Paryż na każdym kroku zachwyca, czy to architekturą, kuchnią czy też kolejnymi wystawami. W ten weekend miałam okazję zobaczyć retrospektywę prac Jean Paul Gaultier, „enfant terrible” mody naszych czasów. Nawet ignoranci mody słyszeli o rożkowym biustonoszu Madonny z lat 80. To właśnie Gaultier wprowadził punk i seks na światowe wybiegi mody. Jego kreatywność nie zna granic, o czym możemy się przekonać w czasie wystawy.

Ekspozycja ma miejsce w Grand Palais, w słynnym pałacu wystawowym zbudowanym na wystawę światową w 1900 roku. Po raz pierwszy Grand Palais poświęcił wystawę całkowicie jednemu projektantowi mody, który na marginesie miał swój pierwszy pokaz, właśnie w tym budynku w 1976 roku.

Podczas wystawy możemy przeczytać o dzieciństwie projektanta i zobaczyć jego ulubionego misia, który już wtedy miał na sobie spiczasty biustonosz. Skąd zamiłowanie Gaultier do marynarskich wzorów? Projektant mówi, ze gdy był małym chłopcem mama ubierała go właśnie w białe koszulki w niebieskie paski. Mamy szansę odkryć skąd Jean-Paul czerpał inspiracje dla swoich awangardowych kolekcji. Możemy zobaczyć wiele różnych kreacji od lat 70 aż do lat dzisiejszych, poprzez które projektant nawołuje do równouprawnienia, szacunku i miłości dla wszystkich ludzi, niezależnie od płci, koloru skóry, religii czy orientacji seksualnej.

Wybieramy się w podróż przez różne etapy projektowania artysty. Jako nastolatek zaprojektował dwie kolekcje i wysłał swe szkice do paryskiego domu mody Yves Saint Laurent, jednak uznano, że rysunki są zbyt odważne. Tymczasem, dniu 18 urodzin, Jean Paul Gaultier został zaproszony do współpracy z Pierre Cardin, gdzie był świadkiem rewolucji kulturalnej i społecznej. Następnie dzięki swojemu partnerowi w życiu, jak i w pracy, Francis’owi Menuge, Jean Paul zaprezentował pierwszą kolekcję podpisaną jego nazwiskiem.

Kolejnym etapem jest zamiłowanie do marynarskich wzorów i syren. W tych kreacjach widzimy nawiązanie do religijnej ikonografii. Ubrania projektu Jean Paul Gaultier cieszyły się ogromną popularnością, także naturalnym kolejnym etapem było otworzenie własnego domu mody w 1997. Kolekcja haut couture była inspirowana Paryżem w czasie Belle Epoque. Wystawa prowadzi nas poprzez oldschoolowy punk w wizji Gaultier: skórzane spodnie, lateks i tatuaże, ale i pióra i haft. Nie narzuca on nowego stylu, ale namawia do ubierania się by wyrazić prawdziwego siebie.

Następne sale wprowadzają nas do kolejnych odsłon projektanta. Widzimy słynne stroje stworzone dla Madonny i jej trasy koncertowej, w tym gorsety w różnym wydaniu. Mamy szansę zobaczyć kolekcje nawiązującą do erotyki i nagości. Wyobraźnia Gaultier pozwalała mu na inne spojrzenie na ciało człowieka i tworzenie nowych sylwetek. Prowokujące, zarazem eleganckie, ale nigdy nie wulgarne. Ostatnia sala poświęcona jest miejskiej dżungli, gdzie zacierają się granice między człowiekiem, a światem zwierząt.

A wszystko to w zaskakującej inscenizacji. Wszystkie manekiny są przedstawione w najlepszym świetle ustawionym przez awangardową firmę teatralną UBU, a niesamowite połączenia ubrań, dodatków i fryzury zostały wybrane przez stylistkę Odile Gilbert. Największą niespodzianką jest spotkanie Jean Paul Gaultier na wystawie! Może nie jest on ciałem, ale na pewno duchem. Jeden z manekinów, dzięki nowej technologii ma rysy projektanta i mówi do publiki. W pierwszym momencie wiele osób nie wierzy własnym oczom, słysząc i widząc słynne grymasy Jean-Paul’a. Nagle zauważamy, że to nie tylko on do nas mówi, ale że wiele manekinów przeobraża się w realnych modeli. Jest to niesamowite widowisko, pełne życia, które pozwala nam lepiej zrozumieć świat artysty. Muszę przyznać, że byłam zachwycona wystawą, która całkowicie pochłonęła mnie w wizje Jean Paul Gaultier.

Wystawa w Paryżu trwa do 3 sierpnia, a od września będzie dostępna w Monachium.

10394034_10153376457854638_3121141578712332169_n

 

Autor: Karolina Hein