Blok ma powstać w centrum Białegostoku, na terenie osiedla Bojary, które objęte jest planem zagospodarowania przestrzennego. Plan dopuszcza budowę jednorodzinną, a tymczasem inwestor chce zbudować tu blok mieszkalny.

Bojary to jedno z najcenniejszych fragmentów Białegostoku. W zabudowie osiedla dominują stare kamienice, zabytkowe domy, z których znaczna część jest drewniana. Są też domy wzniesione już po II wojnie światowej i bloki mieszkalne. W 2007 roku Rada Miejska w Białymstoku ustaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego części tego osiedla obejmujący rejon ulic Towarowej, Skorupskiej, Świętojańskiej, J.K. Branickiego, Ogrodowej i Sienkiewicza. Plan ten dopuszcza w tym miejscu zabudowę jednorodzinną i wprost określa kwestie techniczne, które przygotował architekt Krzysztof Kulesza, analizując wcześniej historyczną zabudowę Bojar. Uchwalony kilkanaście lat temu przechodził też przez urząd wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Sprawa budowy bloku w tej części Białegostoku ciągnie się od kilku lat. Budynek chce stawiać Karol Halicki, który jak czytamy w białostockiej Gazecie Wyborczej – podpiera się specustawą mieszkaniową przygotowaną z powodu pandemii koronawirusa. Blok miałby powstać na rogu ulic Modlińskiej i Poprzecznej. Jego projekt przygotowała architekt Barbara Kokoszkiewicz, która prowadzi pracownię projektową Architektura 4D.

Czwartego sierpnia na stronie internetowej Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku pojawił się komunikat, w którym czytamy, że profesor Małgorzata Dajnowicz (podlaska wojewódzka konserwator zabytków) uzgodniła lokalizację bloku przy ulicy Modlińskiej dając w ten sposób zielone światło inwestorowi dla wzniesienia budynku o czterech kondygnacjach naziemnych.

Planowana inwestycja w takim kształcie i wielkości jest dopuszczalna pod względem architektonicznym do tej części miasta oraz wkomponuje się w jej otoczenie. Tym samym, przewidziana zabudowa nie będzie zaburzać skali i proporcji brył, w szczególności występujących przy ul. Poprzecznej – twierdzi prof. Małgorzata Dajnowicz podlaska wojewódzka konserwator zabytków.

Redaktor Andrzej Kłopotowski z białostockiej Wyborczej otrzymał komentarz Adama Musiaka – wiceprezydenta miasta, który w rozmowie z Wyborczą stwierdził: Jestem zdziwiony decyzją konserwatora. W świetle obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego proponowana inwestycja jest z nim niezgodna. Obawiam się, że jeśli ta inwestycja zostałaby zrealizowana w oparciu o specustawę przy akceptacji wojewódzkiej konserwator zabytków precedens ten opanowałby całe Bojary. Zostałyby tu tylko obiekty zabytkowe, stojące w otoczeniu bloków.

Zatem czy wielorodzinny blok w historycznej części Białegostoku może powstać? W sobotę na stronie internetowej Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku pojawił się kolejny komunikat, z którego wynika, że konserwator zabytków opiniuje jedynie bryłę i kubaturę planowanego budynku, a nie analizuje jego funkcji.

Kompetencje Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (…) dotyczą ustaleń jedynie co do ogólnej bryły i kubatury (powierzchni zabudowy) projektowanego budynku. W związku z tym, powierzchnia zabudowy projektowanej inwestycji została zaakceptowana – 39,83 proc. (dopuszczalna 40 proc.), wysokość budynku została zaakceptowana w granicach dopuszczalnych 13 m (…). Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków w ww. uzgodnieniu odniósł się jedynie do architektury projektowanej zabudowy, nie uwzględniając jej funkcji – czytamy w komunikacje konserwator zabytków.

Rodzi się pytanie, po co w ogóle nam są plany zagospodarowania przestrzennego? Plan dla Bojar mówi wyraźnie o zabudowie jednorodzinnej, a nie wielorodzinnej. Teraz ruch należy do radnych – to oni podejmą ostateczną decyzję o możliwości zbudowania bloku na terenie Bojar.

Czytaj też: Białystok | Blok | Urbanistyka | whiteMAD na Instagramie

źródło: UM Białystok