ZAVA to marka odzieżowa skupiona na akcesoriach, w których tworzeniu odnajduje się najlepiej. Wśród dostępnych rzeczy tej marki są najróżniejsze torebki.

ZAVA produkuje kopertówki, listonoszki, plecaki, torby i kufry. Do ich produkcji wykorzystuje materiały, takie jak: włoskie skóry czy jedwabne podszewki. Większość produktów wykonana jest w krótkich seriach, często nawet w pojedynczych egzemplarzach. Każda torebka jest wykonana ręcznie z niezwykłą starannością o każdy detal.

Nowa kolekcja liczy cztery modele torebek: trzy modele są wykonane z prawdziwej włoskiej skóry tłoczonej we wzór pancernika, wykończone jedwabiem, natomiast ostatni model jest pierwszym projektem, który realizuje idee „uszlachetniania filcu”- używany jest do tego filc impregnowany, który nie mechaci się, jest odporny na wodę i uszkodzenia mechaniczne.
Chcąc uszlachetnić filc używamy do jego wykończenia prawdziwych włoskich skór, kaszmiru, jedwabiu czy ortalionu itp., w ten sposób, chcemy awansować ten materiał do „pierwszej ligi”, ponieważ często jest traktowany po macoszemu, jako materiał drugiej kategorii – bardzo niesłusznie. W projektach tej serii, na próżno szukać haftów, kolorowych guziczków, frędzelków itp., które sprawiały, że torebki filcowe stawały się przaśne i jarmarczne – opisują twórcy marki.
Jak powstała ZAVA? Zapytaliśmy twórców marki:
Coraz rzadziej zaglądam do telewizji publicznej, ze względu na brak czasu oraz, bardzo niski poziom prezentowanych filmów. Dlatego miałem dużo szczęścia, iż przez przypadek natknąłem się na film „Joanna” w reżyserii Feliksa Falka. Świetny przykład kina ambitnego poruszającego tematykę II wojny światowej – okupacji niemieckiej, holocaustu, relacji polsko-żydowskich. Bardzo dobra rola Urszuli Grabowskiej, aktorki odkrytej prze ze mnie na nowo (za tę rolę otrzymała Orła – i bardzo słusznie), ale to tak na marginesie….
W filmie świetnie są ukazane elementy ubioru noszone w tamtym okresie – moją uwagę zwróciły małe, damskie torebki noszone na ramię, ale przed wszystkim męskie skórzane aktówki, noszone przez SS-manów, uszyte z niemieckim sztychem – grube, ciemne skóry, ciężkie okucia, geometryczne kształty. Stąd właśnie pomysł, aby ciężkie, męskie projekty przenieść na modę damską, współczesną. Moja kolekcja liczy, tylko 4 modele, ale to nie ilość jest istotna. Myślę, że zetknięcie dwóch różnych światów: twardego, silnego, ciężkiego trochę mrocznego niemieckiego oficera z eterycznością, bezbronnością i delikatnością Polskich kobiet- tamtych czasów daję efekt, rozpędzonej do granic możliwości kolejki górskiej ludzkich uczuć- bo obok tego filmu nie można przejść obojętnie. Ten film na prawdę chwyta za serce. Zaczynasz oglądać (bierzesz oddech) film się kończy i wypuszczasz powietrze. W projektowaniu towarzyszyło mi dużo emocji i myślę, że to one bardzo wpłynęły na ostateczny wygląd kolekcji.