Panele słoneczne mają mnóstwo zalet i dwie główne wady. Są nimi cena, która często zniechęca do zainwestowania w ekologiczne źródło energii, a także ich wygląd, który często nie pasuje do krajobrazu, czy architektury. Rozwiązanie drugiego problemy przychodzi do nas prosto z Danii, która uważana jest za światową stolicę „czystej” energii.

Organizatorem i inwestorem projektu jest firma MyEnergySkin, która zaprosiła do współpracy dwóch duńskich architektów i projektantów z pracowni Kiki & Joost. Zadaniem stojącym przed architektami było zaprojektowanie szat graficznych dla paneli słonecznych, które następnie inżynierowie z pracowni MyEnergySkin przełożą powierzchnię paneli fotowoltaicznych. Architekci Kiki van Eijk oraz Joost van Bleiswijk postawili na subtelne wzory, które inspirowane były naturą. Wśród motywów przewodnich znaleźć można sieć tkaną przez pająka, korę drewna, wzory przypominające strukturę naturalnych kamieni, czy kropli deszczu.

 
W ramach ich pracy powstało 8 różnych wzorów, którymi można pokryć panele. Dwa z nich mają zastosowanie jako panele dachowe, sześć z nich jako panele fasadowe. Panele dachowe pokryte zostały cienką siatką wykonaną z miedzi i żelaza, które uzupełnia polerowana, odbijająca słońce stal. Według projektantów dzięki dodaniu stali, panele w świetle słonecznym migoczą niczym pokryte diamentami. Panele, które mają trafić na fasady zostały pokryte różnymi materiałami co miało być pokazem możliwości jakie oferują panele od MyEnergySkin. Jedne wyglądają jak zaśniedziały od deszczu miedziany panel, inne jak siatka pomalowana farb. Najciekawsze naszym zdaniem są panele, które pod wpływem deszczu tracą swój kolor i płowieją co nadaje im delikatnego gradientu przechodzącego z góry do dołu. Narazie nie znamy ceny paneli, jednak jak zapewnia producent, nie będzie ona znacznie wyższa niż standardowe panele.

źródło: dezeen.com