Dom przeszedł totalną metamorfozę. Powiększono go o nową część, do wykończenia której wykorzystano meble kupione na targu staroci. Projekt wnętrz powstał w biurze architektonicznym Studio MUI / Anna Dziedzic.

Nowoczesny dom podmiejski miał być przede wszystkim funkcjonalny i wygodny. Jego charakter odzwierciedla zamiłowanie właścicieli do ogrodu, ceramiki i życia zgodnie z naturą.

Początkowo na działce znajdowała się stara murowana zabudowa, która została wzmocniona i stanowi bardziej prywatną część domu, natomiast od strony ogrodu dobudowano nową część – charakterystyczne skrzydło o wysokości 5 metrów, które tworzy część dzienną. Elementy starego domu zostały również wykorzystane przy urządzaniu domu, np. stary parkiet, który został odnowiony i położony na podłodze w sypialni czy belki, z których wykonano parapety.

Dobudowane skrzydło jest częścią całkowicie otwartą, tutaj znajduje się kuchnia z salonem oraz antresola. W centralnym miejscu został zbudowany piec Kuzniecowa, który ogrzewa dom, a jednocześnie nadaje wnętrzu dużo nastroju i ciepła. Całość jest doświetlona poprzez wysokie okna, wychodzące na ogród oraz okna doświetlające znajdujące się przy samym dachu.

Posadzka w całym domu została wykonana z polerowanego betonu, tworzy jedną całość, co przy pracy w ogrodzie lub przy ceramice jest bardzo wygodne i spełnia swoje zadanie. Ściany w całym budynku są białe, a wraz z podłogą tworzą neutralne tło dla mebli i dekoracji.

Większość mebli wykorzystanych w projekcie pochodzi z kolekcji właścicielki, która przez długi czas kolekcjonowała meble zakupione na targach staroci w Stanach Zjednoczonych i Polsce. Tworzy to bardzo specjalną atmosferę domu, który pomimo nowoczesnej bazy jest bardzo indywidualny i oryginalny.

Stara część domu jest przeznaczona na strefy bardziej prywatne, tzn sypialnię, łazienkę oraz małą pracownię. Charakterystyczna dla tego domu jest duża, otwarta przestrzeń, która od strony pokoju dziennego zostaje poszerzona o otaczający ogród i daje jeszcze większe poczucie bliskości z naturą.

Zdjęcia: Studio MUI / Anna Dziedzic