Przy Nowym Zjeździe odkopano fragment dawnej Warszawy, który pozostawał ukryty pod ziemią przez 80 lat. Podczas remontu łącznicy zostały odsłonięte pozostałości trzech przedwojennych kamienic oraz zachowany balkon. To część zabudowy tworzącej przed wojną bardzo charakterystyczny i niezwykły zakamarek stolicy.
Mariensztat i jego historia
W 1762 roku u stóp Skarpy Warszawskiej utworzono jurydykę Mariensztat – prywatne miasteczko Eustachego i Marii Potockich. Nazwa pochodziła od imienia Marii oraz niemieckiego słowa Stadt, czyli miasto. Wzdłuż wąwozu rozwijała się gęsta, w dużej części drewniana zabudowa, a teren szybko stał się ważnym miejscem handlu. Organizowano tu targi i jarmarki, natomiast Wisłą spławiano towary. Wielką zmianę dla okolicy przyniósł XIX wiek. W latach 1844-1846 Feliks Pancer zaprojektował zjazd ze skarpy wiślanej. Powstał wówczas siedmioprzęsłowy ceglany wiadukt, nazwany Nowym Zjazdem, później Wiaduktem Pancera. Trakt od rejonu Placu Zamkowego do ulicy Dobrej miał około 675 metrów długości i 20,5 metra szerokości. Początkowo prowadził do łyżwowej przeprawy przy Bednarskiej. Po budowie Mostu Kierbedzia w latach 1859-1864 Nowy Zjazd stał się ważną trasą między centrum Warszawy a Pragą. W 1907 roku wiadukt przebudowano z myślą o tramwajach elektrycznych. Przez kolejne lata arteria biegła malowniczo tuż obok Zamku Królewskiego, Pałacu pod Blachą, Mariensztatu i Wisły.

Kamienice przy Nowym Zjeździe
Nietypowe położenie Nowego Zjazdu wpłynęło na wygląd okolicznej zabudowy. Przy nasypie wiaduktu wyrosły wysokie kamienice, a z powodu różnicy poziomów wejścia do części mieszkań znajdowały się kilka kondygnacji nad ulicą. Z wiaduktu prowadziły do nich specjalne mostki. Kamienica Binkowskiej przy Nowym Zjeździe 3 powstała w latach 1881-1882 według projektu Zygmunta Twardowskiego. Miała pięć pięter i należała do najwyższych warszawskich kamienic swoich czasów. Trzy niższe kondygnacje mieściły małe lokale, a wyższe zajmowały większe mieszkania. Do górnej części prowadził bezpośrednio mostek z wiaduktu. Klatka schodowa nie łączyła wszystkich kondygnacji, więc obie części domu działały niemal niezależnie. W okresie międzywojennym mieścił się tu III Oddział karny Sądu Grodzkiego. Warto wspomnieć też o ogromnym budynku przy Nowym Zjeździe 1, dzisiejszej siedzibie Mazowieckiego Centrum Stomatologii. Wzniesiono go w 1868 roku jako trzykondygnacyjny gmach łaźni parowej Michaiła Żdanowicza. W latach 1926-1928 został nadbudowany o trzy kondygnacje. Przed wojną mieściły się tutaj m.in. Muzeum Kolejowe, a następnie Muzeum Komunikacji. Jako jeden z nielicznych obiektów stojących w sąsiedztwie dawnego Nowego Zjazdu przetrwał wojnę i późniejsze wielkie przekształcenia tej części miasta.
Najwyższa kamienica w Warszawie
Jeszcze większa była Kamienica Matiasa Taubenhausa przy Nowym Zjeździe 7, na rogu ul. Garbarskiej. Powstała w latach 1910-1911 i miała dziewięć kondygnacji. W chwili ukończenia była najwyższą kamienicą Warszawy. Projekt najczęściej przypisuje się Henrykowi Stifelmanowi i Stanisławowi Weissowi, a budową kierowali Próchniewski i Reinberg. Taubenhaus także wykorzystywał różnicę poziomów przy wiadukcie. Na wysokości trzeciego piętra znajdował się pomost prowadzący z Nowego Zjazdu do budynku. Trzecim ważnym obiektem w tym szeregu był Dom Profesorów przy Nowym Zjeździe 5, ukończony w 1925 roku według projektu Konstantego Sylwina Jakimowicza. Powstał na bazie rozpoczętej w 1914 roku kamienicy Trachtenbergów. Pięciopiętrowy dom z poddaszem miał 20 dużych mieszkań i około 12 tys. m sześć. kubatury. Należał do Kooperatywy Budowlanej „Siedziba”, zrzeszającej profesorów Uniwersytetu Warszawskiego.

