Polscy inżynierowie nie pozostają w tyle za swoimi kolegami zza oceanu czy dalekiego wschodu. Odrzucają drogą ropę, benzynę i gaz na rzecz wodoru, który ma stać się napędem „zielonej” przyszłości.

„Premier” to słowo, które przez długi czas nie schodzi z ust fanów motoryzacji, nie tylko w Polsce, ale i na świcie. Bynajmniej nie chodzi o politykę, a o innowacyjną myśl techniczną rodzimych inżynierów.

Zaprezentowany podczas Moto Show w Krakowie samochód to pierwsze polskie auto napędzane elektrycznym silnikiem, zasilanym wodorem. Powstał w rekordowym tempie, jedyne w pół roku. Pozwoliła na to ścisła współpraca między polskimi inżynierami oraz polskimi firmami, produkującymi podzespoły. Wśród nich wymienić można RIOT Technologies czy Wojskową Akademię Techniczną.

Przyciągające uwagę nadwozie to nie są jedyne atuty Premiera. Auto kryje supernowoczesną technologię, która pomimo braku seryjnej produkcji swoją jakością dorównuje gigantom z Korei, Japonii czy USA.

Jeżeli tego typu auto wejdzie do produkcji, to z pewnością stanie się odpowiedzią na obecne wyzwania stawiane producentom samochodów przez konsumentów. Mamy nadzieję, że Premier zapoczątkuje trend badania i rozwoju uniwersalnych i tanich w eksploatacji systemów jezdnych, mających zastosowanie zarówno w autach osobowych jak również w autach dostawczych – mówi dr inż. Daniel Prusak.