Architekci i urbaniści szukają rozwiązań, aby uczynić miasta przyjemniejszymi miejscami do życia. Dbanie o istniejącą zieleń i rozbudowa terenów zielonych to jeden ze sposobów. Jednak jak zmieścić je wśród tak gęstej zabudowy? Tutaj z pomocą przychodzą zielone dachy.

W dobie rozrastających się metropolii i zagęszczania siatki miejskiej jednym ze skutecznych rozwiązań wprowadzenia zieleni do miast jest zagospodarowanie płaszczyzn, które do tej pory uchodziły za martwe. Obok zielonych elewacji powstają budynki z roślinnością na dachach. Obecnie zielone dachy mogą pełnić różne funkcje. Jedne zmieniają się w ogrody, po których można spacerować, inne powstają są ze względów ekonomicznych lub ekologicznych. Jednak zieleń na dachach nie jest pomysłem naszych czasów, takie rozwiązania znane były już w starożytności. Początkowo pełniły jednak zupełnie inną funkcję. Maskowały, dawały schronienie i poczucie bezpieczeństwa domownikom. Zieleń na dachach wykorzystywano także do przechowywania jedzenia, które w chłodniejszym otoczeniu dłużej pozostawało świeże. Po podobne rozwiązania sięgano też w północnej Europie. W Skandynawii od dziesięcioleci zielone dachy stanowiły naturalną ochronę przed niską temperaturą, a w Niemczech często były zabezpieczeniem na wypadek pożaru.

Takie dachy często można spotkać w Norwegii:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Boundless Journeys (@boundlessjourneys)

Zielone dachy na nowo odkrył Le Corbusier, który zwrócił uwagę na ich funkcję rekreacyjną. Wskazana przez niego „piąta elewacja” była jak ogród, w którym domownicy mogą spędzać swój wolny czas w otoczeniu natury. Współcześnie po roślinność na dachach inwestorzy sięgają coraz częściej ze względów ekologicznych.

Zielony dach chroni budynek przed nagrzaniem. Latem, dach pokryty zwykłą papą może nagrzewać się nawet do 70 stopni Celsjusza, w kontrze do zielonego dachu, którego temperatura w tych samych warunkach wyniesie około 30-40 stopni Celsjusza. Dzieje się tak dlatego, że roślinność na dachu odparowuje nagromadzoną wodę i odbija promieniowanie słoneczne. Zaledwie kilka centymetrów zieleni wystarczy, by zatrzymać nawet połowę wód opadowych. Ta ostatnia paruje, zwiększa wilgotność w najbliższym otoczeniu i odciąża miejskie systemy odbierające wodę.

Rośliny na dachu zmniejszają też hałas. Po części odbijają, a po części pochłaniają dźwięki. Docenią to zwłaszcza mieszkańcy dużych miast, w których hałas powoduje ruch samochodów i tramwajów.

Kolejnym plusem jest zużycie energii. Zielony dach na szczycie budynku jest jak dodatkowa warstwa izolacyjna. Zimą zapobiega wyziębieniu wnętrza, a latem przegrzaniu. Dodatkowo rośliny pochłaniają dwutlenek węgla i oczyszczają powietrze. Czego chcieć więcej?

W Polsce jest wiele przykładów zielonych dachów. Jednym z nich są warszawskie Filtry, które powstały już ponad 130 lat temu. To ogromny teren położony w sąsiedztwie centrum stolicy, który niemal na całej swej powierzchni pokryty jest trawą.

Warszawskie Filtry, fot. Panek, Wikimedia Commons, licencja: CC 3.0

Przykładem jest także Ogród na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, którą zbudowano w latach 1996-2001. Ogród zaprojektowała architekt krajobrazu Irena Bojarska, a o jego popularności świadczy to, że do dziś jest chętnie odwiedzany przez mieszkańców i turystów.

Wkrótce na nowo zazieleni się dach Fortu 8, który wraca do życia w nowej odsłonie. Fort 8 znajduje się na terenie zabytkowego kompleksu Fortu VIII Służew, który wzniesiony został w latach 80. XIX wieku. Ceglany obiekt od samego początku posiadał na dachu grubą warstwę ziemi pokrytą roślinami. Ówcześnie był to element maskujący i chroniący wojskowy obiekt przed zniszczeniami.

Inwestor pod okiem konserwatora zabytków przywraca kompleksowi dawny blask, by latem tego roku otworzyć się na nowo. Powstają tutaj przestrzenie idealne dla punktów gastronomicznych, handlu i usług. Fort 8 będzie tworzył przyjemną, zieloną enklawę, wyjątkową dla tej części Warszawy.

Przykład odtworzenia zielonego dachu w Forcie 8 przypomina, że trawa czy ogród na „piątej elewacji” nie jest wyłącznie domeną nowej architektury. Z powodzeniem można je stworzyć na szczytach istniejących już budynków. Takie rozwiązanie nie koliduje z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, a tylko skutecznie wykorzystuje dostępną już przestrzeń. Proste i genialne. Zdecydowanie jesteśmy za!