, czyli pracownią mode:lina, która odpowiada za projekt wnętrz. Co dało nam jeszcze więcej satysfakcji.

Mikołaj Jankowski: To przestrzeń, w której widać nasze podejście do pracy z istniejącą strukturą, do materiału, do detalu. Łączy różne funkcje – wspiera współpracę i jednocześnie daje komfort w codziennej pracy. W tym sensie nasze biuro bardzo dobrze oddaje DNA firmy – jest praktyczne i nastawione na jakość, która wynika z procesu, a nie tylko z formy. Ze względu na dynamiczny rozwój zespołu szykują się u nas duże zmiany. Możemy na razie zdradzić tyle, że za kilka miesięcy siedziba działu wykonawczego znajdzie się w samym sercu Poznania.

Co było sygnałem, że to właściwy czas poszerzenie działalności o Wrocław i Trójmiasto?

Mikołaj Jankowski: To na pewno nie była jedna decyzja. Obserwowaliśmy rynek i zmiany w zachowaniach inwestorów. Coraz częściej nasze relacje i projekty naturalnie wychodziły poza Poznań. Wrocław i Trójmiasto były szczególnie interesujące, bo to miasta bardzo dynamiczne, świadome architektonicznie i otwarte na ambitne projekty.

Concordia Design we Wrocławiu, fot. Maciej Lulko

Bartosz Kaczmarek: W pewnym momencie stało się jasne, że lokalny rynek przestaje być wystarczający – zarówno pod względem skali, jak i dynamiki. Wrocław był pierwszym kierunkiem, bo ma ogromny potencjał inwestycyjny i bardzo dojrzały rynek. Dziś to jeden z naszych najważniejszych oddziałów, realizujący projekty wymagające i prestiżowe. Trójmiasto z kolei było konsekwencją wcześniejszych doświadczeń. Działaliśmy tam już wcześniej delegacyjnie, więc otwarcie oddziału było logicznym krokiem. Bardzo zależało nam jednak na tym, by nie tworzyć filii, ale silne, lokalne zespoły zakorzenione w swoich regionach i dobrze rozumiejące ich specyfikę. Oddziałem we Wrocławiu zarządza Marcin Śniegowski, natomiast oddziałem w Trójmieście Katarzyna Kalk. Są to osoby mocno związane z tymi miastami i doskonale rozumiejące ich charakter. Wierzymy, że właśnie dzięki takim zespołom możemy budować trwałe relacje i rozwijać się odpowiedzialnie w regionach.

Z jakiego projektu jesteście najbardziej dumni, jeśli mierzyć sukces nie nagrodami, lecz tym, jak zmienił życie użytkowników i otoczenie?

Mikołaj Jankowski: Trudno wskazać jeden projekt, ale z pewnością Concordia Design we Wrocławiu jest realizacją, która bardzo dobrze pokazuje nasze podejście do budownictwa. To inwestycja, w której połączyliśmy historię miejsca z nowoczesną funkcją i współczesną architekturą. Dodatkowo stworzyła okazję do współpracy z jednym z najbardziej uznanych biur projektowych na świecie – MVRDV – oraz z Fokke Moerel, co było niezwykle inspirującym doświadczeniem i ważnym etapem w rozwoju naszej firmy. Kolejnym projektem, który pokazuje odwagę naszego zespołu, jest projekt Polskiej Stacji Antarktycznej. Do dziś wydaje mi się trochę abstrakcyjne, że podjęliśmy takie wyzwanie, ale teraz wiem, że było warto.

Bartosz Kaczmarek: Powodem do dumy jest przede wszystkim to, jak obiekty funkcjonują po latach – jak są wykorzystywane przez ludzi i jak wpisują się w tkankę miasta. W przypadku Concordii ogromne znaczenie miał też fakt, że była to bardzo trudna i skomplikowana przebudowa, która dziś realnie wpływa na życie Wrocławia i użytkowników budynku.

Które techniczne lub organizacyjne innowacje przyspieszyły lub podniosły jakość realizacji?

Bartosz Kaczmarek: Nie postrzegamy innowacji wyłącznie przez pryzmat technologii. Największą zmianą jest więc dla nas rozwój modelu „zaprojektuj i wybuduj” i jego konsekwentne doskonalenie.

Mikołaj Jankowski: To podejście pozwala nam lepiej zarządzać procesem: skracać czas realizacji, ograniczać ryzyka i zwiększać przewidywalność inwestycji. W praktyce oznacza to wyższą jakość i większe bezpieczeństwo dla inwestora.

