To będzie najnowocześniejsza szkoła podstawowa w Warszawie. Zbudowana zostanie na Służewcu. Jej projekt przygotowali architekci z pracowni WWAA – Natalia Paszkowska i Marcin Mostafa.

Projektowana szkoła będzie niskim budynkiem o dwóch kondygnacjach. Wewnątrz powstanie 12 sal lekcyjnych i pięć sal do prowadzenia lekcji tematycznych i integracji sensorycznej. Wieczorami z części pomieszczeń będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy dzielnicy.

Architekci specjalnie zaprojektowali budynek tak, aby nie trzeba było go grodzić płotem. Szkoły w Polsce najczęściej są schowane, odgrodzone i nie uczestniczą w codziennym życiu miasta. Projekt zespołu WWAA to zmienia. Według ich wizji budynek będzie miał istotne znaczenie dla lokalnej społeczności – będzie działać jak dom kultury.

Architekci zaprojektowali otwarty plac wejściowy, który może spełniać funkcję centrum sąsiedzkiego. Bezpośrednio z placu można przejść do ogólnodostępnej biblioteki oraz bloku pomieszczeń sportowych. Już sam hol wejściowy zaprojektowany został jako otwarta przestrzeń, w której można organizować debaty i spotkania lokalnej społeczności. Architektura pełnić tutaj będzie edukacyjną rolę – będzie kształtować wrażliwość na to, co uczniów otacza i z czym będą stykać się na co dzień.

Invest Komfort

Mała architektura – niestandardowa, rzeźbiarska forma – będzie prowokowała dzieci do eksperymentowania i interakcji. Projekt przewiduje także dwa dodatkowe placyki: zielony ogródek uprawny, w którym można będzie prowadzić praktyczne zajęcia z przyrody, oraz przestrzeń „przedłużającą” hol. Ciekawostką będzie zewnętrzny parapet okalający budynek, na którym można uprawiać kwiaty w donicach. Na działce powstanie również dziki zakątek zieleni – miejsce z minimalną ingerencją człowieka, z którego korzystać będą mogły małe miejskie zwierzęta, jak owady, krety, czy jeże.

Kamil Białas: Projektując szkołę myślami odnosiłaś się do wspomnień, kiedy byłaś uczennicą? Jak to doświadczenie wykorzystałaś w projekcie?

Natalia Paszkowska: Własne doświadczenia były jednym z ważniejszych czynników, jakie braliśmy pod uwagę w procesie projektowania. Chodzi zarówno o wspomnienia pozytywne, jak i negatywne, które dziś, jako dorosła, potrafię prawidłowo ocenić i zinterpretować. Przykłady: przed wejściem do mojej podstawówki stał element małej architektury, ceglany murek, z różnego rozmiaru otwarciami. Wszystkie dzieciaki po tym murku się wspinały, przechodziliśmy na różne sposoby przez dziury, bawiliśmy się na nim i wokół niego. Był to element animujący przestrzeń wejścia do szkoły, charakterystyczny dla niej wizualnie i sprzyjający integracji. To jedno z silniejszych wspomnień, jakie wyniosłam ze szkoły i które chciałam odtworzyć. Dlatego zaproponowaliśmy, by placyk wejściowy przed szkołą przy ul. Konstruktorskiej był nie tylko rodzinną strefą „kiss&go”, ale także żeby pobudzał dzieciaki do aktywności, kiedy będą czekać na opiekunów lub wyjdą na przerwę.

Pracujemy nad elementami, które – mam nadzieję – spełnią funkcję mojego murku, którego zniknięcie ostatnio z przykrością odnotowałem. Żywe wspomnienia mam także z zajęć z przyrody na świeżym powietrzu, uprawy roślin na szkolnych grządkach czy pielęgnowania kwiatów na parapetach. Przewidzieliśmy więc w projekcie m.in. strefę ogródka oraz element zewnętrznego parapetu-donicy na zieleń. Chodziłam do tak zwanej tysiąclatki, standardowej szkoły budowanej w latach 60. Szkoły te były ustandaryzowane, ale często miały także charakterystyczne, unikatowe elementy. W mojej szkole była dekoracyjna ceramiczno-szklana mozaika na ścianie w holu, którą dobrze zapamiętałam. Wydaje mi się ważne, by takie elementy przywołać – także w szkole na Służewcu. Funkcję sztuki użytkowej będzie tu pełnić ażurowa przesłona okna sali gimnastycznej.

Z kolei złym doświadczeniem, które zapamiętałam, były ciągi długich korytarzy, w dodatku ciemnych w strefie szatni czy sali sportowej. Udało się nam uniknąć tego rozwiązania. Choć szkoła ma zaplanowane 12 sal lekcyjnych, to ułożyliśmy je klastrami po trzy wokół małych holi, na których dzieciaki będą mogły spędzać przerwy.

