„Ta kolekcja narodziła się z tęsknoty za ikonami lat 90., jak Cindy Crawford czy Naomi Campbell. Pamiętam ich piękne figury z mocno podkreśloną talią i wyeksponowanym dekoltem. W mediach mówiło się wówczas, że ideał kobiecej sylwetki zamyka się w wymiarach 90-60-90. Właśnie do tego ideału dążę w tej kolekcji”

–mówi Dawid Woliński.

Każda z zaprezentowanych na pokazie sylwetek opiera się na mocno zaznaczonej talii, szerokich ramionach
i zmysłowym dekolcie. „W dzisiejszych czasach jest tęsknota za modą z czasów, gdy kobiecość była atutem.
Dlatego wziąłem to, co było kwintesencją lat 90., i połączyłem to ze współczesną modą. Całość
przefiltrowałem przez swoją wrażliwość i dołożyłem charakterystyczne dla mojego krawiectwa kroje,
wykonanie i detale” – dodaje Dawid Woliński.

W kolekcji pojawiły się tkaniny charakterystyczne dla lat 90., m.in. satyny, żakardy i wełny. Część z nich została
ręcznie wykonana w atelier projektanta. „Dla mnie wartością dodaną do tkaniny jest to, że mogę ją przerobić
tak, by była »moja«. Jak choćby wtedy, gdy dzięki marszczeniom całkowicie zmienia strukturę. W tej kolekcji
większość sukienek powstało w nowatorski sposób: tkanina została najpierw mocno zmarszczona, a dopiero
później zostały skrojone z niej sukienki. Jak choćby obcisła mini we wzór cętek lamparta, która powstała z aż
siedmiu metrów materiału” – opowiada Dawid Woliński.

Nowością w kolekcji są sztuczne futra w wersji oversize i koszule – satynowe, z dużymi kołnierzami, wiązane
nad pępkiem i bez zapięć. Nawiązania do stylistyki lat 90. są widoczne także w kolorystyce użytej przez
projektanta. Obok ponadczasowej czerni, szarości i bieli Dawid Woliński po raz pierwszy zaprojektował
looki m.in. w intens

Backstage: