Postrzeliny to między innymi ślady, ubytki i odpryski na murach, ścianach budynków, czy ogrodzeniach powstałe w wyniku działań wojennych. Przechadzając się współcześnie ulicami naszych miast, często nawet nie mamy pojęcia, jak bardzo obcujemy przy tym z minionymi czasami. 76 lat temu zaczęły się w Poznaniu bardzo krwawe oraz dotkliwe zarówno dla miasta, jak i jego mieszkańców walki. Ponad połowa zabudowy runęła, wiele budynków zniknęło z mapy miasta bezpowrotnie. Życie straciło prawie 15 tys. mieszkańców.

Dziś, choć minęło już niemal 80 lat, nadal można odszukać w miejskiej przestrzeni ślady tamtych czasów… Są bowiem jeszcze w mieście budynki, żelazne płoty, bramy oraz inne obiekty nieremontowane od czasów wojny, które wciąż noszą ślady po pociskach czy odłamkach.

Ślad po serii z karabinu na ścianie Szpitala Klinicznego UM przy ulicy Polnej

Nie mają one często większej wartości architektonicznej, lecz postrzeliny nadają im niesamowitej wartości historycznej. Jest ich, niestety, coraz mniej. Wynika to często z naturalnej kolei rzeczy, gdyż ekonomia i wygoda mieszkańców wygrywają z sentymentami. I tak pokryte postrzelinami ściany się tynkuje czy okłada styropianem, ubytki w kamieniu uzupełnia a przęsła ogrodzeń wymienia na nowe. 

Mimo postępującego znikania tych jedynych w swoim rodzaju świadków historii, jest dla nich nadzieja. W Warszawie w 2010 roku dokonano bezprecedensowej rzeczy. Inwestor podczas remontu przedwojennej kamienicy stojącej pod adresem Wilcza 72 zachował fragment fasady z odpadającym tynkiem pokrytym śladami po kulach. Wybraną do utrwalenia powierzchnię pokryto szkłem pancernym. Udało się pogodzić remont elewacji z zachowaniem pamiątki sprzed lat.

Zachowane fragmenty historycznej fasady z widocznymi postrzelinami na warszawskiej kamienicy przy ulicy Wilczej 72 / fot. warszawa.ap.gov.pl

Efekt spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem nie tylko Warszawiaków, ale i mieszkańców całego kraju. Cieszy ten fakt tym bardziej, że budynek ma niezwykłą historię. W czasie okupacji znajdował się tam skład chemikaliów służących do produkcji granatów, którego hitlerowcom nigdy nie udało się odkryć, a przez 63 dni kamienica była zaciekle broniona przez powstańców, o czym informuje umieszczona na fasadzie tablica.

Wskazane w artykule postrzeliny to tylko mały fragment spośród wielu poznańskich śladów przeszłości, być może za chwilę ich nie będzie. Warto dbać o takie świadectwa historii miast, w których żyjemy, gdyż dają nam niemal namacalną możliwość do przeniesienia się wstecz, do tych strasznych wydarzeń sprzed ponad 7 dekad.

Czytaj też: Poznań | Historia | Zabytek | Miasto | Warszawa | Architektura | Ciekawostki

zdjęcia: Blizny Poznania / Google maps