Przeniosła biuro do ogrodu. W całości pokryła je bluszczem!

Praca zdalna, czyli tzw. home office to coraz bardziej popularny model pracy. Tego typu praca ma jednak swoje wady, takie jak brak odpowiedniego miejsca w domu, czy potrzeba samodyscypliny. Ta młoda pisarka postanowiła ominąć te trudności i przenieść swoje biuro do ogrodu, w którym pracuje i odpoczywa. 

Pisarka z australijskiego Melbourne zaprosiła do współpracy architekta Matta Gibsona, który zaproponował jej niewielki drewniany domek o powierzchni 10 metrów kwadratowych, który można łatwo rozstawić w ogrodzie. To, co go wyróżnia to fakt, że całą jego fasadę pokrył bluszcz, dzięki czemu domek w ogrodzie jest niemal niewidzialny. Architekt po konsultacjach z ogrodnikami postawił na winobluszcz trójklapowy, który słynie z szybkiego tempa wzrostu, dzięki czemu już po kilku tygodniach domek zmienił się w zieloną oazę.


Wnętrz domku projektował Ben Scott, którego celem było stworzenie wnętrz, jak najbardziej przypominający taras ogrodowy. Wnętrze miało być ciepłe, a jednocześnie dawać poczucie spokoju i prywatności. Spore okno powstałe ponad biurkiem pozwala pisarce cały czas pracować i podziwiać swój ogród. Jak dodaje sama właścicielka domku, dzięki „pracy z ogrodu” zaoszczędziła wiele czasu na dojazdu do pracy, jednocześnie mając swoje ciche miejsce, w którym nikt jej nie przeszkadza.