fot. Stromer7, wikimedia, CC 4.0

Ukryta perła przy polskiej granicy. Ceglana szkoła we Frankfurcie

Ceglana szkoła im. Ericha Kästnera we Frankfurcie nad Odrą to przygraniczna perła przedwojennej architektury. Pomimo trudnej historii miasta po Wielkiej Wojnie architekt budynku nie oszczędzał na drobnych detalach i ekspresjonistycznej formie. Co więcej, mimo silnych zniszczeń całego miasta w trakcie II wojny światowej, oryginalne ceramiczne detale szkoły zachowały się do dziś.

Nowa rzeczywistość

Koniec Cesarstwa Niemieckiego po zakończeniu I wojny światowej wiązał się z kolosalnymi konsekwencjami dla przegranej strony. Co więcej, utrata wschodnich ziem na rzecz wskrzeszonej po 123 latach Polski spowodowała zapaść w przygranicznych miastach Republiki Weimarskiej. Handel z odzyskanymi przez Polskę terenami zamarł, przez co miasta pokroju Frankfurtu nad Odrą zaczęły borykać się z problemami finansowymi. Frankfurt będący ważnym punktem na kolejowej mapie II Rzeszy stracił na znaczeniu w nowej powojennej rzeczywistości. Z kolei, o okresie świetności cesarskiej architektury Niemiec można przeczytać TUTAJ.

Do 1926 r. we Frankfurcie znalazło się ponad 8 tys. uchodźców z dawnych wschodnich rubieży Rzeszy. Oznaczało to, że biedniejące miasto musi zacząć budować więcej szkół i obiektów użyteczności publicznej. Z tego powodu miejski planista Hugo Althoff i architekt Josef Gesing podjęli się próby zaprojektowania dużej nowoczesnej szkoły im. Paula von Hindenburga na zachodzie miasta.

fot. Stromer7, wikimedia, CC 4.0

Świeży gotyk

Budynek powstał głównie dzięki pracy niemieckich uchodźców ze wschodu, a szkoła otworzyła się już w 1927 r. Uczniów witała ciężka ceglana fasada trójskrzydłowego gmachu. Co ciekawe, środkowa część fasady jest cofnięta względem reszty bryły, a jej tektonika intryguje. Charakterystyczny, ekspresyjny wykusz silnie zaznacza swoją pozycję poprzez swój trójkątny kształt.

Pozornie zwykła cegła fasady układa się w różne klasyczne kształty. Mowa tu o ceglanych lizenach, łukach, gzymsach i fryzach. Szczególnie ważnym elementem jest gotycki ostrołuk osłaniający wejście. Z kolei nad schodami wejściowymi rozciągają się gwieździste służki przypominające te średniowieczne. Pogodna zieleń łączy się z czerwienią i bielą tworząc prosty, lecz stylowy dodatek. Warto dodać, że elewacja jest pełna geometrycznych wzorów, które podkreślają mistrzostwo architektów ceglanego ekspresjonizmu.

fot. Stromer7, wikimedia, CC 4.0

Porcelanowa komnata

Gesing oddał wizję artystyczną wnętrza berlińskiemu malarzowi Robertowi Sandfortowi. Przez lata artysta zajmował się malowaniem kościelnych polichromii na terenie Brandenburgii, a jego sztuka opierała się na nagromadzeniu imponujących wzorów. Z tego powodu ścienne malowidła Sandforta w Hindenburgschule to właśnie liczne ornamenty nawiązujące do przyrody i szkolnych przedmiotów. Na białe ceramiczne płytki naniesiono zielono-niebieskie wzory przypominające chińską porcelanę lub europejski fajans. Najciekawsze są naczółki nad drzwiami, które układają się w ośli grzbiet i ukazują ptaki pośród roślinności.

Najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniem szkoły jest aula oferująca 300 m kw. powierzchni. Okna auli ozdobiono witrażami z alegorycznymi przedstawieniami szkolnych przedmiotów. Dzięki tym detalom cały projekt zachowuje spójność, a późno gotyckie elementy nabierają nowego znaczenia.

Szkoła im. Paula von Hindenburga we Frankfurcie imponowała wieloma nowoczesnymi rozwiązaniami. Sale były duże (50 m kw.) i dobrze zaopatrzone. W budynku znajdowały się osobne pracownie chemiczne i fizyczne, warsztat, kuchnia, pralnia i duża łaźnia. Łącznie różnych sal było aż 39, a w kompleksie nie zabrakło również miejsca na mieszkania pracownicze. Pomimo trudnej sytuacji ekonomicznej szkoła została wyposażona w nowoczesny system ogrzewania, a architekci zadbali nawet o liczne źródełka wody pitnej zamontowane w ścianach.

Nic, co dobre, nie przychodzi łatwo

Pod koniec II wojny światowej Frankfurt nad Odrą został zniszczony w 93%. Jednak Hindenburgschule przetrwała zagładę miasta, ponieważ Niemcy urządzili w niej szpital wojskowy. Co ciekawe, Sandfort będący członkiem partii nazistowskiej zginął w bombardowaniu, a architekt Gesing przeżył wojenne zawirowania. Po wojnie Gesing pomagał odbudowywać zrujnowany Frankfurt.

Po 1945 r. szkoła otrzymała nowego patrona — Augusta Bebela. Jeden z liderów niemieckiej socjaldemokracji pasował władzom NRD bardziej niż Hindenburg, który dopuścił nazistów do władzy. Zmiana patrona wiązała się także ze zmianą nazwy ulicy, przy której stoi szkoła.
Warto jeszcze dodać, że obecny patron szkoły – Erich Kästner był pisarzem i poetą, który znalazł się na celowniku NSDAP. Po zmianie patrona nad korytarzowymi drzwiami umieszczono napis tłumaczący się na: „Nic, co dobre, nie przychodzi łatwo”. Napis ten jest tytułem książki Kästnera.

Dawna Hindenburgschule we Frankfurcie nad Odrą to jedna z niewielu lokalnych pamiątek po imponującej architekturze lat 20. Dziś budynek jest ukrytą perłą ceglanego ekspresjonizmu, a informacje o nim są szczątkowe. Jednak zauważalne na każdym kroku piękno ceglanej elewacji oraz „fajansowych” wnętrz jest warte zobaczenia, szczególnie ze względu na bliskość polskiej granicy.

Źródło: EKastner.de

Czytaj też: Architektura | Ciekawostki | Szkoła | Cegła | Niemcy | whiteMAD na Instagramie