Kolorowe mury Château Laurens w Agde opowiadają zaskakującą historię, która brzmi jak gotowy scenariusz filmowy. Dwudziestopięcioletni student medycyny z pobliskiego Montpellier nagle dowiedział się, że jego daleki krewny zmarł i zostawił mu w spadku ogromną fortunę wraz z ziemią. Artystyczna dusza Emmanuela Laurensa zabrała go w podróż po fascynującym Oriencie, a po powrocie młody dziedzic wybudował pałac z bajki łączący kolorową secesję, orientalizm, a nawet styl neogrecki. Jednak cena za rozrzutne, hedonistyczne lata zabawy okazała się bardzo wysoka.
Przeklęta fortuna
W 1897 r. młody Emmanuel Laurens studiujący medycynę w Montpellier dowiedział się o ogromnym majątku, który właśnie odziedziczył po swoim starszym kuzynie Baronie de Fontenay. Poza majątkiem w niewielkim Agde Laurens odziedziczył magazyny w Afryce oraz 20 mln starych franków francuskich. Przekładając to na dzisiejszą siłę nabywczą w euro, byłoby to jakieś 400 mln €.
Zafascynowany Orientem i odległymi krainami Emmanuel wyruszył w długą podróż po Afryce (Egipt, okolice Rogu Afryki i Madagaskar). Co ciekawe, jego zainteresowania wpisywały się w panującą wtedy egiptomanię, która zawładnęła umysłami europejskich możnych i badaczy. Jednak podróż Laurensa nie zakończyła się na Afryce, a młody milioner dotarł do Sankt Petersburga. Następnie przedostał się do Istambułu przez Kaukaz i wrócił do Francji przez Wiedeń Orient Expressem. Ta długa i intensywna podróż zainspirowała Laurensa do przebudowania odziedziczonej skromnej willi na wyspie Belle-Isle.

Pałac z bajki
Emmanuel Laurens chciał stworzyć pałac z orientalnej baśni, który wypełniać będzie egzotyczna sztuka i szaleńcze rewie teatralne. Choć milioner nie był architektem, to sporą część wystroju zaprojektował sam. Oczywiście wykonaniem secesyjnych malowideł, witraży czy mozaik zajęli się profesjonaliści. Co ciekawe, zarówno główny architekt Jacques Février, jak i wielu innych artystów pochodziło z Langwedocji (Montpellier). Eugène Dufour stworzył spektakularne polichromie na ścianach, Théophile Laumonnerie odpowiadał za równie zachwycające witrażowe okna, z kolei resztą sztuki zajął się Eugène-Martial Simas. Tych dwóch ostatnich artystów można zaliczyć do jednych z najwybitniejszych malarzy i rzemieślników francuskiej secesji. Co więcej, ich prace prezentowane były na wystawie światowej.
To jednak nie koniec orientalnych inspiracji Laurensa, jako że ten udał się jeszcze na kolejną wyprawę w 1903 r. Tym razem udał się do Chin, Indii, na Cejlon oraz do Buchary. Będąc na drugim końcu świata, Laurens jeździł na słoniach, kupował drogie jedwabie i obmyślał kolejne dodatki do jego orientalnej willi. Już po takim opisie można zauważyć, że pasja powoli zamieniała się w szaleństwo. Co więcej, Laurens miał interesować się mistycyzmem… i opium.

Świątynia egipska
Wygląd willi jest odzwierciedleniem pasji, kreatywności, szaleństwa i manii jej właściciela. Z zewnątrz to eklektyczna mieszanka różnych elementów architektury klasycznej (renesans, styl neogrecki). Widoczna jest kolumnada, boniowanie ścian, tralka i gzymsy. Jednak po dość klasycznym wyglądzie elewacji trudno spodziewać się secesyjnego szaleństwa czekającego w środku. Warto zaznaczyć, że wejścia zdobione są subtelnymi secesyjnymi polichromiami, które wskazują na egipskie motywy, co szczególnie widać po wyglądzie obramowań, gzymsów i fryzów.
Już na wejściu zwiedzających witają drewniane secesyjne drzwi z charakterystycznymi wijącymi się kształtami. Te roślinne kształty komponują się z równie secesyjnymi malowidłami przedstawiającymi kwiaty. Roślinność ma nawiązywać do egipskiej bogini Hathor będącej częstym motywem egipskich kolumn i malowideł. Chodzi tu głównie o kwiat niebieskiego lotosu utożsamiany z boginią. Kwieciste motywy i wybujałe kształty pokrywają także klatkę schodową, na której można obserwować niecodzienną syntezę kultur. Z jednej strony wszystko podporządkowane jest fantazyjnej secesji, lecz z drugiej na ścianach zauważalne są elementy naśladujące chińskie wzornictwo oraz egipskie hieroglify. Na schody zaprasza sama Kleopatra i sępy – symbole matczynej siły.

