Zakamuflowane maszty radiowe stawiane na terenie Stanów Zjednoczonych uwiecznia na zdjęciach podróżniczka i fotografka Annette LeMay Burke. W serii fotografii autorka ukazuje nie tylko oryginalne sposobu „ukrywania” masztów, ale także wskazuje na wady i zagrożenia jakie niosą takie rozwiązania.

Annette LeMay Burke to amerykańska podróżniczka, reżyserka filmów dokumentalnych i fotografka, której pasją jest fotografowanie amerykańskiej architektury. Jej najnowsza seria zdjęć zaprezentowana dotyczy masztów radriowych, które w Stanach Zjednoczonych przybrały różnorodne formy, aby jak najlepiej wpisywać się w krajobraz.

Zakamuflowane maszty radiowe w Stanach Zjednoczonych przyjęły formy drzew charakterystycznych dla danego regionu. Stąd w Kalifornii znajdziemy maszty jak sekwoje, w Arizonie przybrały postać kaktusów, czy palm. W północnych regionach popularną formą jest kształt sosny. Niektóre maszty zostały zamaskowane w krzyżach stojących na terenach należących do parafii. Inne wyglądają jak rzeźby zwierząt. Przykładem może być olbrzymi bizon stojący na szczycie jednego ze wzgórz.

Annette LeMay Burke wskazuje jednak, że tego typu zakamuflowane maszty radiowe maja swoje wady. Za przykład podaje wieże przypominające sosny. Według jej obserwacji, plastikowe płytki imitujące igły po czasie odpadają, co sprawia, że setki drobnych, plastikowych elementów opadają na ziemie i zanieczyszczają środowisko. Kolejną ich wadą jest fakt. 

„Początkowo byłam nimi zafascynowana. Zaczęłam poszukiwać podobnych masztów na terenie całego kraju (…). Zastanawiałam się jak wpływają na środowisko. Doszłam do wniosku, że miały ograniczyć zanieczyszczenie krajobrazu, a skutkują zanieczyszczeniem środowiska” – komentuje Annette LeMay Burke

Co ciekawe w Polsce również znajduje się tego typu zakamuflowany maszt. Więcej na jego temat przeczytacie TUTAJ. 

Czytaj też: Ciekawostki | Technologia | Stany Zjednoczone | whiteMAD na Instagramie  | Plastik

źródło: www.dezeen.com
zdjęcia: Annette LeMay Burke