Mostki zawieszone nad ulicą
Kładki prowadzące z wiaduktu do kamienic tworzyły bardzo malowniczy i oryginalny krajobraz. Ich powstanie spowodowała ogromna różnica wysokości pomiędzy nasypem a niżej położoną ulicą. W Kamienicy Binkowskiej mostek prowadził do większych mieszkań na wyższych piętrach. W Domu Profesorów wejście z wiaduktu znajdowało się na poziomie trzeciej kondygnacji. Podobnie rozwiązano dostęp do Taubenhausa. Dla mieszkańców „parter” mógł więc znajdować się kilka pięter nad chodnikiem. Andrzej Łapicki, który spędził dzieciństwo w Domu Profesorów, wspominał przejście z wiaduktu do budynku. Według jego relacji na mostkach i galeryjkach dochodziło także do samobójczych skoków. Wysokie fasady przy krawędzi nasypu, wiadukt biegnący nad ulicą i zawieszone przejścia to zdecydowanie czołówka najbardziej niezwykłych widoków przedwojennej Warszawy.
Wojna i powojenna rozbiórka kamienic
W sierpniu 1944 roku zabudowa Nowego Zjazdu została ciężko uszkodzona. Kamienice pod numerami 2, 4 i 6 spłonęły 2 sierpnia i nigdy ich nie odbudowano. Dzień później spłonęła Kamienica Binkowskiej. Tego samego dnia w Domu Profesorów Niemcy zamordowali około 15 mieszkańców, wśród nich profesorów Uniwersytetu Warszawskiego, po czym podpalili budynek i obrzucili go granatami. Taubenhaus przetrwał w znacznie lepszym stanie. Spłonął dach, lecz ocalały zewnętrzne mury i większość stropów. Dom Profesorów także mógł zostać odbudowany, miało to sens nawet z obniżeniem go o dwie kondygnacje. 6 marca 1948 roku zatwierdzono jednak plan nowego Mariensztatu związany z budową Trasy W-Z. W ramach inwestycji zaczęto usuwać przedwojenne obiekty. Dom Profesorów rozebrano w drugiej połowie 1948 roku, a Taubenhausa na początku 1949 roku. Niższe kondygnacje nie wymagały wyburzenia, po prostu je zasypano. Trwały tak pogrzebane pod ulicą przez blisko 80 lat.

Balkon przy Nowym Zjeździe
Kilka dni temu, podczas remontu łącznicy Nowego Zjazdu, robotnicy natrafili na pozostałości trzech dawnych kamienic. Znalezisko momentalnie rozpaliło wyobraźnię Warszawiaków, a na miejscu rozpoczęły się badania archeologiczne, podczas których odsłonięto fragmenty Kamienicy Binkowskiej, Domu Profesorów i Kamienicy Taubenhausa. Znajdują się one mniej więcej na wysokości drugiego i trzeciego piętra dawnych budynków. Współczesny teren leży znacznie wyżej niż przedwojenna ulica, dlatego pod ziemią zachowały się partie domów pierwotnie znajdujące się wysoko nad chodnikiem. Największą sensację wzbudził balkon Domu Profesorów. To autentyczny fragment przedwojennego budynku, który przetrwał wojnę, rozbiórki i budowę Trasy W-Z. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował o jego wydobyciu i zabezpieczeniu, z myślą o przyszłym wyeksponowaniu. Odkrycie pozwala też odtworzyć dawny poziom ulicy oraz relację kamienic z Wiaduktem Pancera.
Fragment miasta, którego już nie ma
Przedwojenny Nowy Zjazd znamy dziś ze starych fotografii, pocztówek, dokumentów i wspomnień. Na zdjęciach widać Wiadukt Pancera, Most Kierbedzia, Zamek Królewski, Pałac pod Blachą oraz wysokie kamienice przy nasypie. Teraz do tych materiałów można dodać kamienny balkon – namacalny fragment tamtej zabudowy. Odkryty element zachował się w oryginalnym miejscu przez kilkadziesiąt lat. To niezwykłe znalezisko po raz kolejny udowadnia, że spacerując ulicami dzisiejszej Warszawy stąpamy po podziemnym mieście, które wciąż czeka na ponowne wydobycie z mroków historii.
Źródło: ZDM Warszawa, varsavianista.pl, warszawa1939.pl, whu.org.pl
Czytaj też: Kamienica | Warszawa | Architektura w Polsce | Historia | whiteMAD na Instagramie
Ulica Nowy Zjazd w latach 20. XX w. – widok na Dom Profesorów Uniwersytetu Warszawskiego i ten sam kadr dziś. Źródło: NAC – Narodowe Archiwum Cyfrowe i Mateusz Markowski/WhiteMAD
Wiadukt Pancera i kamienica Nowy Zjazd 7, około 1915 roku i dziś. Źródło: Polona i Mateusz Markowski/WhiteMAD
Nowy Zjazd 1, rok 1941 i 2026. Źródło: Archiwum Państwowe w Warszawie i Mateusz Markowski/WhiteMAD
Domy przy ul. Nowy Zjazd w 1943 roku i ten sam kadr dziś. Źródło: NAC – Narodowe Archiwum Cyfrowe i Mateusz Markowski/WhiteMAD
Widok na zburzony Most Kierbedzia i ruiny Mariensztatu w 1946 roku oraz to samo miejsce dziś. Źródło: szukajwarchiwach.gov.pl i Google Earth
Zrujnowany wiadukt z widokiem na Kościół św. Anny, 1945 i 2026. Źródło: Jerzy Mizerski/fotopolska.eu i Mateusz Markowski/WhiteMAD















