Wieżyca Wiaduktu Poniatowskiego: ofiara stołecznego wandalizmu

Wieżyca ponadstuletniego Wiaduktu Poniatowskiego, stojąca po południowej stronie Alej Jerozolimskich i sąsiadująca z Muzeum Narodowym, wygląda wręcz tragicznie. Jej eleganckie arkady, balustrady, nisze, elewacje oraz kamienne zdobienia giną pod setkami bazgrołów. To chyba najbardziej dobitny i smutny przykład tego, że walka władz stolicy z wandalizmem przynosi mizerne efekty.

Warszawska przeprawa autorstwa Szyllera

Wiadukt i Most Poniatowskiego powstały w latach 1907–1913 jako przedłużenie Alej Jerozolimskich prowadzące ku Wiśle i na drugi brzeg rzeki. Uroczyste otwarcie całej przeprawy nastąpiło w 1914 roku. Za jej architektoniczną oprawę odpowiadał Stefan Szyller, który zaczerpnął inspiracje z polskiego renesansu. Wieżyce podkreślały wysoką rangę drogi wjazdowej do centrum Warszawy, a w ich wnętrzach zaprojektowano zejścia na niżej położone ulice. Schody w wieżycy przy Muzeum Narodowym prowadzą w stronę parku Na Książęcem i na Solec oraz umożliwiają przejście pod Alejami Jerozolimskimi na drugą stronę. Obie wojny światowe oraz późniejsze modernizacje wpłynęły na dzisiejszy wygląd budowli, który różni się od pierwowzoru Szyllera. W 1915 roku most wysadzili Rosjanie, natomiast w 1944 roku Niemcy. Obiekt przywrócono do użytku w 1946 roku, a w latach 1985–1990 wiadukt przeszedł generalny remont. Obecnie przy zabytku trwają kolejne prace renowacyjne.

Wieżyca wiaduktu Poniatowskiego
Wiadukt w latach 20. Źródło: Cyfrowa Biblioteka Narodowa Polona

Zdewastowana wieżyca Wiaduktu Poniatowskiego

Piękno wiaduktu trudno dzisiaj podziwiać bez uczucia złości oraz bezradności. Wielokolorowe tagi pokrywają niemal każdą płaszczyznę czy element w zasięgu wandali. Bazgroły, które na naszych zdjęciach poddaliśmy rozmyciu, aby nie dawać satysfakcji ich autorom, ciągną się od dolnego wejścia w Parku Na Książęcem, przez biegi schodów i spoczniki, aż po wyjście na Aleje Jerozolimskie. Pomazane są kolumny, cokoły, obramienia przejść, a nawet pojedyncze tralki balustrad. Obraz tej wizualnej katastrofy pogłębiają łuszczące się powłoki malarskie i ubytki tynków. Ich przyczyn nie można oczywiście przypisywać wandalom. Niezależnie od źródła poszczególnych rodzajów dewastacji i zniszczeń reprezentacyjne zejście z zabytkowego wiaduktu wygląda jak slums w najbardziej zapuszczonych miastach świata. Tymczasem to serce europejskiej metropolii.

Wieżyca Wiaduktu Poniatowskiego ma długą historię

Regularne akty wandalizmu dotyczące warszawskiego „Poniatoszczaka” nie są jednak nowym zjawiskiem. W czerwcu 2025 roku Zarząd Dróg Miejskich zlecił profesjonalne czyszczenie wieżyc. Jak poinformował na swoim facebookowym profilu, od momentu zakończenia prac do ponownego pomazania ścian minęło niespełna… 12 godzin. Tyle wystarczyło, aby praca poszła na marne. Szok. Koszt opisanej interwencji wyniósł około 52 tys. zł i dotyczył kilku elementów przeprawy. Po tej zuchwałej dewastacji ZDM zapowiadał instalację monitoringu we współpracy ze Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa. Od tamtej pory minął już ponad rok, a po kamerach jak nie było, tak nie ma śladu. Warto też nadmienić, że w 2023 roku rozpoczął się kompleksowy remont zabytkowego Wiaduktu i Mostu Poniatowskiego. Niestety, odnowione filary już noszą ślady wandalizmu – jeszcze przed ukończeniem całej inwestycji.

Post ZDM z 2015 roku:

Miliony na sprzątanie, bazgroły nie znikają

W 2024 roku ZDM wydał niemal 1,5 mln zł na usunięcie graffiti z ekranów akustycznych oraz ścian mostów, wiaduktów, przejść podziemnych, murków itp. To zaledwie część miejskiego rachunku za wandalizm. Od stycznia 2025 roku właściciele zabytkowych budynków mogą ubiegać się o dotacje na czyszczenie elewacji. W tej nierównej walce pomóc mogą szybkie interwencje, skuteczny monitoring i zatwierdzone przez konserwatora powłoki antygraffiti, odpowiednie dla konkretnego podłoża. Stan zabytkowej wieżycy bezlitośnie obnaża jednak znikomą skuteczność dotychczasowych działań. Publiczne pieniądze są wydawane na sprzątanie po wandalach, a stan obiektu nieustannie woła o pomstę do nieba. W Warszawie są tysiące tak wyglądających miejsc. Szczerze powiedziawszy, trudno znaleźć okolicę bez bohomazów na ścianach czy obiektach infrastruktury. Najdobitniej widać to w Śródmieściu – reprezentacyjna część miasta dosłownie tonie w bazgrołach. Naprawdę nie ma dobrego sposobu na osoby niszczące tę przestrzeń?

Źródło: warszawa1939.pl, um.warszawa.pl, raportwarszawski.pl

Czytaj też: Zabytek | Renowacja | Miasto | Warszawa | Architektura w Polsce