W Sanoku spłonął zabytkowy kościół Świętego Mikołaja. Miał 350 lat

Drewniany kościół Świętego Mikołaja Cudotwórcy z Bączala Dolnego był jednym z najcenniejszych zabytków sanockiego skansenu. Obiekt wybudowano w XVII wieku, natomiast w latach 70. XX wieku został rozebrany i przeniesiony do Sanoka. Niestety, tragicznej nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku doszczętnie spłonął. Ocalała jedynie kamienna podmurówka i drewniany krzyż. Trwa ustalanie przyczyn tragedii.

Kościół Świętego Mikołaja Cudotwórcy z Bączala Dolnego

Historia kościoła rozpoczęła się w Bączalu Dolnym koło Jasła. Świątynię wzniesiono najpóźniej w 1667 roku. Był to drewniany, późnogotycki kościół pw. św. Mikołaja Biskupa, należący do najstarszych przykładów drewnianej architektury sakralnej południowo-wschodniej Polski. Świątynia stanowiła część lokalnej parafii i była świadkiem zmian zachodzących w regionie przez kilkaset lat. Jej drewniana forma zachowała cechy dawnego budownictwa sakralnego, coraz rzadszego na Podkarpaciu. Właśnie ze względu na tę historyczną i architektoniczną wartość zdecydowano później o przeniesieniu obiektu do skansenu. Kościół zbudowano z ciosanych bali na kamiennej podmurówce. Miał około 20 metrów długości, 10 metrów szerokości i 15 metrów wysokości. Korpus oraz wieża tworzyły dwie niezależne konstrukcje, a całość przykrywał gontowy dach.

kościół Świętego Mikołaja sanok
Kościół w pierwotnej lokalizacji, 1928 rok. Fot. Paweł Matuszewski, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Wnętrze pełne zabytków

Wartość kościoła nie ograniczała się wyłącznie do jego oryginalnej konstrukcji. Wewnątrz znajdowały się bowiem ołtarze, obrazy, rzeźby, ambona, chrzcielnica, belka tęczowa oraz zabytkowe organy, starsze nawet od samej świątyni. Całe wyposażenie przepadło w pożarze. Zgromadzone elementy dokumentowały kolejne etapy historii obiektu i lokalnej sztuki sakralnej. Szczególnie dotkliwa była utrata tego wyposażenia, którego nie można już odtworzyć jako autentycznego zabytku. Pożar oznacza więc stratę całego historycznego wnętrza, a nie tylko drewnianej bryły.

Z Bączala Dolnego do sanockiego skansenu

W latach 1974-1975 budynek rozebrano, przewieziono z Bączala Dolnego do Sanoka i ponownie zmontowano w sektorze Pogórzan Wschodnich na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Oryginalna XVII-wieczna konstrukcja otrzymała w ten sposób drugie życie jako muzealny eksponat. Translokacja była wówczas najlepszym sposobem na uratowanie tego bezcennego zabytku, który nie miał już pełnić swojej pierwotnej funkcji. W Sanoku kościół został otoczony innymi obiektami tradycyjnej architektury regionu. Przez ponad 50 lat pozostawał ważnym elementem muzealnego krajobrazu.

fot. Henryk Bielamowicz, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Spłonął kościół Świętego Mikołaja w Sanoku

Do tragedii doszło około godziny 1.20 w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku. Alarm pochodził z systemu sygnalizacji pożarowej. Gdy strażacy dotarli na miejsce, ogień obejmował już cały kościół. Drewniana konstrukcja sprawiła, że ogień bardzo szybko objął znaczną część budynku. W przypadku skansenu szczególnym zagrożeniem było sąsiedztwo kolejnych drewnianych zabytków. Strażacy musieli więc równocześnie prowadzić działania przy płonącym kościele i zabezpieczać pozostałą zabudowę przed przeniesieniem się żywiołu na inne obiekty. Ostatecznie udało się im ograniczyć pożar do części sektora. W działaniach uczestniczyło 27 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej oraz blisko 140 strażaków. Jeden z nich został ranny.

Dla świątyni było już za późno, nie udało się jej uratować. Spłonęła wraz z całym wyposażeniem. Pozostała po niej przede wszystkim kamienna podmurówka. Ocalał także drewniany krzyż stojący przed kościołem. Ogień zniszczył ponadto pobliską zabytkową stodołę, a XIX-wieczna chałupa z Niebocka straciła dach. Na szczęście część jej wyposażenia uratowano.

Koniec wspaniałej historii – czy ostatecznie?

Kościół św. Mikołaja z Bączala Dolnego przetrwał niemal 360 lat, a w tym czasie wojny, zmiany władzy, ustrojów i inne wydarzenia. W latach 70. został przeniesiony do Sanoka, aby ocalić go dla potomnych. Niestety, nie dotrwał ranka 16 sierpnia 2026 roku. Pozostały po nim podmurówka, krzyż, dokumentacja i archiwalne fotografie. Mogą one pomóc w ewentualnej odbudowie świątyni. Tylko czy rekonstrukcja będzie właściwym sposobem upamiętnienia zabytku, którego autentyczność strawiły płomienie i nie da się jej już odzyskać?

Tragedia sprzed kilku dni przypomniała o ogromnym pożarze z 1994 roku, kiedy ogień zniszczył 15 drewnianych obiektów w sanockim muzeum i ponad 1300 eksponatów. Tegoroczny pożar ponownie pokazał, jak kruche i narażone na utratę jest drewniane dziedzictwo.

Źródło: naszapolska.pl, podkarpackahistoria.pl, sadeczanin.info