Kilkadziesiąt lat temu postanowiono zbudować pływający hotel. To pierwsza tego typu konstrukcja, która przypomina pływający blok. Stworzyła go stocznia w Singapurze.

Pływający hotel oficjalnie był określany mianem John Brewer Floating Hotel i powstał w stoczni w Singapurze. Początkowo planowano, że konstrukcja trafi do Australii w pobliże Wielkiej Rafy Koralowej, jednak problemy finansowe inwestora sprawiły, że losy luksusowego hotelu na wodzie potoczyły się inaczej. Początkowo trafił do Wietnamu, a dziś stoi u wybrzeży… Korei Północnej.

Budowę pływającego, kilkupiętrowego hotelu wymarzył sobie Doug Tarca, urodzony we Włoszech nurek, który wyemigrował do Australii przed II wojną światową. Doug uwielbiał Wielką Rafę Koralową, która dopiero zaczynała przyciągać fanów podwodnego świata.

Budowę hotelu sfinansowała sieć Four Seasons. Pierwsi goście wkroczyli na jego pokład w 1988 roku. W sumie ten pływający raj miał pięć pięter. Do dyspozycji gości przygotowano 200 pokoi (140 dwuosobowe i 34 luksusowe apartamenty), nocny klub, bary, restauracje, kort tenisowy, podwodne obserwatorium i lotnisko dla helikopterów. Obiekt ma niemal 90 metrów szerokości i prawie 28 wysokości liczonej od poziomu morza. W szczycie świetności wypoczywało w nim 350 osób, a o ich komfort i bezpieczeństwo dbało 98 pracowników.

Doug Tarca chciał, aby hotel podpływał w pobliże Wielkiej Rafy Koralowej, aby móc umożliwić gościom obserwowanie podwodnego świata. Jednak już pierwszego roku po otwarciu obiekt został uszkodzono przez cyklon Charlie. Straty były tak duże, że naprawa miała pochłonąć 2,3 mln dolarów. Sieć nie zdecydowała się naprawiać obiektu i zdecydowała się wystawić go na sprzedaż. Tak pływający hotel trafił do Wietnamu i przyjmował gości przez dziesięć lat. Następnie hotel trafił do regionu Mount Kumgang w Korei Północnej. Kilka lat temu odwiedził go nawet Kim Jong Un.

Czytaj też: Ciekawostki | Podróże | Hotel | Australia | whiteMAD na Instagramie

źródło: Messy Nessy, Barrier Reef Holdings