Słuchawki nazwane Inmergo zaprojektował absolwent brytyjskiej uczelni Royal College of Art’s – Rocco Giovannoni. Młody projektant postanowił zgłębić zagadnienia związane z rozchodzeniem się dźwięku w wodzie. W ten sposób wpadł na pomysł zaprojektowania słuchawek, które wykorzystują wodę jako przekaźnik.

Zacznijmy od garści faktów na temat samej wody i wniosków, jakie wyciągnął Rocco. Woda posiada prawie 800 razy większą gęstość niż otaczające nas powietrze. W środowisku o takiej gęstości dźwięk rozchodzi się z prędkością prawie 4,5 krotnie większą niż na powierzchni i może pokonywać stosunkowo duże odległości, będąc nadal wyraźnie słyszalnym. Pamiętajmy, że dźwięk to tak naprawdę wibracje, które są przekazywane przez kolejne cząsteczki wody, aż do momentu, gdy dotrą do tzw. ślimaka, czyli części ucha wewnętrznego, który odbiera wibracje i „zmienia” je na dźwięk.
Właśnie ten fakt zainspirował Rocco do stworzenia słuchawek, które zamiast powietrza wykorzystywałby wodę, jako przekaźnika wibracji. Absolwent Royal College of Art’s zaproponował stworzenie silikonowej maski, która została wypełniona wodą destylowaną. Dlaczego cała maska, a nie tylko nauszniki? Rocco zauważył bowiem, że dźwięki mogą być odbierana również przez kości, które przekazują dalej wibracje, które na dalszym etapie są przez nas odbierane jako dźwięk. Właśnie dlatego postanowił stworzyć maskę, która przekazywałaby dźwięki wprost do ucha, ale także poprzez żuchwę, czy potylicę czaszki i czoło.

Ciekawym rozwiązaniem było „zatopienie” źródła dźwięku wewnątrz sylikonowych zbiorników na wodę. Dzięki temu dźwięk jest czystszy, bowiem nie musi przechodzić przez środowiska o innej gęstości. Kolejnym atutem jest fakt, że w słuchawkach, a raczej masce ze słuchawkami można pływać pod wodą.