Jednak własne doświadczenia to tylko część wiedzy, z jaka przystąpiliśmy do pracy. Drugą część stanowiły standardy funkcjonalne dla placówek edukacyjnych w Warszawie, które nasza pracownia WWAA współtworzyła. To rodzaj wytycznych, które zbierają wiedzę i doświadczenia ludzi, którzy ze szkół na co dzień korzystają i nimi zarządzają. Ich opracowywanie to roczny proces, w którym uczestniczyli przedstawiciele miejskiego Biura Architektury i Planowania Przestrzennego oraz Stołecznego Biura Edukacji, naszej pracowni WWAA oraz firmy inżynieryjno-projektowej Buro Happold Engineering. Przeprowadziliśmy wiele spotkań z dyrektorami szkół, projektantami zajmującymi się tematyką budynków oświatowych, Zarządem Zieleni oraz fundacjami działającymi na rzecz oświaty. Wspólnie wypracowane pomysły skonfrontowaliśmy z interesariuszami podczas warsztatów. Tak powstał dokument określający jak mają wyglądać warszawskie szkoły w przyszłości. Dlatego projekt szkoły, która ma zostać wybudowana dla miasta przez Echo Investment, to nie tylko wynik naszych osobistych doświadczeń, ale przede wszystkim wykorzystanie fachowej wiedzy o tym, jak skonstruować przestrzeń, która będzie wspierać proces edukacyjny, będzie atrakcyjna dla użytkowników oraz optymalna pod względem zarządzania całym procesem nauczania.

Czy przygotowując projekt uwzględniliście wyzwania, jakie przed architektami stawia pandemia koronawirusa? 

Natalia Paszkowska: Nie da się już teraz działać w żadnym obszarze, nie analizując wpływu takich zagrożeń, jak pandemia. Dlatego również my analizowaliśmy projekt pod tym kątem. Pandemia pokazała nam przede wszystkim, jak ważna jest rola szkoły w kształtowaniu młodego człowieka, ale także samego miasta. Socjalizacja dzieci, a także ich rodziców, dziadków czy rodzeństwa, została jednak radykalnie ograniczona. Zapewnienie możliwości edukacyjnych naszym dzieciom jest jednym z najważniejszych powodów, dla których żyjemy i będziemy żyć w mieście. Dlatego trzeba zadbać o to, żeby szkoły mogły funkcjonować w określonym porządku – także sanitarnym.

Szkoła przy ul. Konstruktorskiej jest zaprojektowana w taki sposób, by grupować sale lekcyjne w pododdziały, klastry. W jednym skrzydle znajdą się trzy klasy, które będą miały do dyspozycji swój hol. To ogranicza potrzebę mieszania wszystkich dzieci w trakcie dnia szkolnego. Oczywiście te klastry nie są w żaden sposób zamknięte, ale jeśli byłaby konieczność separacji poszczególnych grup dzieciaków, to można to stosunkowo łatwo przeprowadzić. Ważna jest też dostępność przestrzeni na wolnym powietrzu. Zaprojektowaliśmy trzy zewnętrzne place przystosowane do różnego typu aktywności. Jeden może być przedłużeniem głównego holu. Mamy boisko sportowe i plac zabaw. Szkoła jest kameralna, co również ułatwia zarządzanie nią, w sytuacji wprowadzenia reżimu sanitarnego. Przeanalizowaliśmy również takie drobne rzeczy, jak liczba umywalek, jednak w tym aspekcie obowiązujące wymagania są wystarczające.

Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska z pracowni WWAA

Czy budynek szkoły będzie wpływał na wrażliwość estetyczną uczniów? Myśleliście o takiej funkcji w przypadku tej architektury?

Marcin Mostafa: Jako architekci zawsze wychodzimy z przekonania, że to w jakim otoczeniu przebywamy, wpływa na nasze postawy, działanie i wybory estetyczne. Szkoła to ekstremalny przykład, bo jest powołana do kształtowania młodego człowieka, m.in. jego wrażliwości i estetyki. Dlatego zależało nam na stworzeniu takiego budynku, który sam będzie prowokował do zadawania pytań, obserwowania i wyciągania wniosków. Szczególnie akcentujemy szerzenie świadomości o zagadnieniach ekologicznych, bo budownictwo ma wyjątkowo negatywny wpływ na środowisko naturalne. Zależy nam na wyeksponowaniu materiałów konstrukcyjnych i instalacji: rezygnujemy z części tynków i pozostawiamy surowe ściany. Ograniczamy w ten sposób zużycie materiałów oraz pokazujemy, jak działa budynek. Surowość materiałów to także promowanie estetyki autentyczności i naturalności. Tam, gdzie jest to możliwe, planujemy użycie materiałów odnawialnych – na przykład drewna jako części konstrukcji nośnej budynku.