Egipska secesja
Na klatce pojawiają się jeszcze inne symbole władzy i siły takie jak wąż czy wachlarze. Nad schodami egipskie motywy gładko przechodzą w malowidło nawiązujące do sztuki japońskiej, w tym ptactwa i roślinności. Wejście na pierwsze piętro utwierdza w przekonaniu, że egipska bogini Hathor jest motywem przewodnim wnętrza. Bogini niebios to nie tylko niebieski lotos, ale także Oko Ra, będące żeńskim symbolem potęgi. Choć Hathor nie jest jedyną boginią utożsamianą z tym symbolem, to inne nawiązania potwierdzają, że to właśnie o nią chodziło architektowi. Co ciekawe, pojawia się także głowa Hathor z rogami, jako że ta wiązana jest właśnie z bydłem, a malowidło wykonane zostało w wijącym się secesyjnym stylu. Obok głowy można również zauważyć krzyże ankh będące symbolami życia.
Takie głowy Hathor pojawią się jeszcze w kilku miejscach, a rogata bogini idealnie wpisuje się w secesyjną fascynację kobiecym ciałem. Widoczne są malowane kapitele z głowami, co jest typowe dla architektury starożytnego Egiptu. Nad głowami ponownie pojawia się symbol władzy – wąż (kobra). Należy jeszcze dodać, że kolory wnętrza odpowiadają tym powszechnie używanym w egipskich świątyniach (czerwień, żółć, zieleń, błękit).

Eklektyczny eksperyment
Najdziwniejszym pomieszczeniem willi jest laboratorium. Pomieszczenie zdominowane jest przez wielki stół w kształcie łusek węża, a całość przypomina tajemniczy alchemiczny piec. Nad nim, mały gzyms z renesansowym motywem stanowi symbol nowego życia. Z kolei, zachwycające okno o organicznych kształtach wyróżnia się dużym czerwonym kołem przypominającym egipski dysk słoneczny. Równie tajemnicza jest sala muzyczna wyglądająca, jak kaplica. Pozłacany sufit zdobią pawie pióra, a ze sklepienia schodzą kobiece postacie przypominające anioły. Sala została wykonana dla żony Laurensa będącej śpiewaczką operową. Te inspiracje zostały zaciągnięte wprost z barcelońskiego modernizmu, co też tłumaczy kształty i materiały wnętrza.
Po ukończeniu willi huczne przyjęcia, śpiewy i przedstawienia nie miały końca. Hedonistyczny i wystawny tryb życia Laurensa odbił się na jego zdrowiu psychicznym i majątku. W 1938 r. willa została sprzedana, a Emmanuelowi wraz z żoną pozostawiono kilka pomieszczeń. Podczas wojny posiadłość zajęli Niemcy, którzy pozostawili po sobie bałagan… i swastyki. Jednak Laurens nie mógł już posprzątać po nieproszonych gościach, jako że nałogi i bieda zaczęły mu silnie towarzyszyć w ostatnich latach życia. Emmanuel Laurens zmarł w 1959 r., gdzieś na ulicach Agde, a fortuna, która odmieniła jego życie, ostatecznie posłała go do nędznego grobu.
Pałac niszczał przez dekady, ale wykup przez miasto Agde w latach 90. uratował unikatową willę. Dziś po długim remoncie pałac odzyskał swój blask, choć niektóre rzeczy osobiste Laurensa przepadły. Château Laurens to szczytowy popis europejskich fascynacji Orientem, secesją i wystawnym pięknem.
Źródło: Chateau Laurens
Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Pałac | Francja | Secesja | whiteMAD na Instagramie



