Instalacja Nic nie znika, jedynie zmienia miejsce autorstwa duetu artystów: Iwo Borkowicza i Oli Korbańskiej (iwola) powstała w ramach tegorocznego Malta Festival w Parku Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Zbudowana techniką rammed earth, jedynie z ziemi z parku i wody. Do stworzenia instalacji wykopane i ubite, w drewnianych formach, zostało ponad 50 ton ziemi. Obiekt / Twierdza stała się miejscem rezydencji artystycznych i areną do rozmowy o ziemi, własności i zasobach.

Projekt jest kontynuacją badań zagadnienia tymczasowości przedmiotów i cyrkulacji materii, które w 2020 artyści rozpoczęli realizacją Long Live The Palm (Agueda, Portugalia). Obiekty, pomimo swojego ciężaru i masywnej formy, powoli rozpadają się, ponownie stając się częścią krajobrazu. Ziemia użyta jako materiał pozwala ten rozpad eksponować, jest nieprzewidywalna i żywa.

Tytułowe „Nic nie znika, jedynie zmienia miejsce” to słowa, towarzyszące artystom od początku pracy nad projektem. Odnoszą się do pytania o pochodzenie obiektów i materiałów, z których te są zrobione. Widząc górę piasku często nie widać dołu, który po nim pozostał kilkaset kilometrów dalej. Każda rzecz – począwszy od kartki papieru, paczki herbaty, po budynki i telefony – ma swój dół, swój zasób i pochodzenie, chociaż często mamy skłonność do zapominania o tej prostej zależności. Materia zmienia miejsce, jest w nieustannym ruchu – mówią autorzy. I tak ziemia zastana w parku, została wykopana i uformowana w obiekt, eksponując zarówno pozytyw ścian jak i negatyw dołu, jaki po sobie pozostawiła.

klaudyna_schubert

Obiekt–Twierdza stanęła na tak zwanej górce saneczkowej w parku Wieniawskiego, znajdującego się w samym centrum Poznania. Na wykrojonym z przestrzeni publicznej fragmencie artyści ogłosili koniec podległości ziemi i oddali ją w opiekę zaproszonym artystom. Projekt stawia pytanie o prawo własności do terytorium, ziemi i dóbr na niej znalezionych, przewrotnie poddając w wątpliwość antropocentryczne zasady gry, postrzeganie ziemi jako nieskończonego zasobu. To już nie jest Poznań, Polska, ani Europa. To miejsce należy do ziemi! – mówili twórcy w dzień otwarcia festiwalu.

Instalacja eksploruje również możliwy kierunek myślenia o architekturze tymczasowej, proponując obiekt bez odpadu materiałowego i potencjalnie, z czasem, samoczynnie wracający do stanu początkowego. Twierdza w tym aspekcie nawiązuje także do historii miejsca, w którym została wzniesiona – na dawnym rejonie fortecznym. Według ustawy O ograniczeniach własności nieruchomej w okolicy twierdz z 1871r. prawo umożliwiało budowanie w tym miejscu jedynie budowli łatwo „rozbieralnych”, dających się zburzyć, rozmontować. Obiekt-twierdza stała się na czas festiwalu miejscem realizacji projektów wybranych w ramach open call Zaklepane / Ground Rules, stworzonego przez kuratorkę Generatora Malta Joannę Pańczak wspólnie z Korbańską i Borkowiczem. Performerka Marta Jalowska wcieliła się w rolę Queen of Fortress (they, them), które zostały monarchiniami Twierdzy, opiekunkami ziemi, inaugurując każdą rezydencje orędziem, rozmawiając z odwiedzającymi.

klaudyna_schubert

 

Twierdza była przez 48 godzin domem rezydentek Karoliny Wajman i Marii Dutkieicz, w projekcie „Mój dom to mój dół” dotyczącym kryzysu mieszkaniowego. Stała się siedzibą pirackiego radia stworzonego przez Edkę Jarząb i Grupę Uskoki, nadającego na falach radiowych Radia Maryja, a na jeden dzień skrawkiem Katalonii jako część projektu „Polacos Party” poety i artysty Oriola Cabrery. W swoim wnętrzu gościła „Kwiaciarnię” artystki Anny Kędzory, ratującej rośliny z miejsc przeznaczonych pod zabudowę deweloperską, które odwiedzający mogli adoptować i wziąć pod opiekę. Fragmenty twierdzy zostały wirtualnie rozsprzedane jako visual property przez włoskiego twórcę Luca Spano („Sale at first sight”). Artystka Karolina Szczypek w ramach projektu „Czasami nie rozumiem kim jest ziemia” podjęła próbę nadania osobowości prawnej skrawkowi ziemi w Parku Wieniawskiego, prowadząc batalię z organami prawa. Ostatniego dnia festiwalu zburzyła też jedną ze ścian Twierdzy symbolicznie oddając ją z powrotem ziemi.

Podczas budowy, pani przechodząca nieopodal, zadała nam pytanie: „ale czy dla stworzenia tej instalacji warto zrywać darń?” Mnogość i ważność rozmów na temat ziemi, których Twierdza była pretekstem, entuzjastyczne przyjęcie ze strony mieszkańców, czy rośliny powoli wyrastające ze ścian, utwierdziła nas w przekonaniu, że tak, warto. Podsumowują artyści.

Tekst programowy Korbańskiej i Borkowicza:

Jak w dziecięcej grze w państwa – wykrawam nożem kawałek ziemi, przestrzeni publicznego parku, ogłaszając ją moją tymczasową własnością.

Zawłaszczam jej powierzchnię: fragment skorupy ziemskiej, miasta, działki zieleni parkowej według planu miejscowego. Wyznaczam granice terytorium na mapie.

Zagarniam przestrzeń nad nią – pustkę do zdefiniowania i wypełnienia, arenę dla potencjalnych zdarzeń. Wszystkie dobra, które znajdę na jej obszarze, od stuletnich drzew po kapsle i niedopałki.

Moim jest podziemie, wraz z wszystkimi organizmami żywymi, bilionami geobiontów i geofili. Władam zasobami naturalnymi, elementami przyrody nieożywionej, sięgając aż do samego jądra.

Ogłaszam niepodległość na ziemi uformowanej ludzkimi rękami. Z niej buduję twierdzę.

Zobacz również: Ciekawostki | Architektura | Ekologia | Poznań