Apartament ma 165 m kw. i znajduje się na szczycie wieżowca w Ałmatach w Kazachstanie. Jego wnętrze zaprojektowała Buzdayeva Zaure, która z pustej, deweloperskiej przestrzeni uczyniła starannie zaprojektowane mieszkanie, wypełnione designerskimi meblami. Projekt „Return to Origins” to dowód na to, że wnętrze może być opowieścią – subtelną, a zarazem pełną emocji, łączącą lokalną tożsamość z nowoczesną architekturą.
Centrum przestrzeni stanowi otwarty plan, w którym strefy wypoczynku, kuchni i jadalni splatają się w płynną kompozycję. Ściany zabarwione lekką, perłową kolorystyką oraz rozległe witrażowe okna wpuszczają do wnętrza łagodne światło, a przezroczyste ścianki z hartowanego szkła wyznaczają granice bez poczucia zamknięcia. Nawet konstrukcyjną kolumnę przeobrażono w efektowny kominek – punkt ciężkości, który przyciąga spojrzenia i wzmacnia intymny nastrój salonu.
Prace adaptacyjne wymagały demontażu wszystkich ścianek działowych oraz wzmocnień konstrukcji, co pociągnęło za sobą kompleksową reorganizację instalacji elektrycznych, wodno-kanalizacyjnych i wentylacyjnych. Projekty wielkomieszkaniowe rzadko pozwalają na tak swobodne kształtowanie wnętrza, jednak dzięki zaawansowanej analizie nośności i precyzyjnej koordynacji udało się zrealizować wizję bez kompromisów. Kluczowym wyzwaniem stało się także wyrównanie parametrów klimatycznych: system nawiewno-wywiewny z odzyskiem ciepła, ukryty kanałowy system klimatyzacji oraz inteligentne rozwiązania pozwalające na przykład sterować żaluzjami.
Chcąc powiększyć wrażenie przestrzeni, architektka zaproponowała jednolitą barwę sufitów i ścian. Powstało jasne tło dla naturalnych materiałów i wyrazistych mebli. Dodatkowo podłogi wyróżniono ciepłym odcieniem jesionu i dębu, zaś kamienne akcenty stały się artystycznymi przerywnikami, podkreślając architektoniczną surowość.

Miękkie dywany sprowadzone od światowej klasy marek takich jak Paulig, Toulemonde Bochart, Brink & Campman i Papilio, subtelnie wyznaczają różne strefy, wprowadzając zmysłową warstwę komfortu. Artystyczne wstawki – duże panele z filcu o delikatnych, organicznych motywach czy ręcznie rzeźbiony w gipsie bas-relief – budują intymność, zachęcając do dotykania faktur mebli i dodatków, oddziałując na różne zmysły. Każdy z tych elementów zdaje się opowiadać odrębną historię, tworząc jednak spójną całość.
Wieczorem wnętrze zamienia się w teatr światła. Dyskretne oprawy wpuszczane w sufit emitują równomierne, miękkie światło, punktowe lampy ścienne wydobywają fakturę ścian, a imponująca lampa nad stołem jadalnym staje się graficznym akcentem – niczym rzeźba unosząca się w przestrzeni. Całość dopełniają lekkie zasłony z naturalnych tkanin, które w ciągu dnia rozpraszają promienie słońca, a nocą kołyszą się na podmuchem schłodzonego powietrza.

Formy mebli opowiadają o delikatności i płynności. Widać to zwłaszcza w sofie, która w połączeniu z obłymi krawędziami stolików czy zaokrąglonymi liniami dekoracji, staje się oazą spokoju, w której każda chwila może być celebracją tu i teraz.
Ostatni, magiczny akord stanowi giętka, rzeźbiarska kolumna z subtelną sylwetką kobiety, której miękkie, organiczne linie przywołują skojarzenia z wodą, piaskiem i jedwabiem. W ciągu dnia jej relief niemal ożywa pod wpływem słońca, zaś nocą delikatne podświetlenie odsłania ukrytą głębię formy. Ten artystyczny akcent stał się sercem mieszkania, odzwierciedlając emocjonalny puls projektu.
projekt: Buzdayeva Zaure
zdjęcia: Damir Otegen
stylizacja: Aigerim Akhmetova
Czytaj też: Mieszkanie | Wnętrza | Mid-century modern | Apartament | whiteMAD na Instagramie






