Wolicie adaptować istniejący budynek niż budować zupełnie nowy. Jak udaje wam się przekonywać inwestorów do takiego rozwiązania?

Bartosz Kaczmarek: Naszą rolą jest pokazanie, że adaptacja istniejącego budynku może być nie tylko odpowiedzialnym, ale również racjonalnym biznesowo wyborem. Lokalizacja, dostępność infrastruktury czy charakter miejsca to wartości, których nie da się stworzyć od zera. Coraz częściej zwracamy też uwagę na kwestie czasu i kosztów realizacji – dziś proces budowy jest znacznie trudniejszy niż jeszcze kilka lat temu, m.in. ze względu na ograniczoną dostępność wyspecjalizowanych ekip wykonawczych i rosnące koszty pracy oraz materiałów.

projekt budynku: Litoborski i Partnerzy Biuro architektoniczne sp. z o.o. (dawniej Litoborski+Marciniak Biuro architektoniczne sp. z o.o.), fot. Tomasz Żukowski

Dlatego nie zawsze warto burzyć wszystko i budować od nowa. W wielu przypadkach bardziej efektywne okazuje się wykorzystanie istniejącej tkanki i dostosowanie jej do nowych funkcji. Pokazujemy to w oparciu o konkretne realizacje i doświadczenia z naszych projektów. Dobrym przykładem jest Kamienica Wiedeńska przy ul. Podgórnej, gdzie pozostawiliśmy jedynie fasadę frontową, a sama rozbiórka i odbudowa nowej struktury trwały ponad rok i wygenerowały bardzo wysokie koszty. Takie doświadczenia pokazują inwestorom, że zachowanie części istniejącej zabudowy często pozwala znacząco skrócić proces inwestycyjny i zoptymalizować budżet. Choć budownictwo trudno uznać za branżę w pełni ekologiczną, wierzymy, że poprzez rozważne decyzje możemy realnie ograniczać jego negatywny wpływ i bardziej odpowiedzialnie podchodzić do wykorzystania istniejących zasobów.

Mikołaj Jankowski: Dziś coraz rzadziej musimy przekonywać – inwestorzy sami widzą potencjał zastanej architektury. Takimi przykładami są na pewno Concordia Design we Wrocławiu oraz kamienica przy ul. Wieniawskiego w Poznaniu, którą przebudowywaliśmy dla Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN.

Gdybyście mieli opisać idealną współpracę z inwestorem, jakie jej elementy uznalibyście za niezbędne?

Mikołaj Jankowski: Kluczowe są jasno określone założenia – zarówno pod względem budżetu, jak i szczegółowego zakresu projektu. To pozwala od początku budować realistyczne oczekiwania po obu stronach.

Bartosz Kaczmarek: Równie ważny jest wspólny cel, zaufanie oraz transparentna komunikacja. Jeśli inwestor i generalny wykonawca działają w oparciu o te same priorytety i jasno określone zakresy odpowiedzialności, cały proces inwestycyjny staje się bardziej przewidywalny i efektywny.

Co w praktyce oznacza dla inwestora, że bierzecie odpowiedzialność za cały proces, od koncepcji po oddanie obiektu do użytkowania?

Bartosz Kaczmarek: Dla inwestora to przede wszystkim spokój. Ma jednego partnera, który odpowiada za projekt, budowę, koszty i harmonogram.

Mikołaj Jankowski: My przejmujemy ciężar zarządzania procesem – od pierwszej analizy po oddanie obiektu do użytkowania. To pozwala inwestorowi skupić się na jego biznesie, mając pewność, że inwestycja jest w dobrych rękach.

Pytanie na koniec. Jak chcielibyście, by DEMIURG wpłynął na miasta i ich architekturę?

Mikołaj Jankowski: Chcielibyśmy zobaczyć firmę jeszcze bardziej obecną w kluczowych ośrodkach miejskich, z zespołami, które mają realny wpływ na jakość przestrzeni.

Bartosz Kaczmarek: Ale najważniejsze jest coś innego – żeby nasze projekty w jeszcze większym stopniu zmieniały miasta w sposób świadomy i odpowiedzialny. Nie chodzi tylko o budowanie nowych obiektów, ale o mądre przekształcanie tego, co istnieje. To jest kierunek, w którym chcemy się konsekwentnie rozwijać.

Więcej informacji: www.demiurg.com.pl.

Publikacja partnerska.

Czytaj też: Poznań | Wrocław | Gdańsk | Architekt | Biuro | Wywiady | whiteMAD na Instagramie