Świadomość ekologiczną będą również budować przyszkolne ogródki do upraw, dzika łąka kwietna, która stanie się domem dla owadów i małych miejskich zwierząt. Chcemy zwrócić uwagę dzieciaków na problem braku wody: umywalki będą miały zamontowane specjalne liczniki, na których będzie można obserwować, ile wody zużywa się przy myciu rąk i jak to zużycie zredukować. To suma większych i mniejszych decyzji projektowych, które mają dawać jeden przekaz: to, jak korzystamy ze środowiska i jego zasobów, jest bardzo ważne dla przyszłości nas samych.

W jaki sposób budynek przy Konstruktorskiej może wpływać na bezpośrednie otoczenie? 

Natalia Paszkowska: Chcemy, żeby był widoczny w mieście, żeby skupiał życie lokalnej społeczności. Dziś szkoły są odgrodzone od miasta szeregiem barier, bramek i zasieków przestrzennych. Nawet jeśli szkoła jest zlokalizowana przy ulicy, to nie uczestniczy w życiu miasta. Z zewnątrz widzimy tylko dzieciaki przyprowadzane i odbierane przez rodziców. Chcemy, by przy ul. Konstruktorskiej szkoła stała się znaczącym punktem, charakterystycznym elementem, przy którym będzie można się na przykład umawiać. Dlatego plac wejściowy będzie ogólnodostępny i zapraszający. Da rodzicom możliwość spokojnego pożegnania się z dzieckiem, porozmawiania z innymi rodzicami, poczekania na zakończenie lekcji. Ten plac będzie także przestrzenią, w której każdy przechodzień może się zatrzymać i odpocząć: takich miejsc w biurowym zagłębiu Służewca bardzo brakuje. Ponadto również sam budynek szkoły został tak rozplanowany, by jak najefektywniej działać po lekcjach. Biblioteka będzie otwarta dla sąsiadów, w sali do edukacji sensorycznej organizowane mogą być popołudniowe zajęcia, a w jadalni spotkania lokalnej społeczności – na przykład otwarte dyskusje o projektach, które mają powstać w okolicy. Przestrzenie, które mogą służyć także poza lekcjami, zaprojektowaliśmy blisko wejścia, żeby goście nie musieli wchodzić do budynku głęboko i gubić się w korytarzach. Dzisiaj szkoły także są często otwarte w czasie dodatkowych zajęć, ale poruszanie się po nich rzadko sprzyja bezpieczeństwu dzieci i komfortowi rodziców.

Kilka lat temu zwiedzaliśmy we włoskim Bolzano nową dzielnicę mieszkaniową. Znamienne, że jej centralne miejsce zajęła właśnie szkoła, która stojąc na głównym placu znajduje się nie tylko w funkcjonalnym, ale także symbolicznym sercu dzielnicy. Szukając dobrych praktyk bliżej, świetnie wpisana w miasto jest także warszawska szkoła przy ulicy Paca. Miałam te miejsca w pamięci przez cały czas, kiedy pracowaliśmy nad projektem szkoły przy ul. Konstruktorskiej.

Inwestycja realizowana jest na podstawie tak zwanej specustawy mieszkaniowej. Jakie ograniczenia się z tym wiążą?

Marcin Mostafa: To jedna z dodatkowych inwestycji w przestrzeń społeczną, które Echo Investment chce zbudować w ramach przedsięwzięcia mieszkaniowego przy ul. Wołoskiej. Do biurowej monokultury deweloper zamierza wprowadzić nową funkcję – budownictwo wielorodzinne. Nie jest to zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje tu zabudowę biurową. Jest jednak zgodne ze światowymi trendami łączenia różnych funkcji na jednym obszarze, tak by można było tu wygodnie mieszkać, chodzić do pracy, ale też załatwiać codzienne sprawy, w ramach tak zwanego 15-minutowego miasta. To ogranicza potrzebę codziennego jeżdżenia po mieście i sprawia, że dany obszar żyje cały czas, a nie tylko w określone dni i godziny. Ten problem monofunkcyjnych zagłębi był drastycznie unaoczniony w czasie pandemii, gdy opustoszały całe biurowe kwartały. Chcielibyśmy, żeby Warszawa rozwijała się zgodnie z tymi najlepszymi światowymi doświadczeniami.

Specustawa nie narzuca żadnych specjalnych ograniczeń dla szkoły. Zaprojektowaliśmy ją zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego oraz warszawskimi standardami edukacyjnymi. Te regulacje dotyczą każdego publicznego budynku szkolnego w naszym mieście, bez względu na to kto go projektuje, buduje oraz gdzie ma powstać. Przez lata zmienił się sposób, w jaki wychowujemy dzieci i je traktujemy, natomiast nie zmieniło się to, jaką przestrzeń do rozwoju im dajemy. Szkoła przy ul. Konstruktorskiej może być pierwszą placówką zbudowaną zgodnie ze standardami edukacyjnymi. Myślę, że to udowodni, że szkoły mogą być znacznie bardziej przyjazne dzieciom oraz pobudzające do działania i myślenia, niż do tej pory.

Czytaj też: Architekt | Warszawa | Edukacja | Dzieci | whiteMAD na Instagramie

fot. WWAA